Tagi

, ,

Bocek - Arystokratka w ukropie

Opis:

Ostatnia arystokratka, #2

NAJLEPIEJ SPRZEDAJĄCA SIĘ CZESKA KSIĄŻKA 2015 ROKU!

Pamiętnik surrealistyczny. Gwarancja czeskiego humoru.

Rodzina Kostków przybyła z USA do Czech do dawnej siedziby rodu – zamku Kostka. Lecz zamiast kultywować szlacheckie tradycje, Kostkowie muszą zmierzyć się z morawską rzeczywistością, która bardzo odbiega od ich wyobrażeń o życiu arystokracji. Kilogramy antydepresantów i hektolitry orzechówki nie rozwiązują pojawiających się problemów. Tymczasem na zamku nieuchronnie rozpoczyna się dochodowy sezon turystyczny, a nikt, łącznie ze służbą, nie przywykł do ciężkiej pracy…

PRZECZYTAJ O WYBORNYCH PERYPETIACH W CZESKIM STYLU:

– jak fani Heleny Vondraczkowej demolowali zamkowe eksponaty,

– kto kolaborował z Himmlerem,

– czy szkolna wycieczka może napawać większą grozą niż martwa pokojówka w kominie?

DAJEMY GWARANCJĘ:

– wartkiej akcji

– inteligentnego humoru

– wytrawnych dialogów

UWAGA: CZYTANIE W MIEJSCACH PUBLICZNYCH NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ

http://stara-szkola.com/ksiazki-dla-doroslych/16-arystokratka-w-ukropie.html

Moja ocena: Dobra (***)

Niemniej wciąż uważam, że bez jej twardej ręki na Kostce panowałaby taka anarchia, że w porównaniu z nami hippisi sprawialiby wrażenie niezawodnej japońskiej firmy.

„Arystokratka w ukropie” to udana kontynuacja Ostatniej Arystokratki, choć w moim odczuciu jest mimo wszystko trochę gorsza od części pierwszej. Może na moją ocenę ma wpływ fakt, że wcześniej historia i humor były czymś nowym, zaskakującym, a teraz wiedziałam, czego się spodziewać. Zauważyłam, że staję się coraz bardziej czepialska, jeśli historia idzie w z góry przewidziany kierunek. To nie tak, że fabuła w Arystokratce nie jest ciekawa czy śmieszna, ale zabawne scenki nie mogły zrównoważyć rodzącego się zniecierpliwienia i irytacji przewidywalnością sytuacji.

Wprawdzie spotkanie europejskiej szlachty w Karlowych Warach zaczyna się dopiero za cztery nie, ale tamtejsze restauracje i sklepy już rozpoczęły akcję ZEDRZYJ ZE SWOJEGO ARYSTOKRATY. Pisze o tym dzisiejsza „Błyskawica”. Tabela porównawcza starych i nowych cen wzbudza podejrzenie, że w mieście właśnie odkryto tabliczkę mnożenia.

Powoli wszystkie postacie zaczęły budzić we mnie chęć mordu! Chciałoby się ich wszystkich zamknąć w katakumbach na Kostce i nie wypuszczać, aż zmądrzeją, czyli prawdopodobnie nigdy. Bo wydają się przypadkiem beznadziejnym i nie mają szans na poprawę. Autor przerysowuje ich i obdarza wszelkimi przywarami z których potem może zrobić użytek – ja czułam się coraz bardziej przytłoczona.

Kule śluzu na kapciach budzą podejrzenie, że w szafce na buty mieszka Obcy. Józefowi i Denisce to nie przeszkadza, ale ja w sobotę i niedzielę rozdawałam kapcie tak, że po prostu wyrzuciłam je z szafki na podłogę za pomocą tureckiej szabli z siedemnastego wieku. Na szczęście goście uznali przydzielanie obuwia za pomocą głowni za element zwiedzania, więc nikt nie podejrzewał, że się ich po prostu brzydzę (tych kapci, nie gości).

Kiedy ojciec wyjaśnił mu, że są to tylko gumowe atrapy, którymi uczył aportować psy, ten pan zaczął się dopytywać, czy ćwiczymy psy dla Hamasu, ponieważ po raz pierwszy słyszy o aportowaniu granatami.

Seria broni się swoim specyficznym humorem i z pewnością sięgnę po kolejną część, ponieważ chcę/muszę dowiedzieć się, czy z Kostki zostanie kamień na kamieniu czy jednak nie.

Polecam!

I moje osobiste perełki – smaczki, które może zrozumieć muzealnik.

Inwazję muflonów przewiduje również Józef. Twierdzi, że zamiast obowiązkowej obecności w pochodzie pierwszomajowym teraz zdesperowani ludzie tułają się po zabytkach, żeby jakoś zabić wolny czas, na który nie mają żadnego pomysłu, zwłaszcza że wszystkie sklepy są pozamykane.

Stajnia zmieniła się w Arkę Noego. Przed zalewem dzieci schroniły się w niej psy, owce, kozy i chyba też krety, ponieważ w parku już od kilku dni nie pojawił się żaden nowy kopiec. Kury i gęsi usadowiły się na dachu, a na ziemię zlatują dopiero po zmroku.

Reklamy