Tagi

, ,

xxx R. Ligocka - okladki wybrana.indd

Powróciła do mnie myśl, która właściwie nigdy mnie nie opuszczała – że wszystko, co kocham, będzie mi odebrane, szybko, bardzo szybko… Jeśli tylko uda mi się kogoś lub coś pokochać, to zaraz odejdzie, zniknie z mojego życia. Wszyscy odchodzą, a siła mojej miłości nie jest żadną siłą, bo nie potrafi ich zatrzymać…

Opis:

Kontynuacja bestsellerowego „Dobrego dziecka”

Kraków, lata 50-te XX wieku. Roma ma już 18 lat i samodzielnie wchodzi w dorosłe życie. Pozostawiona przez matkę, bez kontaktu z doświadczoną osobą, która mogłaby w trudnych życiowych sytuacjach służyć radą i pomocą, młoda dziewczyna wpada we wszelkie pułapki swojego wieku. Środowisko artystów, w którym zaczyna się obracać, fascynuje Romę, ale i przynosi wiele niebezpieczeństw. Alkohol, anoreksja, niechciana ciąża…

Sytuację dodatkowo komplikuje powrót matki z emigracji. Roma, nauczona już samodzielności, na nowo musi się oswoić i zaakceptować jej obecność.

Droga Romo to do bólu szczera opowieść popularnej pisarki, dzięki której czytelniczki jeszcze bardziej ją pokochają i lepiej zrozumieją jej życiowe wybory.

http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2957/Droga-Romo—Roma-Ligocka

Moja ocena: Dobra (***)

Kolejna książka, po którą sama raczej bym nie sięgnęła gdyby nie DKK. Może dlatego, że jest to moje pierwsze podejście do autorki, a jej nazwisko nic szczególnego mi nie mówiło. Kiedy jednak dowiedziałam się, że jest pewną „Dziewczynką w czerwonym płaszczyku” z filmu „Lista Schindlera”, to w mojej głowie pozapalały się lampki, zainteresowałam się jej postacią, a tym samym książką. Bo ani okładka, ani tytuł mnie nie przekonały. Żałuję, że nie zaczęłam czytania właśnie od „Dziewczynki”, którą napisała o sobie po obejrzeniu tego filmu, bo odczuwałam brak szerszej znajomości historii z tego właśnie okresu. Dużo wniosłaby również powieść: „Dobre dziecko”. W „Droga Romo” to dziecko stało się młodą kobietą, a moje mgliste wspomnienie o czerwonym płaszczyku było trochę niewystarczające.

– Nie myślę o przyszłości – mówi do mnie, widząc, że patrzę na to z troską. – Nasi rodzice wszystko mieli i wszystko stracili, domy, pałace, pieniądze. Zdrowie i życie, wszystko im odebrano. Zawsze może ktoś przyjść i wszystko ci zabrać. Nam już nie ma czego odbierać, bo nic nie mamy, więc czym się tu przejmować? Nie warto nic mieć, liczy się tylko ten moment, ta chwila, jedno uderzenie serca… następne… i jeszcze jedno.

Książka dzieli się na przesplatające się ze sobą części: o dorastającej Romie; Romie–autorce, kobiecie dojrzałej, która zwraca się do swojego wczesnego ja i do czytelnika; listy oraz fotografie. Brak podziałów na rozdziały i jedynie drobne wstawki rozdzielające tekst w niektórych momentach to czasem za mało. Męczyło mnie to. Narracja? Młoda Roma nie zdobyła mojej sympatii, za to Roma „starsza” wzbudziła podziw i szacunek zdolnością do krytyczego spojrzenia na samą siebie, przy jednoczesnym podkreśleniu, że nie wszystko udało się jej w sobie zmienić. W jakiś sposób była to dla mnie trudna lektura. Postawa Młodej Romy w niektórych momentach tak mnie irytowała, że musiałam sobie chwilami odpuścić czytanie. Jednak w tym wypadku jestem stronnicza. Taka płytkość zbyt często rzuca mi się w oczy w dzisiejszych czasach. Nie trawię i tyle. Bohaterka przywodziła mi na myśl chińską laleczkę z porcelany. Ładną na zewnątrz, ale pustą w środku. Wiedząc, że się w domu nie przelewa, podeprzeć wybór niepotrzebnego ciucha filozofią również wybraną jedynie z mody? Oszukać z tego powodu wujka, który z całych sił stara się w niesprzyjających czasach ją utrzymać? Nieładnie. Dodajmy do tego artystyczne oderwanie od rzeczywistości, a otrzymamy osobę nie tylko naiwną, ale i w wielu przypadkach nieodpowiedzialną. Mogę się z taką postawą nie zgadzać, ale nie zamierzam jej oceniać. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Jednakże zawsze coś stoi za naszym postępowaniem. W przeciwieństwie do dzisiejszych dziewcząt o takim usposobieniu, w przypadku Romy prawdopodobnie zostało wywołane pragnieniem życia, chwytania go pełnymi garściami, by zapomnieć o traumie i przeżyciach wojny. Jest to jak najbardziej zrozumiałe.

Bo strach jest sumą złych doświadczeń i szczególnie mocny u tych, którzy nie potrafią niczego zapomnieć […].

Sama autorka wyraża niepewność, czy przez napisanie książki rozlicza się z dawną sobą, bo wybaczenie samemu sobie to najtrudniejsza rzecz. Nawet jeśli nie jest ono w pełni możliwe, wszelkie próby są godne pochwały. Trzeba je docenić. Moja ocena bierze się tylko i wyłącznie z mojej reakcji na pewne sprawy. Autorkę jako osobę podziwiam, bo przedstawianie siebie w takim świetle nie leży w naszej naturze. Chcemy przecież pokazywać się tylko jak najlepiej, prawda? Nawet jeśli nie jest to autobiografia, a powieść o motywach autobiograficznych.

Polecam!

Reklamy