Tagi

, ,

Rice - Memnoch Diabeł

Opis:

Kroniki wampirów, #5

Świat opisywany skrupulatnie przez Anne Rice w „Kronikach wampirów” drży w posadach. Pojawia się w nim postać przy której blednie wszystko: Memnoch, tajemnicza istota, głosząca, że jest ni mniej, ni więcej, tylko diabłem. Jego nadejście nie jest przypadkowe – Memnoch upatrzył sobie Lestata na pomocnika. W jakim dziele? Strach myśleć!

Lestat – wampir uwielbiający ryzykowne przygody – stanie wobec wyzwania, które rzuci go na kolana, przepełni grozą i obrzydzeniem, doprowadzi do zwątpienia we własne moce. I zmusi do zdecydowania, czy stoi po stronie dobra czy zła…

https://www.rebis.com.pl/pl/book-memnoch-diabel-anne-rice,SCHB05398.html

Moja ocena: Ujdzie w tłumie (**)

Do serii Anne Rice zawsze mam i będę mieć wielki sentyment. Stworzyła postacie na miarę Drakuli, prawdziwe dzieci nocy, Wampiry przez duże „W”, a nie jakieś wegeciacha w stylu Edwarda ze „Zmierzchu”. Zawsze mieli to coś. Zwłaszcza Lestat, którego albo się kocha albo nienawidzi. Nawet ja, w zależności od czytanego tomu, potrafię poczuć jedno bądź drugie. Niekiedy oba te uczucia w tym samym momencie.

Czasami strach stanowi ostrzeżenie. To jakby ktoś położył ci dłoń na ramieniu, mówiąc: Nie idź dalej.

Na swój sposób uwielbiam Lestata, ale w moim odczuciu „Memnoch Diabeł” jest mocno przegadany. Jeśli ktoś nie przepada za postacią charyzmatycznego, butnego, zadufanego w sobie wampira przeświadczonego o własnej wielkości, ta książka zdecydowanie nie jest dla niej/niego. Nawet jeśli jesteśmy w stanie wiele mu wybaczyć, wypada o wiele gorzej niż w poprzednich tomach.

Oto jest rozwój Stworzenia, oto ewolucja, to bez wątpienia czyjeś uświęcone cierpienie, ponieważ wszyscy ci ludzie, których tu widzisz, wyznają tego samego Boga.

Żeby nie było, znalazły się elementy, które próbowały ratować tę książkę (ale bardziej stały się gwoździem do trumny). Na swój sposób ciekawą sprawą jest połączenie tematów rodem z fantasy i religijności. Wydaje mi się, że w tym przypadku można się doszukiwać odniesień w prywatnym życiu autorki, która chciała przelać swoje własne rozterki na papier. Niestety wyszła z tego nużąca konwersacja głównego bohatera z tytułowym Memnochem na temat wiary i Boga.

Świat idealny albo unicestwiony, jedno z dwojga – któregoś dnia Piekło przestanie istnieć. A wówczas wrócę do nieba, zadowolony, że się tam znajduję, po raz pierwszy od dnia mego stworzenia, od zarania dziejów.

Chyba lubię się umartwiać, ponieważ nie skreśliłam tej serii ze swojej listy to-read. Sięgnę po kolejny tom z nadzieją, że Lestat wróci do formy. Książkę polecam zatwardziałym fanom Anne Rice, a innych zachęcam do … jakiś innych lektur.

Reklamy