Dmitry Glukhovsky – „FUTU.RE”

Opis:

Pokonaliśmy śmierć. I co dalej?

Odkrycia naukowe poprzedniego pokolenia zapewniły mojemu nieśmiertelność i wieczną młodość.

Ziemię zaludniają piękne, tryskające zdrowiem i nieznające śmierci istoty.

Lecz każda utopia ma swoje cienie.

Tak… Ktoś musi to robić – czuwać, by ów nowy wspaniały świat nie runął pod ciężarem przeludnienia, dbać, by jego kruchej równowagi nie zniszczyły zwierzęce instynkty człowieka. Ktoś musi troszczyć się o to, by ludzie żyli tak, jak przystoi nieśmiertelnym.

Tym kimś jestem ja.

FUTU.RE – oszałamiająca rozmachem wizji i ładunkiem emocji nowa powieść Dmitrija Glukhovsky’ego, autora bestsellerowego METRA 2033; to nie tylko pełnokrwista science fiction z trzymającą w napięciu fabułą, zaskakującymi zwrotami akcji i wielopłaszczyznową refleksją na temat kondycji społeczeństw Europy, Ameryki, Rosji… To literatura, która aż kipi od emocji. O ile autor METRA 2033 był jeszcze właściwie chłopcem, to FUTU.RE napisał już mężczyzna.

http://www.insignis.pl/ksiazki/futu-re/

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

To moja pierwsza książka rosyjskiego autora po serii Metro 2033, w której kolejny raz otrzymujemy mroczną wizję przyszłości. Jednak tym razem jest ona innego rodzaju. W Metro fabuła opiera się na garstce osób, żyjącej w zniszczonym świecie. Zaś FUTU.RE przedstawia nam świat jako jedną wielką metropolię, zamieszkaną przez nieśmiertelnych ludzi. Ta druga wizja przypomina wręcz utopię, ale tak jak ze wszystkimi utopiami bywa, tutaj również nie wszystko jest idealne. Przede wszystkim doskwiera brak miejsca i zasobów. Nie wspominając o tym, że niemal każdy kawałek ziemi jest zabetonowany, rośliny i zwierzęta są wyświetlane jako animacje na ekranach, a prawdziwe słońce mogą oglądać tylko najbogatsi.

Europa. Olbrzymie gigalopolis, miażdżące swoim ciężarem pół kontynentu, depczące ziemię i podpierające niebiosa. Niegdyś ludzie próbowali zbudować wieżę, która sięgnęłaby obłoków; za pychę Bóg ukarał ich niezgodą, zmuszając do mówienia różnymi językami. Budowla, którą wznosili, runęła. Zadowolony z siebie Bóg uśmiechnął się i zapalił. Ludzie zrezygnowali z nieba – ale nie na długo. Bóg nie zdążył nawet mrugnąć, nim najpierw się do niego wprowadzili, a potem go wyeksmitowali.

Główny bohater, Jan, stoi na straży porządku w tym idyllicznym świecie, w którym urodzenie dziecka wiąże się z dobrowolnym zrezygnowaniem z nieśmiertelności, i przyspieszoną i skróconą do 10 lat starością, po której następuje śmierć. Niektórzy jednak nie chcą zrezygnować ani z wiecznego życia, ani ze swojego dziecka. Takie osoby są więc uznane za złoczyńców, których trzeba ukarać. Niestety, z naszego punktu widzenia metody grupy zwanej Falangą, można uznać za wątpliwe moralnie. Przez pewne wydarzenia Jan zaczyna postępować w niezrozumiały dla siebie sposób i kwestionować rozkazy przełożonych. Powoli zachodzi zmiana w jego mentalności. Kropla drąży skałę. A on sam zaczyna dostrzegać wady reprezentowanego przez siebie systemu, w taki sam sposób, jak ludzie których ścigał.

Śmierć została unieważniona stulecia temu, pokonano ją, tak jak wcześniej czarną ospę czy dżumę; i w ich pojęciu śmierć – zupełnie jak czarna ospa – występuje gdzieś w zamkniętych rezerwatach, w laboratoriach, których nigdy nie opuści – jeśli sami jej nie przywołają. Jeśli tylko będą żyć, nie łamiąc prawa.

„FUTU.RE” to powieść, która pokazuje nam jedną z możliwych wizji przyszłości. Supernowoczesne miasta, ingerencję w ludzkie DNA, pokonanie śmiertelnych chorób itp. Przy tym autor nie pozostawia żadnych złudzeń — postęp ma swoją cenę, za którą ktoś będzie musiał kiedyś zapłacić. W tym przypadku ludzkość okazała się egoistyczna i na rzecz sztucznych substytutów całkowicie zrezygnowała z natury. Brzmi znajomo?

Kiedy wychodzi się na zewnątrz na dolnych lub średnich poziomach, perspektywa praktycznie nie istnieje: wszystko, co widać między wieżowcami, to inne wieżowce.

Mocną stroną powieści są dla mnie przedstawieni bohaterowie. Część z nich pragnie innego życia, wolności, możliwości wyboru, druga część to schwartzcharaktery chroniące swój status „bogów”, a gdzieś pośrodku całego tego zamieszania stoi Jan. W tle znajdziemy jeszcze bezbarwną masę, złożoną z mieszkańców utopii. Co ciekawe autor tworzy trzy osobne systemy: Europę, w której nieśmiertelność jest dostępna dla wszystkich; Panamerykę, gdzie można ją kupić za ogromne pieniądze oraz Rosję, w której tylko nieliczne grono żyje wiecznie, choć specyfik wymyślono właśnie tutaj. No i mamy też Barcelonę — miasto-państwo zamieszkane przez imigrantów niewpuszczonych do Europy, pragnących wieczności, ale kultywujących tradycję o ważnej roli rodziny. Tym samym stanowiących zagrożenie dla przeludnionego państwa, w którym liczba mieszkańców jest ustalona i stała.

Nazwałem Ogrody Eschera rezerwatem, ale to nieprawda. Oprócz podwieszonych drzewek pomarańczowych nie ma w tym miejscu niczego wyjątkowego. Ludzie tu są równie beztroscy, weseli, otwarci jak wszędzie. Dokładnie tacy, jacy powinni być obywatele utopijnego państwa. Bo Europa jest utopią. Znacznie piękniejszą i wspanialszą niż w najśmielszych wyobrażeniach Morusa i Campanelli. Bo każda utopia ma swoje ciemne strony. U Tomasza Morusa to skazańcy pracowali, by zapewnić byt reszcie społeczeństwa – zupełnie jak u towarzysza Stalina.

Polecam! „FUTU.RE” to kawałek interesującego science-fiction, w którym czytelnik znajdzie rozważania nie tylko na temat przyszłości i nowych technologii, ale również o moralności i człowieczeństwie.