Tagi

, ,

Christie - I nie było już nikogo_02

Opis:

Dziesięć osób, każda podejrzana o morderstwo, zostaje zaproszonych przez tajemniczego gospodarza do domu na wyspie. Gdy ginie druga osoba, goście szybko zdają sobie sprawę, że to, co początkowo uważali za nieszczęśliwy wypadek, jest robotą zabójcy. Postanawiają odkryć jego tożsamość, ale okazuje się, że nikt nie ma alibi. Odizolowani od społeczeństwa, niezdolni do opuszczenia miejsca pobytu, umierają jeden po drugim w sposób opisany w dziecięcej rymowance, która wywieszona jest w ich pokojach.

Najpopularniejsza powieść Agaty Chrisite, dawniej znana pod tytułem „Dziesięciu małych Murzynków”.

https://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie/oferta/kryminaly/i-nie-bylo-juz-nikogo-1

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

To kolejna książka Agathy Christie, którą przeczytałam. I znowu dałam wywieźć się na manowce. O morderstwo oskarżyłam prawie wszystkich bohaterów po kolei, a kiedy już myślałam, że tym razem to na pewno musi być ta osoba, okazywało się inaczej. Dopiero ostatnia strona powieści to kropka nad „i”, która wyjaśniła wszystko. Czytałam, więc z zapartym tchem, żeby dowiedzieć się jak ta historia się skończy.

Prosiłbym Państwa o przemyślenie tego i o wysunięcie swych wniosków. Poza tym ostrzegam wszystkich, by zachowali jak największą ostrożność. Do tej pory morderca miał łatwą robotę, gdyż jego ofiary nic nie podejrzewały. Od tej chwili jest naszym obowiązkiem nawzajem się podejrzewać. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Nie wolno ryzykować, należy być ciągle świadomym niebezpieczeństwa.

Czarna seria

Tytuł książki jest bardzo wymowny. W „I nie było już nikogo” otrzymujemy coś więcej niż morderstwo… wiele morderstw. Każde na swój sposób przemyślane, inne od poprzednich. Wszyscy przebywający na wyspie żołnierzyków stają się podejrzanymi. Żadne z nich nie może poszczycić się na tyle mocnym alibi, żeby można ją czy go wykluczyć z tego grona. Izolacja i rosnąca podejrzliwość potęgują strach.

Reszta z pewnym ociąganiem udała się na górę. Gdyby to był stary dom z trzeszczącymi schodami, ciemnymi kątami, grubymi ścianami krytymi boazerią, mogliby ulec nieprzyjemnemu nastrojowi. Ale willa tchnęła nowoczesnością. Żadnych ciemnych zakątków, ukrytych drzwi – zalewała ją elektryczne światło, każda rzecz była nowa, jasna i błyszcząca. Nie było żadnych zakamarków czy schowków. Nie panował tu nastrój tajemnicy.

Agatha Christie nie potrzebowała starego, gotyckiego domu, żeby sprawić byśmy poczuli się nieswojo. Autorka włożyła białe rękawiczki, dała nam bilet w jedną stronę na Wyspę Żołnierzyków i obserwowała czy damy sobie radę czy nie. W pewnej chwili poczucie niebezpieczeństwa i groźba wisząca nad postaciami jest tak wyraźna, że stworzoną atmosferę można kroić nożem. Na swój sposób stajemy się bliskimi obserwatorami wydarzeń jakbyśmy naprawdę tam byli… jako wspólnicy tajemniczego U.N.Owena.

Polecam!

Advertisements