Aneta Jadowska – „Bogowie muszą być szaleni”

Opis:

Seria o Dorze Wilk – Heksalogia o wiedźmie, #2

Współpracuj albo zginą wszyscy, na których ci zależy…

Gdy upiorna bogini nawiedza ją w snach i wciąga w koszmarną rozgrywkę, Dora Wilk już rozumie, co oznacza gra o wszystko. Próbując pogodzić wilki, wampiry i magicznych, by nie dopuścić do apokalipsy, odkrywa, jak bardzo skopane jest jej drzewo genealogiczne i jej własna przeszłość. Wiedźma nie ma chwili wytchnienia.

A to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Czy tym razem Dora, Miron i Joshua pójdą na dno?

Bogowie muszą być szaleni

Moja ocena: Dobra (***)

Heksalogia o wiedźmie to kolejna seria, do której wracam po latach. Rozpoczęłam ją za sprawą lokalnej biblioteki i przygotowanego przez nią Fantastycznego Tygodnia Bibliotek. Jednym z punktów tego tygodnia było spotkanie autorskie z Anetą Jadowską. Wyznaję zasadę, że na takie spotkania chodzę, gdy przeczytam choć jedną książkę danego autora i tak zaczęła się moja przygoda z Dorą Wilk.

Hoka hej, jak powiedzieliby przodkowie Witkacego, dziś jest dobry dzień na umieranie. Ale ja nie zamierzałam umierać. Zamierzałam przetrwać, walczyć, zwyciężyć.

Mam pewną słabość do tej serii. Nie wiem, czy bardziej chodzi o Toruń (Thorn) jako miejsce akcji, czy o kąśliwy humor, czy może o grafiki zamieszczone w książce. Od razu uwagę przykuwają bohaterowie i nie tylko chodzi tutaj o Dorę. Pomijam aspekty romantyczne, sceny łóżkowe i bijący po oczach trójkąt. To taka książka, która udowadnia, że fantastyka nie jest tylko dla dzieci.

Jest w tobie dość miłości by ogrzać cały świat, i dość gniewu, by cały świat zniszczyć (…).

Fabuła drugiej części ma dwa główne wątki i szczerze Wam powiem, że o jeden za dużo. Czułam przesyt. Jeśli dodamy do tego fakt, że Dora jest bohaterką idealną – awanturnicą, której wszystko uchodzi na sucho, w dodatku nabuzowaną hormonami i mocą, po pewnym czasie możemy mieć jej już serdecznie dość. I choć historia jest pełna akcji i czarnego humoru, ma się wrażenie, że głównym bohaterom idzie za łatwo.

Intuicja podpowiada mi, że jakoś z tego wybrnę. Dotąd jakoś spadałam na cztery łapy. W najgorszym wypadku – na cztery litery.

Polecam jako lekką lekturę, jeśli choć trochę lubicie fantasy i/lub historie, które wywołują rumieńce u tych bardziej pruderyjnych.