Tagi

, ,

Albom- Zaklinacz czasu

Niebawem człowiek będzie liczyć wszystkie swoje dni, potem mniejsze cząstki dnia, a potem jeszcze mniejsze – aż wreszcie liczenie pochłonie go całkowicie i utraci ten cud, którym został obdarowany na początku czasów: świat.

Opis:

Książka, która dla wielu czytelników stała się inspiracją i impulsem do życiowych zmian.

Spróbujcie wyobrazić sobie życie bez odmierzania czasu.

Pewnie nie potraficie. Zawsze wiecie, jaki jest miesiąc, rok, dzień tygodnia. A jednak przyroda nigdy nie zwraca uwagi na czas. Ptaki się nie spóźniają. Pies nie patrzy na zegarek. Sarny nie martwią się kolejnymi urodzinami.

Tylko człowiek odmierza czas. Tylko człowiek odlicza godziny. I właśnie dlatego jedynie człowiek doświadcza paraliżującego strachu, którego nie zniosłoby żadne inne stworzenie. Strachu przed tym, że zabraknie mu czasu.

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,4099,Zaklinacz-czasu

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

„Mam za mało czasu” – tak sobie powtarzam, gdy wracam wieczorem do domu i już myślę o czytaniu, recenzowaniu, wpadaniu na Wasze blogi i dowiadywaniu się o kolejnych wartych uwagi książkach. Czasem nie wiem, w co mam najpierw ręce włożyć. Gdyby doba miała 48 godzin, to człowiekowi może udałoby się z wszystkim wyrobić, ale to wcale nie jest takie pewne. Dlatego czasem przydaje się świąteczne rozpasanie, relaks po jedzeniu i generalnie ujmując – uczucie niczym niezakłócanego spokoju. Nie wiem jak Wy, przynajmniej ja tak mam, że w dni świąteczne po prostu lubię się wyłączyć. Nie wchodzę notorycznie na Facebooka, nie korzystam z telefonu, nie ciągnie mnie do Internetu. Czasem nawet w ogóle nie chce mi się przez cały ten okres włączać komputera. Nie zawsze jednak ten zaoszczędzony czas spędzam na czytaniu książek… gdy najzwyczajniej w świecie mam ochotę się poobijać, to robię to. Nie liczę czasu… i dobrze mi z tym. Ponieważ w dzisiejszym świecie ciągle gdzieś się spieszymy, ogranicza nas czas, jesteśmy wręcz od niego uzależnieni. Nosimy go ze sobą w formie coraz precyzyjniejszych zegarków, dzielimy na kartkach terminarzy, co i rusz spoglądamy w kalendarze. W zależności od sytuacji chcemy aby biegł szybciej, by zwolnił, żeby było go więcej lub mniej itd. ciężko nas zadowolić.

Dzięki władzy, jaką miał nad czasem, […] mógł wziąć z nowego świata wszystko, czego tylko zapragnął. Jednak człowiekowi, który może mieć wszystko, większość rzeczy nie potrafi dać radości. A człowiek bez wspomnień nie jest niczym więcej niż pustą skorupą.

Cały ten nasz pęd, „wyścig szczurów”, stwierdzenie „czas to pieniądz”, ujmuje w swojej książce Mitch Albom. Ta książka porusza, bo jest trafna w swej prostocie. Bo tyczy się większości ludzi. Nie są to zjawiska, które nas nie dotyczą, z którymi nie możemy się utożsamiać, ponieważ dzieją się hen hen daleko w innej kulturze. Autor nie tylko sprawnie piętnuje nasze zachowanie, ale wywodzi je od domniemanego początku – od momentu, gdy ktoś wpadł na pomysł liczenia, ujęcia w miary, a tym samym okiełznania tego zjawiska. Gdy nie miało ono jeszcze swojej nazwy. Pragnienie wiedzy, które je spowodowało, związane z podważaniem boskości, zostaje w tym wypadku przez Boga ukarane, i tak jak w wielu opowieściach biblijnych dany człowiek zostaje poddany próbie. Bo w pogoni za czasem stracił coś bardzo cennego, z czego nawet nie zdawał sobie sprawy. Przenoszeni między czasami budowy Wieży Babel a współczesnością, poznajemy ludzi, których z pozoru nic nie łączy, lecz mogą oni wyciągnąć ważną dla siebie lekcję tylko poprzez zrozumienie pewnych kwestii. Jakich? Tu odsyłam do lektury.

Nieustannie spogladali na swoje urządzenia, żeby sprawdzić, która jest godzina – to samo co […] usiłował kiedyś ustalić za pomocą patyka, kamienia czy cienia.
„Dlaczego odmierzałeś dnie i noce?”
„Żeby wiedzieć”.
Siedząc wysoko nad miastem, Ojciec Czas zdał sobie sprawę, że wiedza i zrozumienie to dwie różne rzeczy.

Książka jest napisana lekko, szybko się ją czyta. Przeskoki w czasie i między postaciami mogą być początkowo dezorientujące, ponieważ nie dostajemy żadnych konkretów (lub raczej trzeba by napisać, my ich za takie nie bierzemy), a elementy układanki są nam podawane na tacy bardzo powoli. Nie czujemy, byśmy dowiedzieli się czegoś więcej i jaki jest w tym wszystkim związek. Oczywiście to się później zmienia i tak jak pojedyncze kostki domina ustawione jedna obok drugiej, w odpowiedniej chwili tworzą one jednolitą całość.

– Czy teraz rozumiesz? – zapytał. – Kiedy ma się nieskonczoną ilość czasu, nic nie jest wyjątkowe. Jeżeli nigdy niczego nie tracimy ani nie poświęcamy, nie potrafimy docenić tego, co mamy.

Czytałam różne recenzje „Zaklinacza Czasu”. Pochlebne i te mniej. Ja się książką zachwyciłam z jednego, prostego powodu. Mimo całej swojej niewiarygodnej boskiej otoczki traktuje o człowieku. Jest uniwersalna. Prawie o każdym z nas. I wraz z bohaterami my też możemy sobie coś uzmysłowić. Wyciągnąć wnioski. Wziąć do serca.

„Człowiek szczęśliwy czasu nie liczy”… zwłaszcza gdy czyta dobrą książkę… więc chyba coś w tym jest 😉 Polecam! Choć nie miejcie za dużych wymagań, zbyt wygórowane nastawienie tylko popsuje Wam odbiór.

Odniesienia:

Skromnie, oj skromnie. Książkowo pojawia się „Zadig”, czyli powieść Woltera oraz „Alchemik” Paulo Coehlo.

Filmy to „Faceci w czerni” i „Kobiety pragną bardziej”.

Advertisements