Tagi

, , ,

Kosiński - Malowany ptak

Możliwość decydowania o losie tylu ludzi, których się nawet nie znało, musiała być wspaniałym uczuciem. Nie wiedziałem tylko, czy przyjemność polega wyłącznie na świadomości posiadania władzy czy na korzystaniu z niej.

Opis:

Wstrząsający debiut powieściowy Kosińskiego, zawierający wątki autobiograficzne, to jedna z najgłośniejszych książek ostatniego półwiecza, która przyniosła autorowi sławę i uznanie. Utrzymana w konwencji surrealistycznej parabola ludzkiego losu, naturalistyczne studium barbarzyństwa i przemocy, wizja świata wynaturzonego przez wojnę.

http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,342,2377,malowany-ptak.html

Moja ocena: …

Hmm, to chyba jedna z nielicznych książek, którą nie wiem jak ocenić. Nie mogę napisać, że mi się podobała, bo wydaje mi się, iż poruszony temat i jego ujęcie nie powinno być rozpatrywane w takiej kategorii. Jakby to było trochę nie na miejscu. To książka nie dla każdego – dosadna, brutalna, przepełniona negatywnymi emocjami i na każdym kroku wyciągająca najgorsze cechy człowieka. Ukazany tutaj motyw dziecka jest wręcz przejmujący. Podobnie ujęcie tytułowego malowanego ptaka i tego, co sobą symbolizuje. Zebrane motywy wstrząsają, przygniatają czytelnika i niczym dementory z serii o Harrym Potterze wysysają z niego całe szczęście.

Mrok można było dotknąć, chwycić go w garść jak skrzep zeschłej krwi, rozsmarować po twarzy i ciele. Wciągałem go ustami, połykałem, dusiłem się nim. Wytyczał dookoła nowe drogi, zamieniał płaskie pole w bezdenną otchłań. Wznosił gigantyczne góry, niwelował pagórki, zasypywał rzeki i doliny.

Zastanawiam się, jakie „pozytywne” rzeczy były w tej książce i przyznam się Wam, że nie umiem wymienić choćby jednej. Całość z każdą stroną robiła się coraz mroczniejsza, coraz bardziej depresyjna i kiedy myślałam, że już gorzej być nie może, autor udowadniał mi, że jednak może. Książka mną wstrząsnęła i to chyba jej największy walor. Zmusza do myślenia, porusza ważne tematy, jest bogata w motywy i wartościowa, ale jednocześnie bardzo ciężka i przytłaczająca. Sami musicie zdecydować czy chcecie spróbować. Ja na okładce dodałabym napis: „Czytacie na własną odpowiedzialność”.

Każdy z nas jest sam, a im prędzej zrozumie, że musi się nauczyć radzić sobie bez Gawrył, Mitek czy Milczków, tym lepiej dla niego. Moja niemota nie miała wielkiego znaczenia; ludzie i tak nie rozumieli. Zderzali się albo oczarowywali, ściskali lub tratowali, ale każdy myślał tylko o sobie. Jego uczynki, pamięć i zmysły oddzielały go od innych równie skutecznie jak gęste trzciny oddzielają wodę od mulistych brzegów. Jak górskie szczyty dookoła patrzymy na siebie odseparowani dolinami, za duzi, aby przemknąć niepostrzeżenie obok, za mali, żeby dotknąć nieba.

Reklamy