Ismet Prcić – „Odłamki”

Opis:

Ismet kocha teatr, chce się umawiać na randki i pić wino z przyjaciółmi. Ale w rozdartej okrutnym konfliktem etnicznym Bośni nie ma na to miejsca. Po dramatycznych wydarzeniach chłopak zostawia całą rodzinę. Zostaje uchodźcą. Jednak ucieczka do amerykańskiego raju tylko pozornie jest wybawieniem…

Mustafa Nalić jest żołnierzem. Jego rzeczywistość to wszechobecne okrucieństwo, śmierć najbliższych i frontowe koszmary. Losy dwóch młodych mężczyzn zaczynają się ze sobą niebezpiecznie splatać. Jakby należały do jednego człowieka… Kim naprawdę są Ismet i Mustafa?

Odłamki to imigracyjna powieść z przejmującą panoramą umęczonego wojną kraju i jednocześnie niezwykła „autobiografia” – element terapii Ismeta Prcicia. Książka zachwycająca młodzieńczą nadzieją i humorem, a także wielką dojrzałością w rozliczeniu wojennej traumy.

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Już jakiś czas temu postanowiłam sięgnąć po „Odłamki” Ismeta Prcicia, ale dopiero teraz udało mi się w końcu je przeczytać. Może dlatego, że historie o wojnach wolę sobie dawkować w małych ilościach. Temat jest zbyt poważny, a tego typu literatura do łatwych nie należy. Z jednej strony wymaga pewnego określonego podejścia, z drugiej zaś testuje nasze pokłady empatii i współczucia. Niektóre książki czasami specjalnie próbują wyolbrzymić ten efekt, za łatwo grając na uczuciach czytelnika. Ze strony Odłamków nie czułam tak wywołanych emocji, które wręcz przytłaczają.

Retrospekcja dopadła mnie wcześniej na dworcu, rycząc niespodziewanie przejeżdżającym pociągiem towarowym. Dźwięk przytłoczył mnie. Padłem na ziemię. Przez chwilę wszystko znów działo się tu i teraz. Tym razem nie wróciłem do Bośni. Wojna przyszła do mnie. Huk eksplozji rozległ się za otoczonym murem obszarem za parkingiem przy stacji kolejowej. Poczułem smagnięcie gorącego powietrza na twarzy.

Wspomnienia zupełnie nie przypominają taśm. Taśmy rejestrują rzeczywistość. Umysły rejestrują fikcję. Mój umysł nigdy nie był w stanie niczego dobrze zapamiętać. Za dużo fantazji. Za dużo natrętnej przeszłości. Za dużo snów na jawie.

Książkę wbrew pozorom czyta się bardzo szybko. Ma w sobie magnetyzującą siłę, która każe nam przewracać kolejne strony. Wydaje się napisana bardzo prosto i dosadnie, co tylko potęguje bezpośredniość przeżyć, jednak w pewnym sensie są to tylko pozory. Dość szybko przekonujemy się, że tytuł doskonale oddaje charakter tej opowieści, którą składamy kawałek po kawałku. Jest tylko jeden problem. Te kawałki mają dość postrzępione brzegi i nie pasują do siebie idealnie. Z każdym kolejnym przeczytanym fragmentem przekonujemy się, że ta historia to nie tylko wspomnienia jednego człowieka. A w pewnych momentach wręcz tracimy orientację, kto tak naprawdę jest narratorem. Co jest prawdą, a co wyobrażeniem.

Ich w pełni ukształtowane ciała i umysły pamiętały życie sprzed wojny, sprzed chaosu, sprzed bezsensu. Poznali, co to porządek, co to sens. Naprawdę wyjechali z Bośni, bo pozostawienie za sobą chaosu było powrotem do normalności. Ale jeśli się wzrastało w chaosie, wtedy nie było od tego odwrotu. Nie było ucieczki. Dla mnie chaos był właśnie ową normalnością. A prawdziwa normalność okazała się nienaturalnym, kruchym stanem ducha.

Zdecydowanie polecam! „Odłamki” bardzo szybko i prosto się czyta, gdy przyzwyczaimy się do stylu autora. Niektórym czytelnikom może być ciężko wgryźć się w tę książkę. Raz lekka, raz przyciężkawa. Raz krótkie wzmianki, raz długie opisy. No i zmiany narracji, które wprowadzają jeszcze większy zamęt. Mimo wszystko doceniam tę książkę za próbę ukazania konfliktu na terenach byłej Jugosławii, bez niepotrzebnego wyolbrzymiania, patosu i wielkich słów. W opowieści Prcicia pojawiają się zwykli ludzie i ich problemy.