Wojciech Chmielarz – „Żmijowisko”

Opis:

Mistrzowski thriller Wojciecha Chmielarza.

Ostatnie wspólne wakacje… Tragedia, która niszczy. Czas, który nie przynosi pocieszenia. Koniec, od którego nie ma ucieczki.

Grupa trzydziestolatków, przyjaciół ze studiów, co roku wyjeżdża wspólnie ze swoimi rodzinami na wakacje. Tym razem trafiają do zagubionej wśród jezior i lasów agroturystyki w niewielkiej wsi Żmijowisko. Bawią się jak zwykle – odreagowują stres szybkiego wielkomiejskiego życia. Jest alkohol, są narkotyki. A także skrywane od lat urazy, dawne uczucia i wzajemne pretensje.

Podczas jednej z mocno zakrapianych imprez ktoś kogoś prawie topi. Wywiązuje się kłótnia, podczas której otwierają się dawne rany. Następnego dnia córka jednej z par, piętnastoletnia Ada, znika. Pomimo poszukiwań nikomu nie udaje się jej odnaleźć. Rozpływa się w powietrzu.

Rok później jej ojciec wraca do Żmijowiska, by podjąć ostatnią próbę odnalezienia córki. „Ada była ciągle najważniejsza. Każdego dnia o niej myślałem, każdego. O tym, co się stało. O tym, co moglibyśmy zrobić inaczej.” Przez te dwanaście miesięcy znienawidziła go cała Polska. Ale – jak się okazuje – nie wraca tam sam…

Żmijowisko to opowieść o tragedii, która niszczy. O rodzinie, która musi stawić czoło próbie przekraczającej ludzkie wyobrażenia. Uczuciach, które trwają pomimo mijających lat i nie niosą pocieszenia. Zdradzie, bólu i miłości. Strachu, zbrodni i karze. O tym, ile jesteśmy w stanie zrobić dla naszych dzieci i jak wiele nas to kosztuje.

http://www.marginesy.com.pl/sklep/produkt/133153/zmijowisko?idcat=0

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

Na ostatni w tym roku Dyskusyjny Klub Książki wybraliśmy „Żmijowisko” Wojciecha Chmielarza. Wcześniej nie miałam szansy sięgnąć po żadną książkę tego autora, chociaż dawno temu na listę książek dodałam „Podpalacza”. Jak widać klub to dobra motywacja. Nie tylko przewraca do góry nogami zamierzenia czytelnicze, ale pozwala poznać ciekawe tytuły, po które nie sięgnęłoby się w zwykłym trybie.

Wojciech Chmielarz zabiera nas do „Żmijowiska”, czyli małej wsi z gospodarstwem agroturystycznym, w którym rozgrywa się akcja powieści. Na miejscu poznajemy wielu bohaterów, którym autor poświęcił chociaż chwilę. Mają oni swoje własne historie, często umiejące zaskoczyć czytelnika. Gdy zebrać je razem, stają się ważnymi częściami całości. I w tym najbardziej widać kunszt autora. Fabuła jest spójna i wielowątkowa, nastawiona na wątek psychologiczny. W dodatku przeskakujemy w niej nie tylko między postaciami, ale także między wydarzeniami z przeszłości i teraźniejszości. Z każdą kolejną stroną dostajemy nowe informacje do rozwiązania zagadki. Jak się jednak okazuje, nic nie jest do końca takie, na jakie wygląda.

Roześmiała się nagle głośno, na całe gardło.
– Co takiego? – zapytał Arek.
– Nic. Po prostu zdałam sobie sprawę, że jesteśmy jak zły sen posła PiS-u: patchworkowa rodzina, dwie pary po rozwodzie, ojciec czarny. Szkoda, że mama nie jest lesbijką. Miałabym komplet. A może jest? Muszę ją spytać.

Jednym z czynników, który dotkliwie wpływa na samopoczucie i zachowanie danej osoby, jest zaginięcie kogoś bliskiego. Im bliższe pokrewieństwo tym ta strata jest bardziej odczuwalna. Autor, odwołując się do tego uczucia, buduje fabułę na zaginięciu dziecka. Dla większości rodziców jest to jedna z największych tragedii. Dotkliwszą tragedią, o ile wypada ją stopniować, byłoby pewnie przeżycie własnych dzieci. Temat jest jednocześnie ciekawy i trudny. Nie tylko dla osób posiadających dzieci. No i trochę uniwersalny. W końcu zaginąć może każdy.

