Tagi

, ,

Kisiel - Nomen Omen

Psychopaci z hakiem, psychopaci z lustra, psychopaci w szafie, rany boskie, psychopaci z hakiem z lustra w szafie!!!

Pani Kisiel serwuje nam taka dawkę humoru, że założenie różowych okularów w te szaro-bure dni nie jest takie całkiem niemożliwe. Jeśli lubicie uśmiechnąć się do książki lub otwarcie pośmiać, ściągając tym samym dziwne spojrzenia otoczenia, ta książka z całą pewnością jest dla Was.

Opis:

Przygoda czai się za rogiem. A imię jej Salomea!

Salomea Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie. Gdy okazuje się, że jej stancja przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, prowadzona jest przez trzy siostry w dość podeszłym wieku i papugę, a w telefonie słychać głosy, Salka zaczyna zastanawiać się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się młodszego brata jedynie komplikuje i tak niełatwą już sytuację – zwłaszcza, gdy pewnego dnia próbuje utopić siostrę w Odrze.

http://www.gwfoksal.pl/ksiazki/nomen-omen.html

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

+ humor

***

Kiedy zaczynałam czytać „Nomen Omen”, moim pierwszym skojarzeniem było, jak bardzo ta książka przypomina mi nie tak dawno czytaną przeze mnie Raduchowską i jej „Demona luster”. Jej recenzję znajdziecie >>>>>tu<<<<<. Od czasu do czasu lubię przeczytać coś z potocznym „jajem”, co mnie rozbawi i pozwoli spędzić mile czas. Ma być lekko i przyjemnie. Przyznam się Wam, że sięgnęłam po nią, by odreagować po Larssonie, nie oczekiwałam za wiele i nie nastawiałam się jakoś specjalnie. Chciałam łatwej rozrywki i taką dostałam.

Obawiam się, że na widok mojego promotora nasze bibliotekarki wpadają już w histerię i uciekają z krzykiem, próbując ocalić resztki zbiorów, a jego trzeci osobisty egzemplarz właśnie poniósł śmierć w iście piekielnych męczarniach.
– Znaczy w ogniu?
– Zalany kawą typu szatan. Profesor nie grzeszy zręcznością.

Poza prześmiewczym fantasy, w którym to, co nieprawdopodobne, musi się wydarzyć, dostajemy barwne postacie, potoczny język i odwołania do mitologii. Ja nie miałam nic przeciwko. 😉 Jednakże humoru mamy tak sporą dawkę, że dla kogoś może być ona niestrawna, jak zbyt dużo lukru na serniku, niemal trącić kiczem. Pod spodem ukrywa się całkiem poważna historia Breslau i jego mieszkańców. Trzeba tylko się do niej dokopać. Kiedy przyjrzymy się postaciom, one również kryją w sobie bogatsze wnętrze niż mogłoby się nam wydawać na pierwszy rzut oka. W zależności od tego, czego będziecie od książki oczekiwać zachwycicie się nią albo rozczarujecie.

– A czy ten cały Mickiewicz napisał też może instrukcję, jak takiego upiora dyskretnie anihilować? – spytała Basia. – Może być nawet wierszem, jakoś to zniosę. W sensie, że instrukcja tym wierszem, nie anihilacja. Chociaż gdyby tak nad tym dłużej pomyśleć… Mickiewiczem można by całkiem skutecznie zabijać, w zasadzie to tylko kwestia czasu.

Garść cytatów, wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać. 😀

– A cóż takiego intymnego tam porabiałeś, Niedasiu? – zaćwierkała tak słodko, że aż ją samą zemdliło.
Niedaś jakby zmienił kolorystykę na nieco bardziej buraczaną. Nerwowym gestem przeczesał zmierzwione włosy palcami.
– To… to nieistotne! – burknął.
– Och, przecież nie masz się czego wstydzić. – Rogi rosły dalej w najlepsze i właśnie brały ostry zakręt.
– Siostra…
– No co ty, Niedasiu, wielu facetów w twoim wieku to robi…
– Siostra!
– …zwłaszcza dotkniętych długotrwałym i bolesnym stanem wolnym…
– Siostra!
– …taki tu Bartek pewnie też niejeden raz był zmuszony…
– Yyy… ja?! – Wzmiankowany Bartek drgnął, rozlewając herbatę.
– …a raz nawet przyłapałam ojca…
– SIOSTRA!!!
– …jak sam prasował sobie spodnie – dokończyła gładko Salka.”

„Na dobry złego początek stanęła przed lustrem i spojrzała prawdzie w oczy. Istne dzieło sztuki. Z figury Rubens, z fryzury Tycjan, z gęby zaś, wypisz, wymaluj, Picasso. Nic, tylko się powiesić – w muzeum, znaczy najlepiej w jakimś ciemnym kącie.

No i hicior. Niezawodna broń na wszystko!!!

– Killniemy gada osikanym kołkiem?

Szwendanie się po parkach to „zuo” 😉

Siostra, gdybyś powiedziała, że widziałaś, jak pływam pieskiem w rynsztoku, przebrany za Myszkę Miki i nawalony jak marabut, to pewnie bym się nie wypierał, ale po parkach na pewno się nie szwendam. Mam swoją godność.

Dla studentów, bo takie to prawdziwe 😉

Człowiek człowiekowi panią z dziekanatu […].

Chcecie więcej? Jeśli tak, to książka jest dla Was. Nic, tylko szukać i czytać!

Odniesienia:

Nie mamy co narzekać 🙂 Trafiają nam się „Metamorfozy” Owidiusza, “Idee Programowe romantyków polskich”. Wspominana jest “Encyklopedia Britannika”. W czasy dzieciństwa zabierają nas “Baśnie z tysiąca i jednej nocy”. “Harrego Pottera i Komnatę Tajemnic” nie muszę chyba przedstawiać, kto nie czytał, to chociaż słyszał. No i mamy “Upiora” Adama Mickiewicza oraz Juliusza Słowackiego – „Sen srebrny Salomei” i pojawia się nam „Anhelli”. Dodatkowo Paul Peikert „Kronika dni oblężenia”.

Największe wrażenie robiły jednak oczy o intensywnie żółtych tęczówkach, które przewiercały Salkę na wylot. Brudny Harry mógłby starszej pani co najwyżej czyścić spluwę. O ile w przypływie łaskawości by mu na to pozwoliła.

Reklamy