Tagi

,

S: Szamanka od umarlaków, T:1

„Medium, któremu do głowy nie przyszło, że demonowi można najzwyczajniej w świecie spuścić łomot, zebrało się w sobie i kopnęło czarta z całej siły. Nie widziało, w co kopie, grunt, że celnie.”

Opis:

Medium ma w życiu przerąbane. Medium, które nie chce być medium, ma przerąbane w dwójnasób. Medium bez powołania, za to z awersją do duchów, ma przerąbane wzdłuż, wszerz i naokoło.

Ida Brzezińska świetnie wie, czego chce: normalnego życia. I gdyby to od niej zależało, w jej rodzinie na pewno nie byłoby ojca maga, matki czarownicy, babki jasnowidzki ani ciotki medium. Ani bez mała dwudziestu pokoleń podobnych wariatów. Tymczasem jednak – o, zgrozo – są. A geny sumiennie robią swoje, obdarzając Idę równie nadprzyrodzonym co niepożądanym szóstym zmysłem. Do tego jeszcze wredny, podły Pech o sadystycznych skłonnościach z upodobaniem krzyżuje jej plany, wpycha w szpony apodyktycznej ciotki, nęka stałą obecnością umarłych i wplątuje w aferę, od której na kilometry czuć pieprzem i imbirem – zapachem czarnej magii.


Postawmy sprawę jasno – Ida nie ma Pecha.
To Pech ma Idę.

http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki/szamanka-od-umarlakow

Moja ocena : 10/10

Wyczytałam wiele pochlebnych opinii na temat tej książki. I po przeczytaniu jej mogę przyznać, że w stu procentach się z nimi zgadzam. Ta książka ma w sobie niesłychany klimat, który jak magnes przyciąga czytelnika i nie pozwala mu się oderwać.

Duch usiadł w powietrzu po turecku. Przypominał dostojnego, obrażonego na cały świat dżina. – Jeśli tak mają wyglądać te twoje egzorcyzmy, to lepiej faktycznie zajmij się czym innym. Proponuję haftowanie. – Teraz mi mówisz – stęknęła z pretensją. – Ty widziałeś, jakie on miał ślepia? Widziałeś? – Widziałem. A czegoś się spodziewała? To demony, a nie Mamusia Muminka.

Nieodłącznym elementem staje się humor, który towarzyszy nam przez cały czas. Postaci aż nim kipią, dogryzając sobie i ironizując. Wielu mistrzów ciętej riposty mogłoby się uczyć! To jest książka z rodzaju tych, których lepiej nie czytać w miejscach publicznych, by nie narażać się na dziwne spojrzenia otaczających nas ludzi. Potrafi nie tylko wywołać uśmiech na twarzy ale wręcz niekontrolowane napady śmiechu.

Nigdy nie spotkała żadnej zabłąkanej duszy ot tak, na środku ulicy. W szpitalach, kościołach, na cmentarzach, a ostatnio w nawiedzonym pokoju Joanny to jak najbardziej, to były naturalne środowiska duchów, ale żeby tak w biały dzień? Między warzywniakiem a obuwniczym!?

Raduchowska pokazała że Polak też potrafi i oryginalnie przedstawiła świat. Osadzona w naszym kraju fabuła również pozytywnie działa na odbiór powieści. Jest to tak jakby polska odwrócona wersja historii o Harrym Potterze, w której złe wujostwo nie jest takie złe i wręcz „wykopują” chłopaka do Hogwartu. Tu mamy główną bohaterkę, która swoimi ripostami sprawiłaby, że nawet Snape’owi w pięty by poszło. Poniżej fragment, który pasowałby skądinąd do obrazu zdenerwowanego mistrza eliksirów.

I tym samym mamy kolejny powód, dla którego Ida nie powinna się wtrącać ani wchodzić mu w drogę, bo znając jej szczęście, a raczej jego brak, jeszcze sama oberwie rykoszetem i dołączy do klubu płonących ptaszydeł. Czy też, jak to raczyła ująć wcześniej, zaklęcie pierdyknie w nią bezpośrednio i z całą mocą i zmieli jej duszę na proch.

Pozycja warta polecenia bez dwóch zdań. Już teraz nie mogę się doczekać, gdy w moje ręce trafi kolejna część. Recenzja nigdy nie odda klimatu, zwłaszcza takiego, więc każdy musi dać się porwać na własną rękę.

 – Niestety. – Ida smętnie pokręciła głową. – A szkoda, ćpać można przestać i mieć spokój, tymczasem ja te wszystkie jazdy przeżywam na trzeźwo i nic nie mogę na to poradzić.

Reklamy