Tagi

, ,

„Wszakże wysiłki moje były nadaremne, niepokonany strach przeniknął stopniowo całą moją istotę, i wreszcie trwoga bezimienna, istna zmora przytłoczyła mi piersi.”

XIX-wieczny utwór z nurtu czarnego romantyzmu, który przyniósł mi nie tylko czystą rozrywkę z czytania, ale rozbawił mnie w takim samym stopniu jak próbował przestraszyć. „Próbował” to czasami dobre określenie dla znacznie starszych tekstów. Na swoją epokę były przerażające i działały na emocje. Dziś już nie zawsze … lub przynajmniej nie w takim stopniu.

Opis:

Zagłada domu Usherów to najbardziej znana nowela Poe. Ta przepełniona elementami makabrycznymi historia, jest postrzegana jako arcydzieło amerykańskiej literatury gotyckiej. Podobnie jak w wielu innych książkach Poe, także w tym wypadku autor zapożycza wiele z powieści gotyckiej. G. R. Thomson pisał we wstępie do Great Short Works of Edgar Allan Poe, że dzieło dawno zostało okrzyknięte arcydziełem gotyckiego horroru, jest nim również w odniesieniu do dramatycznej ironii i symbolizmu strukturalnego. (Wikipedia)

Można znaleźć na:

https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/zaglada-domu-usherow/

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

+ atmosfera

+ język i styl związane z epoką

***

Już jakiś czas temu (dawno, dawno temu… ) postanowiłam przeczytać coś tego autora, ale jakoś to odkładałam na potem, na później, aż w końcu wyleciało mi to z głowy. Jednak tak jak w przypadku wielu innych krótkich tekstów, zostałam zainspirowana przez „Bezsenne Środy” na Wielkim Buku, choć tutaj przy okazji został mi autor przypomniany. Można znaleźć wersje tych tekstów za darmo w internecie ale byłam chyba zbyt leniwa by nadrobić. Jednak w końcu oto jest.

O treści trzeba powiedzieć, że idealnie wpisuje się w romantyczną wizję. Mamy więc kwiecisty język z dawnym słownictwem i metaforami oraz wytwarzaną przez to atmosferę. Architektura zwykle wplatana jako ważniejszy element w tego typu utworach wychodzi w tym przypadku na plan pierwszy. Nie każdy jednak musi lubić taki romantyzm i tajemniczość w horrorze. Tym samym polecam ją tym, których powieści gotyckie interesują. Ostrzegam jednak, że jeśli ktoś nie lubi języka pełnego starych słów (co dla mnie samo w sobie jest plusem) czy metafor, z których czasem wręcz się śmiałam, bo naprawdę są nie tylko rozbudowane ale wręcz skrajnie poetyckie, to ta pozycja może nie spełnić jego oczekiwań.

Mówię, ponad siły, ponieważ tego smutku nie koiło zgoła najmniejsze źdźbło owego nastroju, któremu istota poezji nadaje niemal barwy rozkoszy, a który zazwyczaj ogarnia duszę wobec najposępniejszych widoków spustoszenia i zgrozy.

Mimo tego, polecam spróbować…bo warto czytać 🙂

***

Odwołania do książek:

Jean-Baptiste-Louis Gresset – „Vert-Vert”

Jean-Baptiste-Louis Gresset – “Kartuzjo”

Niccolò Machiavelli – „Belphegor”

Emanuel Swedenborg – „Cuda nie biosów i piekieł”

Nicholas Klimm Holberg – „Podróż podziemna”

Robert Fludd, Jan d’Indagine, De la Chambre – „Chiromancja”

Ludwig Tieck – „Odjazd w błękitność”

Tomaso Campanella – „Miasto słońca”

Nicolas Eymeric – „Directorium Inquisitorum”

Pomponiusz Mela – „De situ orbis”

Reklamy