Tagi

, ,

carol-lalki1

Opis:

Trzeba geniusza, by schwytać psychopatę.

Cztery ofiary, cztery młode kobiety, a każda z nich po okrutnych torturach i lobotomii. Żadna z nich nie jest w stanie powiedzieć policji, kto był jej oprawcą, żadna nie może prowadzić normalnego życia. Są jak lalki, którymi ktoś się pobawił, a następnie wyrzucił.

Były policjant FBI, profiler Jefferson Winter, nie jest zwykłym śledczym. Jego ojciec był jednym z najsłynniejszych, amerykańskich seryjnych morderców. Winter próbuje trzymać się z dala od spuścizny swojego ojca, ale ten tuż przed egzekucją mówi do syna „Jesteśmy tacy sami”… Czy Winter nie potrafi przyznać się ciemnej strony swojej osobowości?

Kiedy pojawia się kolejna ofiara, Winter rozpoczyna wyścig z czasem zanim sprawca zrobi krzywdę następnej kobiecie…

http://ksiegarnia.pwn.pl/Lalki,68481189,p.html

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

Niektóre książki czytamy dla przyjemności, inne mają nas czegoś nauczyć, kolejne szokują i zmuszają do zastanowienia. Książka Jamesa Carola według mojej oceny należy do trzeciej grupy. Nie powiem, że tę książkę czytało się dla przyjemności czy rozrywki, bowiem przedstawiane wydarzenia nie mają nas bawić, a nami wstrząsnąć. I to się udaje. Czytelnik mierzy się z problemami, które trapią organy ścigania. Przez to sam staje się członkiem zespołu dochodzeniowego.

— Nie o to tak naprawdę pytasz. Chcesz wiedzieć, jakie mam IQ.
— W porządku, więc jakie masz IQ?
—Ponadprzeciętne, ale zdecydowanie niższe niż Leonardo da Vinci.
— Nie zamierzasz mi powiedzieć, prawda?
Potrząsnąłem głową.
— To tylko liczba. Najważniejsze jest to, co robisz ze swoim życiem. Określają nas nasze działania. Na papierze mój ojciec był geniuszem i wykorzystał ten dar, żeby niszczyć.
— A ty postanowiłeś wykorzystać swój geniusz, by spróbować odwrócić wyrządzone przez niego zło. Aby przywrócić równowagę…

„Lalki” są próbą udowodnienia, że nie do końca trafne jest powiedzenie: „Nie ma ciała, nie ma zbrodni”. Przedstawiana sprawa kryminalna łamie więc kilka stereotypów. Przede wszystkim nikt nie umarł. Tym samym tragizm fabuły ukazuje się w inny sposób. Kolejnym ważnym elementem jest dylemat podjęty przez głównego bohatera – gdy w niektórych sytuacjach pozostanie przy życiu, wydaje się gorszą opcją niż śmierć. Innym razem zaś szybka śmierć jest aktem łaski względem osób, które na to nie zasługują.

Przy wielu książkach zdarzało mi się coś sobie przekąsić. Tym razem jednak cieszę się, że tego nie robiłam. Opisy i wyjaśnienia są bardzo dosadne, oddane wręcz z chirurgiczną precyzją. Przy niektórych nawet mi zrobiło się trochę nieswojo, bo wiele jestem sobie w stanie wyobrazić, choć taki efekt wywołany przez książkę zdarza się coraz rzadziej. W zależności od progu bólu, ten element może nie nadawać się dla każdego czytelnika.

Kiedy przeprowadza się lobotomię, generalnie niszczy się czyjąś osobowość. Innymi słowy, kradnie się duszę człowieka.

Podsumowując. Książka wbiła mnie w fotel. Charyzmatyczni, wielowymiarowi bohaterowie. Ciekawa, choć niepokojąca fabuła. Zwroty akcji przyprawiające o zawrót głowy. Czy można chcieć czegoś więcej?

Polecam!

Reklamy