Tagi

, , ,

4a273-jestlegenda

– To pewnie hotel Paradise – powiedziała Peggy. – Ten, o którym wspomina przewodnik.
– Dla mnie wygląda raczej jak piekło niż raj – wymamrotał Bruce. – Co za dziura.

Bójcie się małych miasteczek, oj bójcie … !

Opis:

„Dzieci Noego” („The Children of Noah”) Richarda Mathesona to klasyczna opowieść o upiornym miasteczku z niezapomnianym, kanibalistycznym zakończeniem. William F. Nolan. Autor powieści science fiction „Ucieczka Logana” i prawie setki innych książek, rozważa, co mogłoby się wydarzyć, gdyby bliscy zaginionego mężczyzny – Jamesa Ketchuma, postanowili odwiedzić Zachry, gdzie widziano go po raz ostatni…

Moja ocena: Dobra (***)

+ zakończenie

***

Czuliście kiedyś strach przed nowym miejscem? Nie chodzi jednak o taką zwyczajną obawę, którą bardzo łatwo przezwyciężyć, a strach, który wręcz mrozi krew w żyłach. Jak emocje wywołane wędrowaniem samemu ciemnym zaułkiem, „na skróty”, po niezbyt bezpiecznej dzielnicy. Są jednak takie miejsca, w których pora dnia nie ma znaczenia. W biały dzień również wiele może się zdarzyć. Co ciekawe, nie mam na myśli siedlisk gangsterskiego półświatka, a z pozoru sielskie miasteczko liczące 66 mieszkańców, z drogą o ograniczeniu 30 km/h. Co tu niby mogłoby się stać? – pewnie byście zapytali sami siebie. Odpowiedź brzmi … wszystko.

– Świetnie. […] Będą państwo moimi gośćmi. Bardzo mi miło.
I błysnął w uśmiechu ostrymi zębami.

Wskazówka co się tam takiego dzieje znajduje się w opisie, jednak właściwie nie tym chciałam się dziś z Wami podzielić. Przy czytaniu tego opowiadania najbardziej zwróciłam uwagę na oddanie. Oddanie siostry, która wyrusza na poszukiwania swojego brata, szukając śladów i powodów jego nagłego zniknięcia. Na drugim biegunie oddanie dla sprawy mieszkańców miasteczka, którzy będąc ze sobą spokrewnieni, są zarazem jedną, wielką rodziną, pracującą ramię w ramię na utrzymanie łączącej ich tajemnicy. Bo to zawsze musi być jakaś tajemnica, prawda? Sekret, od którego zależy życie. Pytanie tylko czyje życie… Odwieczny podział na „my” i „oni” jest tutaj aż nadto wyraźny, doskonale oddając charakter prawie hermetycznych środowisk, jakimi bywały/bywają małe miasteczka i wsie. Powiązania między jednostkami w takich miejscach były/są silne. Czasem wręcz przerażające.

Polecam!

Reklamy