Tagi

Wszystko to przez Olgę z „Wielkiego Buka”, która wywołała mnie do tej blogowej zabawy. Dziękuję. :* Od razu sama chciałabym zaprosić Wiktorię M. oraz Agę CM. Będzie mi miło jeśli znajdziecie czas i chęci, by podzielić się z nami Waszymi czytelniczymi rozważaniami o sobie.

No a teraz czas na mnie:

Co by tu powiedzieć. Czytam od dziecka, na co duży wpływ mieli moi rodzice. Zaczęło się od bajek Brzechwy, baśni braci Grimm. Jednak z dzieciństwem najbardziej kojarzy mi się   „Mały Książę” i „Alicja w krainie czarów” oraz książki C. S. Lewisa.

Czytanie jest dla mnie jak oddychanie. Nie wyobrażam sobie bez niego życia. Miewam jednak przestoje, kiedy nie mam ochoty nic czytać. Zdarza się to zwykle po długich okresach bardzo intensywnego czytania. Kiedy czytam wystarczy mi byle jakie miejsce i trochę czasu, niezależnie od formy. Zdarzało mi się czytać na komputerze, czytniku, telefonie czy na papierze. Co najważniejsze zawsze mam taką samą satysfakcję z czytania.

Lubię  różne gatunki. Na uczelni jestem jeszcze zawalona książkami wszelakiego typu, więc uciekam do czytadeł zazwyczaj lekkich, często fantastycznych, gdzie się odgradzam w innym świecie i mnie nie ma.


Jestem bardzo zachłanna. Ledwo wyjdę z jednego świata już tego samego dnia potrafię wkraczać do nowego. Gdybym chciała przeczytać wszystkie książki, zarówno takie do nadrobienia czy wychodzące nowości. Nie starczyłoby mi życia. Od dawna nie zadawałam sobie pytania: „Co by tu czytać?”. Moja lista książek do przeczytania jest uporządkowana i zawsze liczy co najmniej 30 pozycji. I nie będę wskazywać palcem przez kogo to 😉 By samą siebie oszukać stworzyłam listę „rezerwową”. Do której wrzucam pozycje książkowe od tak, nie patrząc na ilość.

Serwisy książkowe to mój fetysz 😉 Czerpię jakąś niewysłowioną radość z faktu, że mogę sobie uporządkować wszystkie książki jakie kiedykolwiek przeczytałam, czy też dopiero chcę się z nimi zapoznać. Wynika to z tego, że w domu nie mam miejsca na biblioteczkę z prawdziwego zdarzenia i poza małym wyjątkiem większość tomów jest schowana gdzieś po kątach. Czasami sama nie pamiętam co gdzie mam. Tak to chociaż wiem co i jak. Pożyczaniu książek mówię stanowcze NIE (wszystkim, co do których zachodzi wielkie prawdopodobieństwo zawieruszenia jej). 😉


Najbardziej frustrujące pytania? Dla mnie są takie dwa…. „Jaka jest twoja ulubiona książka?” Hmm no i co tu odpowiedzieć …. Takich książek jest zbyt dużo. Drugie pytanie to – „Co czytasz?” Moja standardowa odpowiedź: książkę. Błyskotliwe, prawda? Zdradzenie tytułu zazwyczaj kończy się tak samo. „O czym to?” Tylko jak tu powiedzieć co się czyta bez zbytniego zdradzania treści lub tłumaczeniu komuś, kto nie lubi czytać takiej tematyki lub nie czyta w ogóle (częstszy wariant) dlaczego jest fajna.  Jak mam dobry dzień nawet coś tam opowiadam. Zwykle jednak cały mój wywód kończy się krótkim „aha” lub jakimś żartem.


Sama nie lubię spoilerów, więc staram się ich na blogu nie zamieszczać lub jak już to robię, dobitnie zaznaczam. Ksiażkę biorę zwykle w ciemno, tzn. nie czytam treści na niej. Często bowiem okazywało się, że skrócony opis zawarł wszystko co chciałoby się przeczytać. Jeśli był chociaż napisany dobrze. Bo zdarzały się takie opisy, które nijak miały się do prawdy. Hitem poprzedniego miesiąca było mistrzostwo spoilerowania. Obecnie czytam książkę Veronici Roth – „Wierna” (ta od „Niezgodnej” 😉 ), której premiera w Polsce będzie dopiero 20 maja. No i jakimś sposobem, nie wiem po co i dlaczego, ale weszłam na stronę autorki na FB. Coś o filmie chyba szukałam. Wchodzę…. a tam multum komentarzy, że tak to ładnie ujmę, niezadowolonych z zakończenia serii. Nie ma to jak zdradzić najważniejszą rzecz i popsuć innym zabawę. Musiałam przejść z trybu „ciekawe jak się skończy” na „ciekawe co doprowadzi do…”. No i zonk. Kiedy znam zakończenie nie czyta mi się już tak dobrze. Wystrzegam się więc ogladania najpierw czegoś a potem czytania. (I tym samym stanęłam na 1 serii Gry o Tron ;( ). Dla mnie w książce po części chodzi o tajemnicę, którą lubię odkrywać. Wtedy naturalnie chce się do tego człowiekowi dążyć. Jeśli ktoś da Ci to „na talerzu” już nie jest to tak emocjonujące.

W książkach staram się dociekać tego co ukryte i co nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka. W każdym gatunku. Przeważnie czytając fantastykę, YA czy Paranormal Romance (różne nazwy ale wiele rzeczy podobnych ^^) to czy ON/A będzie z osobą nr 1, nr 2, nr 3, zbyt bardzo mnie nie interesuje.  W tym wypadku w przeważającej większości podstawa historii – romans, jest dla mnie mało ważny.  Chyba, że jest to stricte normalny romans. Czytałam już tak wiele podobnych treści, że mogłabym wyrysować schemat  – kto z kim będzie, kto kogo zdradzi, kto zginie itp. Często zdarza się, że na początku myślę sobie, że coś się stanie i zazwyczaj mam rację. Szukam więc postaw, emocji i wszystkiego tego, co może nie tyle jest nie widoczne, ale przez nas w jakiś sposób bagatelizowane lub pomijane.


Lubię być zaskakiwaną (oczywiście w pozytywny sposób). Tym samym wybieram książki inne, w jakiś sposób kontrowersyjne i nowatorskie. Często wybieram takie, po których wszyscy już „pojechali”. Z negatywnym nastawieniem zaś podchodzę do Bestsellerów. Te  książki nie zawsze są takie wybitne, a tłum potrafi prawie peany na ich temat tworzyć. I co gorsza kłócić się o nie. ^^

Nie wdaję się w dyskusje bez sensu. Nie mam zamiaru kogoś na siłę namawiać, by coś przeczytał. Tak jak sama nie chcę czuć się zmuszona, gdy ktoś już rozwodzi się nad wszystkimi „naj…” danej pozycji wydawniczej. Dlatego tak cenię recenzje blogowe. 😀 Mam dobrowolny wybór, a każdy pisze co myśli. Poleca nie poleca. Zgadzam się ze zdaniem lub nie. Przeczytam lub nie. Wszystko zależy od argumentów. Komuś mogło się nie podobać, a mi może akurat podpasuje.

Tak więc kończę ten długaśny wywód podsumowaniem….

Jaką jestem czytelniczką? Jedyną w swoim rodzaju ^^

Tak jak każdy czytający człowiek jest wyjątkowy 🙂

I bądźmy z tego dumni!

Advertisements