Margaret Mitchell – „Przeminęło z wiatrem”

Opis:

Scarlett O’Hara. Rozpieszczona córka plantatora bawełny. Intrygantka o zielonych oczach, najwęższej talii w trzech hrabstwach i niebywałym tupecie, dzięki którym prawie każdego mężczyznę potrafi okręcić sobie wokół palca. Ale ona zechciała tego jedynego, który jej nie uległ…

Nawet kiedy na jej drodze staje Rhett Butler – bezkompromisowy, inteligentny i cyniczny oficer – nie zamierza zmieniać swoich planów. A Rhett nie zamierza zrezygnować z niej…

Jednak w życiu Scarlett to nie mężczyźni są najważniejsi. Zdana tylko na siebie, poświęca wszystko, aby w ogniu wojny secesyjnej ratować rodzinny majątek – Tarę. I z beztroskiej dziewczyny zaczyna się zmieniać w dojrzałą kobietę.

Powieść o kobiecej niezłomności, walce o rodzinę i własne szczęście. A także o błędach, za które czasami trzeba zapłacić najwyższą cenę…

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Jednym z gatunków literackich, które zazwyczaj omijam szerokim łukiem, jest klasyka światowego romansu. Kojarzy mi się ona głównie z bohaterkami, których głównym problemem jest, w co się ubiorą na zabawę i z kim zatańczą (lub nie). Wychowane w bogatych domach, bez trosk, bez pracy, bez obowiązków, przekonane o własnej wyjątkowości, zupełnie nierozumiejące zwykłych ludzi. „Małym Kobietkom” Alcott udało się mnie przekonać do siebie od razu, „Przeminęło z wiatrem” nie. Główna bohaterka irytowała mnie od pierwszych stron, uosabiając niemal wszystko, czego nie lubię w tym gatunku. Na szczęście moją uwagę przykuł „czarny charakter” tej powieści, który jako jedna z niewielu postaci, był naprawdę szczery i na każdym kroku demaskował zachowanie Scarlett.

Scarlett nie zdawała sobie sprawy, że wszystkie dawniej obowiązujące zasady przebrzmiały I że za uczciwą pracę nie otrzymuje się już nagrody.

I choć postać Scarlett O’Hary bardzo mnie denerwowała, z każdą kolejną przeczytaną stroną zaczęłam doceniać tę historię. Przede wszystkim podobały mi się opisy wojny secesyjnej z perspektywy mieszkańców Południa i zmiany światopoglądowe, jakie po niej nastąpiły. Bańka mydlana musiała w końcu pęknąć i wszyscy, niezależnie od swojej wcześniejszej pozycji musieli ubrudzić sobie ręce i zacząć ciężko pracować.

Życie nie jest obowiązane dawać nam to, czego oczekujemy. Bierzemy to, co nam daje, i jesteśmy wdzięczni, że nie jest gorzej.

Jestem zaskoczona, że wystawiłam tej książce tak wysoką ocenę. Powieść jest bardzo przemyślana i rozbudowana, pełna emocji i postaci z krwi i kości. „Gardziłam” postępowaniem głównej bohaterki, która doprowadzała mnie w niektórych momentach do szewskiej pasji, ale muszę zwrócić uwagę, że przez to zostanie w mojej pamięci. Na jej tle doceniamy zachowanie innych bohaterów. Zakończenie, choć przewidywalne, było dobrym podsumowaniem całej historii.

Polecam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.