Tagi

, ,

S: Tożsamość Anioła, T:1

„I ujrzałem niebo w ogniu.

Posypało się dwieście niematerialnych bytów, którym upadek odebrał

skrzydła…

… I ujrzałem ziemię.

Płonęła od gniewu Upadłych.”

Opis :

Jeśli pewnego dnia okaże się, że jesteś aniołem i twoja obecność na ziemi to nie przypadek… Czy w to uwierzysz?

Andrea to wrażliwa i inteligentna dziewczyna, ale brak jej pewności siebie. Nawet kiedy Kaspar, najatrakcyjniejszy chłopak na studiach, okazuje jej zainteresowanie, nie potrafi mu zaufać. Kaspar budzi w niej niezrozumiały niepokój, tym bardziej że dookoła zaczynają się dziać rzeczy trudne do wyjaśnienia. Dziewczyna ma poczucie, że jej śladem ktoś podąża. Ktoś, kto nie jest człowiekiem… 

Czy znajdzie w sobie siłę, by zmierzyć się z przeszłością i zmienić przyszłość? Jak wiele można poświęcić dla miłości?

http://nk.com.pl/tozsamosc-aniola/1141/ksiazka.html#.Uxi8J6rqW4A

Moja ocena : 7/10

Zawsze ostrożnie podchodzę do książek polskich autorów. Nie żebym ich nie lubiła, ale z jakiegoś nieznanego mi powodu, to, co jako tako wyszłoby zagranicznemu autorowi, u nas ma zapatrywania na gniota. Tym samym nie porównuję, mówiąc sobie w myślach… to dlatego bo polskie. Z jednej strony ktoś może uznać to za dyskryminujące polską literaturę ogółem. Nic bardziej mylnego… Ja po prostu oczekuję od polskich książek takiego samego wysokiego światowego poziomu jak od innych. 

„Tożsamość anioła” nie jest książką złą, ale również nie jest jakoś wybitna. Można polecić ją jako lekką lekturę w chłodny wieczór. Bohaterkę „poznajemy” w locie i od razu zostajemy wciągnięci w fabułę. Pierwsze kilka stron za wiele nie wyjaśnia, a potem akcja nabiera tempa. Tylko w tym momencie dalej za wiele nie wiemy, poza tym co sami możemy się domyślić. Brak wyjaśnień, tylko się nawarstwia, co przy przyśpieszającej akcji czasem szokuje. W niektórych momentach wręcz przeskakujemy niespodziewanie między jedną akcją a drugą. W jednym momencie jesteśmy gdzieś a potem kolokwialnie „ni z gruchy ni z pietruchy” lądujemy gdzieś indziej i akcja zwalnia. Przez to płynność pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście można byłoby stwierdzić, no tak, przecież w każdej książce to się zdarza. To prawda, ale zwykle rozwiązane to jest tak, że łączy się w jakiś sposób z tym co było w jedną logiczną całość. Tutaj nie raz wracałam do poprzedniej strony z przeczytanym rozdziałem i zastanawiałam „Jak to możliwe, czy coś przegapiłam?”. Ale wszystko pozostawało bez zmian. Bardzo dezorientujące.

Doszłam do wniosku, że ludzie wolą, by uważano ich za kogoś kim nie są, niż lubiano za to, jacy są naprawdę.

I odniosłabym do powyższego stwierdzenia moją ocenę książki. Nie ma co się oszukiwać, brakuje tutaj trochę do tego światowego poziomu, ale również wielu zagranicznym do niego brakuje. Historia sama w sobie nie jest zła, tylko czasem ciężko za nią nadążyć. Jednak zainteresowała mnie na tyle bym sięgnęła po kolejny tom. I w tym widzę cień nadziei. Na swój własny sposób jest interesująca, z ciekawym, niekonwencjonalnym zakończeniem. To chyba właśnie za nie taka wysoka ocena.

***

 Jak to ja, raz na jakiś czas muszą się pojawić moje muzyczne skojarzenia z książką 🙂

Advertisements