Tagi

, ,

h-1946_02

Opis:

„1946” to powieść historyczna, która opowiada, jak to często z historią bywa, o praprzyczynach tego co jest. Występują w powieści osobistości powszechnie znane i postacie fikcyjne; występują żołnierze niezłomni i ich wrogowie, a także ci, którzy nie potrafili decydować o własnym losie czyli zwykli śmiertelnicy.

Magiczna Odyseja głównego bohatera wiedzie go przez krajobraz podbitej przez bolszewików Polski, ale czy Janek dobrnie do swojej Itaki? Czy znajdzie odpowiedź? Czy ta jego próba może zakończyć się powodzeniem?

http://minerwa.net/ksiegarnia/index.php?id_product=15&controller=product

Moja ocena: Dobra (***)

Szczerze powiem, uderzył mnie minimalizm okładki, ponieważ jest na swój sposób niepokojący. Książka nie przyciąga wzroku barwnymi kontrastami. Nie próbuje rzucać się w oczy w tradycyjnym sensie. Nawet umieszczone na niej litery wydają się być pochłaniane przez otaczającą je czerń. Jakby wokół nie było nic innego…

Zbyt często popadamy w łatwiznę szufladkowania. Ten jest Niemcem, a ten Polakiem, Rosjaninem, Litwinem, Białorusinem, Ukraińcem. Tymczasem, każdy z nich, to przede wszystkim człowiek, zły czy dobry.

Enigmatyczny autor podpisujący się jako „H”, zabiera nas w podróż w czasie do roku 1946. Pokazuje czytelnikom ludzi naznaczonych wojną, którzy muszą poradzić sobie z zupełnie nową dla siebie rzeczywistością. Zakończenie wojny wcale nie przyniosło im upragnionego spokoju. Zmusiło jedynie do wyboru: oporu, który nie mógł zakończyć się zwycięstwem, bądź trwania w bezradności wobec manipulacji nowego ustroju.

– A jednak i ty grasz, prawda? Grasz, odgrywasz, i może intensywniej niż ktokolwiek inny. I może tak się już w tej grze zatraciłeś, że nie bardzo pamiętasz, kiedy stoisz na deskach teatru, kiedy na ruchomym piasku życia?

„1946” pokazuje nam rozterki bohaterów. Każdy z nich posiada inne cechy charakteru, temperament i bagaż doświadczeń. Wszyscy zostają zmuszeni do opowiedzenia się po jednej ze stron. Jednak jak się przekonują, w tym wypadku nie można wybrać dobrze.

Człowiek, największy nawet indywidualista, to istota społeczna. Jakkolwiek bardzo by się starał, nie przeżyje bez wpływu innych. Im więcej jest aktywny, im więcej działa, jest obecny w świecie, tym więcej jest przez ten świat kształtowany. Nie da się żyć w oderwaniu od tego właśnie życia.

Przez dłuższy moment nie mogłam przyzwyczaić się do stylu powieści. Przez całą książkę byłam wybijana z rytmu przez jakieś zdanie lub słowo, które często stanowiło dodatek, podkreślenie jakiejś kwestii i równie dobrze całość mogłaby się obyć bez niego. Co zwróciło moją uwagę? Rozdział pt. „Inka”, który podziałał na moją wyobraźnię bardziej niż losy pozostałych postaci. Na drugim końcu stawiam rozdział „Erem”, którego nijak nie mogłam umiejscowić w całości książki, oczywiście poza poruszanymi w nim rozważaniami.

Szczęście to kaprys losu, krnąbrny, trzpiowaty. Zwykle wydaje nam się, że mało go, za mało w życiu – nic bardziej omylnego. Szczęścia każdy ma w bród, choć, po prawdzie, nikt prawie o tym nie wie i szczęścia wciąż szuka, jak szukają wszyscy inni. Przyczyna tego paradoksu jest raczej banalna. Otóż szukają źle; szukają wysoko zadarłszy głowę, w obłokach, w wielkich jakichś liczbach, w nieśmiertelnych uczuciach; szukają, bywa, przez całe długie życie. Tymczasem szczęście przemyka niepostrzeżenie, w nieznacznych dawkach, w apetycznych kąskach; wystarczy sięgnąć.

Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję

Wydawnictwu Podziemnemu

wydawnictwo_podziemne

Advertisements