Tagi

, , ,

Flynn - Zaginiona Dziewczyna

W tych czasach bardzo trudno być osobą, po prostu prawdziwą, rzeczywistą osobą, a nie zbiorem cech charakteru wybranych z pojemnego automatu z charakterami.

Opis:

Jest upalny letni poranek, a Nick i Amy Dunne obchodzą właśnie piątą rocznicę ślubu. Jednak nim zdążą ją uczcić, mądra i piękna Amy znika z ich wielkiego domu nad rzeką Missisipi. Podejrzenia padają na męża. Nick coraz więcej kłamie i szokuje niewłaściwym zachowaniem. Najwyraźniej coś kręci i bez wątpienia ma w sobie wiele goryczy – ale czy rzeczywiście jest zabójcą? Z siostrą Margo u boku próbuje udowodnić swoją niewinność. Jednak jeśli Nick nie popełnił zbrodni, gdzie w takim razie podziewa się jego cudowna żona?

http://www.burdaksiazki.pl/ksiazki,1,4,617,zaginiona-dziewczyna.html

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

„Zaginiona Dziewczyna” jest dla mnie książką o tyle interesującą, że potrafiła wzbudzić we mnie tak wiele emocji. Wciągnęła mnie od pierwszych stron i nie pozwalała od siebie oderwać. Nie wszystkim się to udaje. Muszę oddać autorce, że stworzyła postać, do której poczułam antypatię od pierwszego wejrzenia. Z każdą kolejną stroną to uczucie tylko się pogłębiało. Czy można znienawidzić fikcyjną postać? W moim odczuciu można i moja lista takich bohaterów (choć dość skromna) powiększyła się o Nicka Dunne’a. Do pewnego momentu czułam, że już nic mnie nie zaskoczy. Nic bardziej mylnego.

Dzienniki pokazały Nicka Dunne’a, męża zaginionej kobiety, który stał jak kołek obok swego teścia, z założonymi rękami, szklistym wzrokiem i wyglądał niemal na znudzonego, kiedy rodzice Amy szlochali. A potem coś jeszcze gorszego. Moja odwieczna odpowiedź, potrzeba, by przypominać ludziom, że nie jestem palantem, że mimo bezdusznego spojrzenia, nadętej gęby miły ze mnie gość.
Tak więc pojawił się nie wiadomo skąd, gdy Rand błagał o powrót swojej córki: uśmiech mordercy.

Przyznam się, że Nick przedstawiał dla mnie stereotypowego człowieka, który znudzony swoim małżeństwem dąży do coraz większej wolności, szuka odskoczni, chce podnieść własne ego, oskarżając o całą sytuację drugą stronę itd. Właściwie nic szczególnego. Nie zrobił nic, czego wiele innych osób nie zrobiło przed nim. Jednak ze wszystkich cech głównego bohatera uderzyło mnie swoiste wyrachowanie, które w połączeniu z problemami w okazywaniu emocji i jego postępowaniem stworzyło obraz zimnego drania. Wtedy autorka zaczęła w końcu odkrywać przed nami wszystkie ukryte dotąd karty i okazało się, że przegraliśmy z nią tę rozgrywkę. A postać Nicka Dunne’a to tylko środek do osiągnięcia zamierzonego celu.

– To będzie dla ciebie sprawdzian, Nick (…). Ty zawsze byłeś na bakier z prawdą, zawsze oszukiwałeś, jeśli sądziłeś, że ci to oszczędzi kłopotów. Zawsze szedłeś na łatwiznę. Mówiłeś mamie, że idziesz na trening baseballowy, podczas gdy tak naprawdę już odszedłeś z drużyny. Mówiłeś mamie, że idziesz do kościoła, a szedłeś do kina. To jakiś dziwny wewnętrzny przymus.
– To co innego niż baseball, Go.
– Zupełnie co innego. Ale ty wciąż oszukujesz jak mały chłopiec. Ciągle rozpaczliwie dążysz do tego, by wszyscy uważali cię za ideał.

Autorka uknuła dość skomplikowaną intrygę i trzeba stwierdzić, że się przy tym napracowała. Wszystkie elementy układanki pasują do siebie. Nie rażą w nich luki. Na każdym kroku daje nam wskazówki, które bagatelizujemy, ponieważ łatwiej nam uprościć sprawę. Gillian Flynn wykorzystała bowiem wiele stereotypów do stworzenia swojego „przedstawienia”, a nam pozwoliła stać się częścią książkowego tłumu, głosem moralności i bezwzględnym sędzią.

Wkrótce Fajna Laska stanie się standardem. Mężczyźni uwierzyli w jej istnienie – nie jest tylko wymarzoną dziewczyną, jedną na milion. Każda ma być taka, a jeśli ty nie jesteś, to znaczy, że z tobą jest coś nie tak.

Amy sprawiła, że uwierzyłem w swoją wyjątkowość, w to, że dorastam do jej poziomu. Sami nawarzyliśmy sobie piwa. Bo nie potrafiłem sprostać oczekiwaniu, że jestem kimś wielkim. Zacząłem łaknąć tego, co łatwe i przeciętne, i nienawidziłem siebie za to. Ostatecznie zrozumiałem, że chcę ją za to wszystko ukarać. Przemieniłem ją w szorstkie, kolczaste stworzenie, jakim się stała. Udawałem, że jestem pewnym typem człowieka. A okazałem się zupełnie innym. Gorzej, przekonałem sam siebie, że nasza tragedia to wyłącznie jej sprawka. Przez lata zamieniłem się w coś, co jej zarzucałem: kulę słusznej nienawiści.

Styl autorki sprawia, że książkę bardzo szybko się czyta. Powieść jest wyrazista. Specyficzna forma przywodząca na myśl kartki z pamiętnika płynnie łączy przeskoki między akcją czy narracją głównych bohaterów. Ta bezpośredniość przypomina podglądanie ich życia przez dziurkę od klucza. Poznajemy Nicka i Amy od strony, z której nawet współmałżonek ich nie zna. Ich najskrytsze myśli, pragnienia, motywacje.

Ludzie chcą wierzyć, że znają innych ludzi. Rodzice chcą wierzyć, że znają swoje dzieci. Żony chcą wierzyć, że znają swoich mężów.

Autorka użyła Nicka Dunne’a do podkreślenia postaci jego żony – Amy. To ona tak czy inaczej stoi pośrodku wszystkiego. Powiedziałoby się w tym momencie, trafił swój na swego. Postępowanie zaginionej kobiety odbiega od standardów na wiele sposobów. O tym jednak każdy czytelnik powinien przekonać się sam.

Amy była toksyczna, a jednak zupełnie nie mogłem wyobrazić sobie świata bez niej. Kim bym był, gdyby Amy odeszła? Nie istniały już żadne możliwości wyboru, które by mnie interesowały.

Zdecydowanie polecam!

Advertisements