Tagi

, ,

Ishiguro - Okruchy_dnia

Opis:

Powieść nagrodzona Bookerem, najbardziej prestiżową brytyjską nagrodą literacką.

Książka laureata literackiej Nagrody Nobla 2017.

Światowy rozgłos przyniosła jej ekranizacja z mistrzowskimi kreacjami Anthony’ego Hopkinsa i Emmy Thompson, wyróżniona 8 nominacjami do Oscarów.

Narratorem książki jest Stevens, angielski kamerdyner, który wierność wobec pracodawcy i wypełnianie obowiązków stawia ponad wszystko. Swoje dotychczasowe życie w całości podporządkował służbie u lorda Darlingtona. Po śmierci chlebodawcy nadal prowadzi jego dom. Podczas krótkiego urlopu wyrusza samochodem do Kornwalii, by namówić do powrotu dawną gospodynię pannę Kenton. Rozpamiętuje minione lata. Proces analizy jest bolesny i przypomina budzenie się z długiego snu. Drobiazgowy Stevens odkrywa, że cała jego egzystencja była w istocie jedynie namiastką prawdziwego życia i że bezpowrotnie utracił szansę na osobiste szczęście.

http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,470,3969,okruchy-dnia.html

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Kazuo Ishiguro przedstawia czytelnikom historię angielskiego kamerdynera z dobrego domu. Człowiek ten oddaje całe swoje życie pracy i służbie ludziom. Profesjonalizm, odpowiedzialność za powierzone obowiązki i jak najlepsze wykonywanie zadań są jego wewnętrznym credo. Szybko jednak przekonujemy się, że w jego życiu brakuje ikry. Pewnych emocji i uczuć, które mogłyby w nim drzemać, gdyby tylko na to pozwolił. Dla mnie Stevens przypominał pustą skorupę bez jakichkolwiek marzeń, człowieka chłodnego i zdystansowanego, w dodatku tak pochłoniętego swoją pracą, że nie zauważył, jak życie przeleciało mu przez palce. Pozostały mu tylko wspomnienia i nic więcej. To w sumie bardzo smutne.

Otóż ludzie mojego zawodu, choć nie zwiedzali Anglii w ścisłym znaczeniu tego słowa, czyli podróżując po niej i oglądając malownicze miejsca, mieli o niej znacznie lepsze pojęcie niż wiele innych osób, a to dzięki pracy w domach, w których zbierali się najwięksi państwo tego kraju.

Tytuł doskonale oddaje atmosferę książki. Wspomnienia mężczyzny są jak okruchy, oderwane elementy całości, których już idealnie się nie poskłada i jeśli przyjrzeć im się bliżej, wiele z nie ma już znaczenia, bo są to tylko niewykorzystane szanse. Książka jest napisana ładnie, ale nie wszystkim może się spodobać. Kwieciste opisy sprawiają, że przed oczami pojawiają się służące w mundurkach i białych czepkach, a nienagannie ubrany kamerdyner czeka na polecenia od swojego pracodawcy, czy już podawać kolację. Obrazu dopełniają pałace, dworki, czy wielkie wiktoriańskie posiadłości skrywające w sobie różne sekrety. Jeśli dodamy do tego jeszcze specyficzną angielską atmosferę, otrzymujemy charakterystyczny dla tego regionu klimat i niespieszną powieść o życiu, z której możemy wyciągnąć wnioski.

Wydaje mi się zresztą, że porównanie mojej interpretacji terminu “szlachetny dom” z jego rozumieniem przez Hayes Society doskonale naświetli podstawową różnicę pomiędzy systemem wartości mojego pokolenia kamerdynerów a pokoleniem poprzednim. Nie chodzi mi jedynie o to, że nasze pokolenie nie przywiązywało już takiej wagi do tego, czy pracodawca jest arystokratą, czy zaledwie biznesmenem. Chcę mianowicie powiedzieć (…) że nasze pokolenie było znacznie bardziej idealistyczne. Gdy nasi poprzednicy zwracali uwagę na utytułowanie chlebodawcy i jego koligacje z którąś ze “starych” rodzin, my zajmowaliśmy się bardziej jego poziomem moralnym. Nie chodzi to jednak wcale o prywatne zachowanie naszych chlebodawców, lecz o to, iż naszą ambicją – która mogłaby wydać się dziwna poprzedniemu pokoleniu – było służenie tym wielkim panom, którzy przyczyniali się w jakiś sposób do postępu ludzkości.

“Okruchy dnia” pozwalają nam chwilę zastanowić się nad życiem i pracą osób zatrudnianych na służbę. To opowieść o ludziach, którzy dobrze poznali naturę człowieka i jego zachowań, stykając się z nią na co dzień. W sposób najbardziej bezpośredni. Niekiedy byli cichymi obserwatorami ważnych historycznych wydarzeń, rozgrywających się za zamkniętymi drzwiami. Częściej jednak znali zamożnych od przyziemnej strony. Tej ludzkiej. W końcu przygotowywali im posiłki i sprzątali po nich oraz spełniali najmniejsze zachcianki. Dzisiaj takich osób jak Stevens raczej już nie ma lub jest to bardzo wąskie grono.

Byliśmy bowiem (…) pokoleniem idealistów, dla których znaczenie miało nie tylko to, jak dobrze się służyło, lecz również, jakiemu celowi (…).

Okruchy dnia czytało mi się bardzo dobrze, choć musiałam przyzwyczaić się do stylu wypowiedzi głównych bohaterów, bardzo odpowiedniego do czasów, w których rozgrywa się powieść, ale rzadziej do tych, w których dziś żyjemy. Ciekawostką było dla mnie, że pierwsze wydanie książki ukazało się, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie. Tak, ta książka jest tak stara. 😉

Polecam!