Tagi

, ,

Martin - Nawałnica mieczy. Krew i złoto

Stoczymy bitwę, a potem odpoczniemy. Żywi albo martwi, odpoczniemy.

Opis:

Pieśń lodu i ognia #3.2

Dwóch pretendentów do władzy nie żyje, a trzeciego wyjęto spod prawa, ale zaciekłe walki nie ustają. Joffrey z rodu Lannisterów niepewnie zasiada na Żelaznym Tronie, a jego najbardziej nieprzejednany rywal, lord Stannis, pokonany i zhańbiony, ulega wpływom zazdrosnej czarodziejki.

Tymczasem wygnana królowa Daenerys, pani ostatnich trzech smoków na świecie, wędruje przez krwawiący kontynent, zbiera siły i gromadzi sojuszników, pragnąc odzyskać koronę, którą uważa za swoją.

Gdy wrogie armie przygotowują się do decydującego starcia, zza granic cywilizacji przybywa armia dzikich – barbarzyńców pragnących podbić Siedem Królestw. Za nimi maszeruje horda mitycznych Innych, prowadzących armię żywych trupów…

http://www.sklep.zysk.com.pl/nawalnica-mieczy-t-2-krew-i-zloto-okl-filmowa-opr-miekka.html

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

+ świat

+ fabuła

+ bohaterowie (Arya <3)

+ smoki ^^

+ zakończenie, które powoduje, że chce się krzyczeć: Martin jak mogłeś skończyć książkę w takim momencie!

***

Mieszek smoków kupuje ludzkie milczenie na pewien czas, ale dobrze wymierzony bełt kupuje je na zawsze.

Nie ukrywam faktu, że „Pieśń lodu i ognia” zdążyła zawładnąć moim sercem, przez wszystkie złe rzeczy, które sobą reprezentuje. I tak jak patos i ideały rycerstwa sprawdziły się u Tolkiena, tak u Martina przyciąga ich przeciwieństwo – nikczemność, „naginanie” zasad, krzywoprzysięstwo. Jakby się bardziej nad tym zastanowić nikt tutaj nie jest święty, każdy ma swoje grzechy na sumieniu. Możemy obstawiać „kiedy” dane postacie zrobią coś złego, a nie „czy”. Bo że zrobią to wydaje się raczej pewne. Choć autor mógłby odpowiedzieć, iż pewna jest tylko śmierć. Tak. Martin chyba wziął to sobie do serca, bo lubi pozbywać się ważnych bohaterów, najczęściej w bardzo spektakularny sposób. Nie patyczkuje się. Jednak chyba najważniejszymi cechami książek Martina jest trzymanie czytelnika w ciągłym napięciu i zaskakiwanie na każdym kroku. One determinują inne. No i to kończenie książek w nieodpowiednim momencie ;(.

Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas.

Do tej pory chyba wszystkie książki z serii oceniałam na 5 gwiazdek. W tym wypadku czułam jednak pewien niedosyt, jakby autor dał bohaterom zbyt wiele łutu szczęścia. Ktoś musiał na kogoś wpaść w danym miejscu o konkretnej porze. Nie mógł być tam wcześniej albo później. Jak na kogoś, kto dba o ciągłe utrudnianie swoim postaciom życia, tym razem Martin poszedł na łatwiznę i to widać. Czepiam się szczegółu, ale z wszystkich wydarzeń opisanych w tym tomie, je muszę pamiętać akurat najmocniej xD. Jednak ilość zwrotów akcji, tajemnic, krwi i złota to rekompensuje.

– Wszyscy muszą umrzeć – słyszał niemal jej głos. – Mężczyźni, kobiety i wszystkie zwierzęta, które latają w powietrzu, pływają w wodzie albo chodzą po ziemi. Nie chodzi o to, kiedy umrzemy, Jonie Snow. Ważne tylko, jak to się stanie.

Oczywiście polecam! … Odpowiednim grupom wiekowym. Ja na pewno sięgnę po kolejny tom, bo … taki epilog powinien być zabroniony. 😀

Reklamy