Gospodarz agroturystyki spotkał wiele takich osób, kiedy mieszkał jeszcze w Warszawie. Między innymi dlatego opuścił stolicę. Nie lubił tego miasta, choć tam się urodził i wychował. Zawsze wydawało mu się za ciasne. Zbyt wielu ludzi o zbyt wielkim ego na zbyt małej przestrzeni. Nie dało się tego wszystkiego upchnąć w tak niewielkim i biednym kraju.

Zdecydowanie polecam! „Żmijowisko” to książka interesująca, trzymająca w napięciu, z wyraźnie zaznaczonym aspektem psychologicznym, który nadaje przedstawionym wydarzeniom dodatkowego charakteru. Autor prezentuje swoją historię w sposób wiarygodny. Nie trudno byłoby sobie wyobrazić, że taka sytuacja miała miejsce. Co samo w sobie jest jednocześnie fascynujące i straszne.

P.S. Prawa do powieści zostały wykupione przez nc+. Może warto zdążyć przed ekranizacją?

Ursula Poznanski – „Polowanie”

Opis:

Beatrice Kaspary, #1

Na pastwisku leży martwa kobieta. Na jej stopach – wytatuowane współrzędne, które prowadzą policję do makabrycznego znaleziska – zafoliowanej dłoni i… zagadki od sprawcy. Beatrice Kaspary i Florin Wenninger, sympatyczni śledczy z Salzburga, zaczynają grać z mordercą w krwawą grę, w której stawką jest życie kolejnych ludzi. Wyposażeni w odbiornik GPS znajdują potworne fanty i próbują zatrzymać przestępcę, który prowokuje ich i wyzywa na pojedynek. A czas ucieka…

http://gorzka-czekolada.pl/book/polowanie/

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

Ostatnio zaczęłam dość żmudny proces nadrabiania „półkowników”, czyli książek kurzących się na półkach, na które zazwyczaj nie miałam chęci, dla których nie mogłam znaleźć czasu itp. Dotyczy to zarówno książek pojedynczych, jak i kolejnych części serii zaczętych dawno temu. Jakąś część tej grupy stanowią także książkowe prezenty. “Polowanie” otrzymałam właśnie w ten sposób. Niestety nikt z takimi prezentami nie daje w pakiecie czasu na czytanie. 😉

Książka Ursuli Poznanski przykuwa samą okładką. Znacznik graficzny danego punktu, który często spotyka się w elektronicznych mapach, sugeruje poruszanie się w terenie. A zestawiając go z dużo mówiącym tytułem, możemy oczekiwać na szukanie kogoś/czegoś. Gdy dodamy do tego gatunek powieści, jaki wychodzi pod szyldem „Gorzkiej czekolady”, wyjdzie nam, w którą stronę będzie zmierzać ta historia.

„Polowanie” to dynamiczny kryminał, który został oparty na geocachingu. Osobiście się w to nie bawiłam, ale wiem, o co chodzi. Dla wyjaśnienia geocaching to gra terenowa użytkowników odbiorników GPS, polegająca na poszukiwaniu tzw. skrytek uprzednio ukrytych przez innych uczestników zabawy. W kontekście zagadek kryminalnych jest to całkiem interesujący temat. Samej zabawie zostaje nawet podporządkowany podział książki, w którym nie ma tradycyjnych nazw rozdziałów, a współrzędne geograficzne.

To, że nic nie znaleźliśmy, nie znaczy, że nie ma nic do znalezienia (…). Znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że szukaliśmy nie tego, co trzeba.

Zdecydowanie polecam! Wartka akcja, poszukiwania i rozwiązywanie zagadek są atutami tej książki. Nie zapominajmy jednak, że „Polowanie” to kryminał. Niekiedy z dość mocnymi opisami. A zakończenie? Mnie zaskoczyło!