Tagi

, , ,

Shalev - Bol

Opis:

Przypadkowe spotkanie z niewidzianym od lat Ejtanem, wielka młodzieńczą miłością Iris, na nowo otwiera nie do końca zagojone rany. Mimo żalu i gniewu, jątrzących się w kobiecie przez długi czas, uczucie nie wygasło i odradza się na nowo. Z taką mocą i namiętnością, że Iris gotowa jest poświęcić szczęście swojej rodziny i zadać bliskim ból, którego sama doświadczała przez lata. Bezkompromisowa, szczera i poruszająca do głębi proza.

http://www.gwfoksal.pl/ksiazki/bol.html

Moja ocena: Dobra (***)

Ból to kolejna książka na Dyskusyjnym Klubie Książki, która wywołała we mnie sprzeczne emocje. Z jednej strony niemal czułam ból jak czytałam i wręcz szukałam wymówek, by w ogóle tej lektury nie czytać, z drugiej strony styl izraelskiej autorki bardzo mi odpowiadał. Głównym powodem takiego stanu rzeczy może być fakt, że uprzedziłam się do głównej bohaterki. Ale o tym za chwilę. Podzieliłabym książkę na dwie części. Pierwsza niezmiernie mnie irytowała, druga była całkiem w porządku. Wpierw poznajemy główną bohaterkę jako kobietę, później jako matkę i dopiero ten drugi obraz mogłam przełknąć.

Irisim to kobieta, która mimo różnych przeciwności losu zdołała podnieść się niejeden raz z kolan. Utrata osób które kochała – ojca na wojnie oraz chłopaka, którego przez cały czas uważała za miłość swojego życia – ma znaczny wpływ na jej dorosłe życie. Z pozoru wszystko wydaje się idealne. Zakłada rodzinę i wytrwale dąży do wyznaczonych przez siebie celów. Jednak wypadek podczas ataku terrorystycznego burzy ten domek z kart. Mąż i dzieci odsuwają się od niej na jej własne życzenie. Potem satysfakcję kobiecie przynosi wyłącznie praca, zostaje nawet dyrektorką szkoły.

Te przyszłe pokolenia to my i nasze dzieci, wasze dzieci, które oddajecie w nasze ręce, do naszej szkoły, która wierzy, że sprawiedliwość jest w gruncie rzeczy wybaczeniem. Początek pojednania – jako procesu, w którym obie strony uczestniczą jednakowo – to fakt uznania bólu, jaki został wyrządzony zarówno nam, jak i innemu człowiekowi, to zdolność do dostrzeżenia jego punktu widzenia obok naszego. To pokora, która umożliwia zobaczenie innego człowieka jako niezawisłej i odrębnej istoty, a nie jako obiektu naszej woli i naszych uczynków. To zobowiązanie do pomagania sobie nawzajem, by uchronić się przed kolejnym zranieniem, ze świadomością, że prawdziwa zmiana to zawsze kwestia współpracy.

Wszystko zmienia się, kiedy Irisim spotyka miłość swojego życia z przeszłości. Od tej chwili rodzina i praca przestają mieć dla niej jakiejkolwiek znaczenie. Ja zaś z każdą kolejną stroną czułam się coraz bardziej zirytowana, czytając w mojej ocenie, infantylne sceny rodzącego się romansu. Nie neguję faktu, że starsze osoby mogą się zakochiwać i zachowywać się jak nastolatkowie w każdym wieku, ale sposób w jaki zostało to oddane zupełnie do mnie nie przemawia.

Kiedy już zmusiłam się do przebrnięcia przez pierwszą połowę książki, zaczęło być znacznie łatwiej. Kolejne nieoczekiwane zdarzenie zmusza Irisim do ratowania swojej córki. W tych fragmentach nie było widać znudzonej życiem reprezentantki klasy średniej, która odzyskuje energię wdając się w romans, tylko kobietę, która jest w stanie zrobić wiele dla swojego dziecka. Ten wątek także pozostawia nieco do życzenia, ale i tak wypada nieźle. Zakończenie pozytywnie mnie zaskoczyło.

Choć jak widzicie miałam wiele zastrzeżeń do tej książki, dałam dobrą ocenę i polecam ją. Dobrze się ją czyta, a moja subiektywna ocena postawy głównej bohaterki nie powinna Was zrazić. W końcu każdy widzi sprawy w różny sposób.

Advertisements