Tagi

,

King - Pan Mercedes

Kiedy ludzie rozpaczają, niektórych chciałoby się objąć, poklepać po plecach i powiedzieć: „No już, już”. Innych chciałoby się porządnie spoliczkować i warknąć, żeby wzięli się w garść.

Podziwiam Kinga za jego zdolność do podejmowania w swoich książkach różnych tematów. „Panem Mercedesem” wchodzi on na niwy powieści detektywistycznej. Co prawda ma już doświadczenie w zbrodniach wszelakich, lecz stworzenie postaci, która mogłaby konkurować z Sherlockiem Holmesem czy Herkulesem Poirot, wydaje się całkiem ambitnym celem. Czy mu się to udało?

Opis:

Debiut Stephena Kinga w gatunku kryminału detektywistycznego. Brady, nazywający sam siebie „sprafcą”, pokochał dotyk śmierci pod kołami Mercedesa i chce poczuć go ponownie. Jeśli kolejna misja Brady’ego się powiedzie, zabije tysiące osób. Tylko Bill Hodges wraz z dwójką sprzymierzeńców może zatrzymać mordercę, zanim ten uderzy ponownie. Kto kryje się pod pseudonimem Pan Mercedes i jak go odnaleźć?

http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1508,2784,pan-mercedes.html

Moja ocena: Dobra (***)

Przy całym moim uwielbieniu dla prozy mistrza, powiem, że w mojej ocenie mu się nie udało i to z kilku powodów. „Pan Mercedes” jest książką przeciętną, nie jest źle, ale jakoś super także nie. Po pierwszych stronach miałam duże nadzieje, które bardzo szybko zostały rozwiane. Przede wszystkim wiele mówi nam sama nazwa cyklu – imię i nazwisko bohatera, niby nic, ale już wiemy, że nasz detektyw będzie miał długie życie (przynajmniej do ostatniego tomu). W książkach pojedynczych zawsze była ta nuta niepewności.

Gdybym mieszkał w Afganistanie, myśli, nosił turban i taki czadowy szlafrok, zrobiłbym karierę, wysadzając transportery opancerzone.

Drugi element, który nie tyle mnie rozczarował, co zirytował, to nie całkowita przewidywalność (bo tak nazwać tego nie można) a podanie nam wszystkiego na tacy. Konwencja pośrednich konfrontacji między tym dobrym, a tym złym, gdzie znamy obie strony, jest jak obserwowanie partii szachów. Czekamy jedynie na kolejne ruchy. Niektóre z nich są godne szachowego arcymistrza, ale reszta nie zachwyca.

Pan Mercedes to bardzo inteligentny człowiek, który przypadkiem jest szalony.

Kolejną sprawą, na którą zwykle przymykam oko, jest „przebłysk przyszłości”, jest to tak częste u Kinga, że nawet nadałam temu nazwę ;). Tym razem jeden z takich przebłysków przelał szalę goryczy. Kiedy akcja nabiera tempa, ma się „coś” wydarzyć, nagle główny bohater mówi pewne zdanie do innego, a potem stwierdza (w opisie jakby ze wspomnień), że będzie tych słów żałował do końca życia. Ma się wtedy ochotę zrobić facepalm – „No co ty, serio?” Pominę fakt, że już mogliśmy się tego wcześniej domyślić, jednak gdy autor walnie nam tą prawdą prosto między oczy, nabierająca tempa akcja wytraca swój dynamizm.

Jesteś stary, ale nie taki stary, i trochę przyciężki, ale nie aż taki gruby. Chociaż będziesz, jeśli nie zaczniesz uważać. – Celuje w niego widelcem. – Na taką szczerość kobieta może się zdobyć tylko wtedy, jeśli przespała się z mężczyzną i nadal go lubi na tyle, żeby zjeść z nim kolację.

Pod względem stylu i języka wiele się nie zmienia. Jest wszystko to, do czego King nas zdążył przyzwyczaić. Bohaterowie ukazani w całym spektrum emocji, zachowań, z cechami osobowości przypisanymi właśnie do nich. Tutaj też nie można wiele zarzucić. Dla mnie tylko fabuła pozostawia wiele do życzenia.

Zapytalibyście pewnie, czemu w takim razie dobra ocena? To proste, bo są elementy ciekawe i pełne zaskoczenia. Czyta się całkiem nieźle. A podejście do fabuły jest względne, ja wiem w jakiej formie mistrza najbardziej lubię, ale dla kogoś kto czyta go po raz pierwszy, ta odsłona może być przystępna i ciekawa.

Polecam!

Reklamy