Tagi

, ,

Canavan - Anioł Burz_02

Opis:

Prawo Milenium, #2

Tyen naucza magii mechanicznej w Liftre – powszechnie poważanej szkole. Dociera tam wieść, że Raen, najpotężniejszy mag i władca wszystkich światów, powrócił po długiej nieobecności. Nauczyciele i studenci uciekają, gdyż w Liftre uczono zakazanej przez Raena magii, w przekonaniu że ten nie żyje. W jednej chwili Tyen traci dom i cel… Pozostaje mu jedynie złożona Velli obietnica przywrócenia jej cielesnej postaci. Raen odzyskuje władzę, a wokół wzbiera bunt, Tyen zaś musi postanowić, do czego jest w stanie się posunąć, by dotrzymać danego Velli słowa.

Po pięciu latach spędzonych wśród tkaczy gobelinów w Schpecie w spokojne życie Rielle wkracza wojna. W obliczu porażki i nieuchronnej okupacji wszyscy ze zdumieniem obserwują, jak wrogie wojska wycofują się, a do bram miasta zbliżają się trzy postacie – w czarnych włosach jednej z nich pobłyskują niebieskie refleksy. Przeszłość dziewczyny z dalekiego kraju i jej magiczne zdolności to nie wszystkie sekrety, jakie mógłby wyjawić tajemniczy przybysz…

Anioł zamierza wrócić do swojego świata i pragnie zabrać Rielle ze sobą.

https://www.galeriaksiazki.pl/pl/p/Aniol-burz.-Prawo-milenium-Ksiega-II/210

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Trudi Canavan jak zwykle oczarowała mnie swoją historią. Nie udało jej się uzyskać takiego wrażenia, jak przy Trylogii Czarnego Maga, ale mimo wszystko lektura była wciągająca. Podobnie jak poprzednia część „Anioł burz” skupia się na historiach Rielle i Tyena. W poprzednim tomie części te były w mojej ocenie nierówne – u Tyena było żywiołowo, a u Rielle jakoś nudnawo. Tym razem obie są zaskakujące, pełne akcji i napięcia, i bardzo równe.

Czas ma tendencję do przyspieszania, kiedy nie zwraca się na niego uwagi.

Skazani na porażkę… czy na sukces?

Przez większość książki ma się wrażenie, że dwójka głównych bohaterów nie ma za wiele do powiedzenia. Że wszystko co robią jest zgodne z planem bohatera nr 3. Są niczym marionetki, które wprawiane przez sprawne dłonie, zachowują się w odpowiedni, z góry przewidziany sposób. Dlatego bardzo doceniam zakończenie, które właśnie się z tego schematu wyłamuje.

Kto stoi pośrodku, musi się nauczyć robić uniki.

Wędrujemy…

Mieliście kiedyś ochotę przenieść się do innego miejsca? Pstryknąć palcami i być gdzieś indziej? Cóż, „Anioł Burz” Wam to umożliwia, bowiem zabiera czytelników nie do jednego świata a wielu. Do wyboru do koloru. Bohaterowie przeskakują między jednym miejscem a drugim… no a my wraz z nimi. 😉

Z każdą kolejną stroną robi się coraz ciekawiej. I muszę przyznać, że zaczęłam coraz bardziej wciągać się i doceniać tę historię.

Advertisements