Tagi

, ,

S: Tożsamość Anioła:

T:1 Tożsamość Anioła

T:2 Bezsenność Anioła

T: 3 Grzechy Anioła

Czasami, kiedy nie ma już nic oprócz wiary, zaczyna się postrzegać świat takim, jakim jest naprawdę, a nie takim, jakim chciałoby się go widzieć.

Każdy ma własne wyobrażenie aniołów. Zwykle jednak mamy w głowie obraz ludzi, którym przypinamy skrzydła, ubieramy w jasne szaty i każemy nas strzec ode złego.

Opis

Azathra powraca na ziemię w nowym wcieleniu. Już nie jest zakompleksioną dziewczyną, lecz piękną i pewną siebie kobietą. I ma bardzo poważne zadanie do wykonania. Zadanie, które spędza jej sen z powiek… Z zastępem aniołów u boku musi stanąć do walki z przeciwnikiem, który już raz próbował ją zgładzić… Jednak wycieńczona bezsennością może być łatwym celem dla Upadłych…

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

+ … bo szybko i przyjemnie się czytało

+ całkiem mnie wciągnęła

+ fabuła

+ zakończenie

– czasem zbytnia przewidywalność

***

W przypadku naszej rodzimej serii fantastycznej o aniołach, już od samego początku nie oczekiwałam po niej niczego wielkiego. Widziałam jak inni ją oceniali. Były to oceny raczej przeciętne. Do pierwszej części miałam więcej jakiś zastrzeżeń. Po pierwsze, początek serii zbytnio mnie nie wciągnął, przeczytałam go oczywiście, ale zachwytu nie było. Tym razem, kiedy zaczęłam czytać, w jednej chwili byłam na pierwszej stronie, w następnej zaś 50 stron dalej.

Czasem obcy ludzie są lepszymi przyjaciółmi niż ci prawdziwi. Nie znają cię, są bezstronni, nie oceniają, nie wytykają ci błędów przeszłości. To ma swoje plusy.

Fabuła wciągnęła mnie bardziej, chyba z tego względu, że tym razem wiadomo było co trzeba osiągnąć i w obliczu jakich wyborów główna bohaterka będzie musiała stanąć. Miała cel i do niego dążyła. Czekało się na to, by przekonać się jakie kłody pod nogi wszyscy zaczną jej rzucać.

Wiara polega na tym, by dostrzegać to, co pozornie niewidzialne. Nie musisz zobaczyć miłości, by mieć pewność, że ona istnieje.

Misja i miłość. Często te dwie sprawy nie potrafią się ze sobą połączyć, przez co jedno lub drugie na tym cierpi. O tym wątku nie mam zamiaru się rozwodzić, bo w takich książkach są one dla mnie mało interesujące i schematyczne. Mogę zdradzić, że tutaj dominuje ZAZDROŚĆ pod każdą postacią.

– A czego ty się boisz? – spytał zaciekawiony. Pracujesz wieczorami w barze, włóczysz się sama nocą po ulicach. Nie wyglądasz na kogoś, komu można napędzić stracha. (…)
– Słabości – powiedziałam po namyśle. – Boję się własnych słabości. Tego, że nie osiągnę zamierzonych celów, ponieważ okażę się nie dość silna, by im sprostać.

Tym co bardzo mi się tutaj podobało to motyw samodoskonalenia. Tego, jak człowiek dąży do tego aby walczyć ze swoimi słabościami. Nikt nie jest bowiem idealny. Pojawiające się problemy nie zatrzymują w miejscu, a stają się motorem do szukania rozwiązania. Im wyższa odpowiedzialność (nie tylko za siebie), tym ta walka jest bardziej interesująca. Zaś „upadek” to dla mnie w tym wypadku synonim pójścia na łatwiznę.

– Znajdźcie sobie inne zajęcie. Nawróćcie jakieś zagubione dusze albo idźcie wspierać wątpiących. Dajcie mi trochę swobody, bo nie mogę żyć w takim ścisku.
– Pragnę ci przypomnieć, że anioły są niematerialnymi bytami i nie zajmują miejsca w przestrzeni, zatem nie możemy tworzyć w twoim domu „ścisku” (…).

Poza podniosłym tematem walki dobra ze złem, zdarzają się przyjemne odskocznie w postaci zabawnych anielskich przekomarzań. W innym wypadku byłoby trochę zbyt poważnie. W końcu ile można ratować świat?

Agresja, złość, nienawiść – on chce waszego upadku, nie śmierci. Śmierć jest męczeńska i szlachetna, a upadek bolesny i poniżający.

Po tak roztoczonej wizji już czekam na ostatnią część. Polecam wszystkim lubującym się w takich klimatach.

Advertisements