Tagi

, ,

90097668 dziewczyna z pociagu 135x215 SU 30mm z naklejka i ksiaz

Jest tu sporo znajomych twarzy, ludzi, którzy dzień w dzień jeżdżą tam i z powrotem, tak jak ja. Poznaję ich, a oni pewnie poznają mnie. Ale nie wiem czy mnie widzą, czy widzą mnie taką, jaką naprawdę jestem.

Opis:

Rachel każdego ranka dojeżdża do pracy tym samym pociągiem. Wie, że pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem, dokładnie naprzeciwko szeregu domów. Zaczyna się jej nawet wydawać, że zna ludzi, którzy mieszkają w jednym z nich. Uważa, że prowadzą doskonałe życie. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni. I nagle widzi coś wstrząsającego. Widzi tylko przez chwilę, bo pociąg rusza, ale to wystarcza.

Wszystko się zmienia. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu.

http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/katalog-produktow/szczegoly-produktu/product-4892742/

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

„Naprawdę nie mam pojęcia, co wszyscy widzą w tej książce.” Takimi słowami miała zacząć się ta recenzja, kiedy pod wpływem chwili zaczęłam się nad tym zastanawiać w połowie lektury. Podczas czytania postać Rachel, głównej bohaterki, tak mnie denerwowała, że nie raz miałam ochotę odłożyć „Dziewczynę z pociągu”… Właściwie to miałam ochotę przywalić fikcyjnej postaci, ale to byłoby możliwe jedynie wtedy, gdybym ją sobie stworzyła w formie kukiełki, ludzika z papieru czy coś. Po kilku głębszych wdechach czytałam dalej i cieszę się, że udało mi się dobrnąć do końca.

Początkowo nie było tak źle. Wciągnęłam się od pierwszej chwili. Potem jednak wzięło nade mną górę coraz większe zirytowanie i znużenie. Kiedy postacie zaczęły mnie drażnić, było mi coraz trudniej wczuć się w tę historię. Koncept jak najbardziej mi się podobał. Wielu z nas podróżuje różnymi środkami lokomocji i być może raz na jakiś czas zastanawia się, jak żyje się ludziom w mijanym przez siebie otoczeniu.

Kiedy zaczęłam przeżywać kryzys, czyli poważnie myślałam o odłożeniu książki na półkę, historia na tyle zaczęła przyspieszać, że zupełnie zapomniałam o znużeniu i niechęci do głównej bohaterki. Na szczęście. Im bliżej było końca tym coraz trudniej było mi odkładać lekturę. Takiego zakończenia w ogóle się nie spodziewałam i nie brałam pod uwagę, za co muszę przyznać „Dziewczynie z pociągu” ogromniastego plusa. Dopiero po przeczytaniu zaczęłam dostrzegać w książce cechy thrillera, bo wcześniej żadna scena nie wywołała tego specyficznego dreszczyku emocji. W mojej ocenie zakończenie uratowało całość.

Polecam!

Advertisements