Kristin Hannah – „Słowik”

Opis:

Miłość pokazuje nam, kim chcemy być.

Wojna pokazuje, kim jesteśmy.

Światowy bestseller już w Polsce!

Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności ,w jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności.

Zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Opuszczona przez zmobilizowanego męża Vianne musi przyjąć do swego domu wroga. Cena za uratowanie własnego życia i dzieci z czasem staje się dramatycznie wysoka…

Inspirowana życiorysem bohaterki ruchu oporu Andrée de Jongh opowieść o sile, odwadze i determinacji kobiet zachwyciła miliony czytelniczek na całym świecie.

https://www.swiatksiazki.pl/slowik-6330802-ksiazka.html

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

Na Dyskusyjnym Klubie Książki przeczytaliśmy kiedyś „Wielką Samotność” Kristin Hannah, ale szczerze mówiąc, nie zachwyciła nas. W tym kontekście „Słowik” podobał mi się bardziej. Zarówno fabuła i kreacja bohaterów jest atutem tej książki. Dodatkowo potrafi ona wzbudzić szereg emocji i zmusić czytelnika do zastanowienia. W końcu za łatwo czyta się o wojnie z perspektywy kanapy w ciepłym domu.

– Isabelle wydaje się nie do złamania. Na zewnątrz to czysta stal, a w środku serce miękkie jak wosk. Nie zrań jej, to chcę powiedzieć. Jeżeli jej nie kochasz…
– Kocham.
Vianne przyjrzała mu się badawczo.
– A ona o tym wie?
– Mam nadzieję, że nie.
Jeszcze przed rokiem Vianne nie zrozumiałaby tej odpowiedzi. Nie miałaby pojęcia o istnieniu mrocznej strony miłości ani o tym, że ukrywanie uczuć bywa niekiedy aktem miłosierdzia.

Autorka przypomina, że na wojnie nic nie jest czarne albo białe, przez to ukazana przez nią historia jest bardzo wyrazista i prawdziwa. Oparta na życiorysie członkini ruchu oporu i osadzona w konkretne ramy historyczne. Nieraz pytałam mojego męża – historyka – czy tak było w danym czasie we Francji i dostawałam odpowiedź twierdzącą. Realizm jest więc bardzo mocną stroną „Słowika”.

Przed takim ryzykiem wszyscy ją ostrzegali, tak wyglądała okropna prawda, której nie chciała przyjąć do wiadomości. Wydawało jej się, że bierze udział w znakomitej przygodzie, a tymczasem… Jeśli się załamie, to zginie, pociągając za sobą ludzi, których kochała.

Jak wiele pozycji o tej tematyce, „Słowik” jest bardzo przejmujący. Ukazuje różne oblicza człowieczeństwa i trudnych ludzkich wyborów. Nie jest to książka łatwa, mówi o wielu aspektach wojny. Skupia się na uczuciach i instynktach. Kristin Hannah rysuje przed czytelnikiem proste do wyobrażenia obrazy za sprawą bogatych opisów, ale ładuje w nie całe spektrum emocji. Tym samym obok przedstawionej historii nie można przejść obojętnie.

Zdecydowanie polecam! „Słowik” mówi o trudnym temacie, jakim jest wojna, ale robi to w sposób wyważony i trafiający do serca. Przedstawia ludzkie dramaty, wolę przetrwania, odwagę, ale również miłość, która okazuje się dla niektórych źródłem niewyczerpanej siły. Jeśli lubicie takie historie o wojnie, to książka jest dla Was.

Kristin Hannah – „Wielka Samotność”

Opis:

Alaska, 1974.

Nieobliczalna. Bezlitosna. Dzika.

Dla rodziny w kryzysie jest to ostateczny test na przetrwanie.

Ernt Allbright, były jeniec wojenny, wraca do domu po wojnie w Wietnamie całkowicie. Kiedy traci kolejną pracę, podejmuje impulsywną decyzję: przeniosą się całą rodziną na północ, na Alaskę, gdzie będą żyli bez prądu i wody – w ostatniej dzikiej części Ameryki.

Dorastająca trzynastoletnia Leni, dziewczynka w trudnym wieku, uwikłana w burzliwy związek rodziców, ma nadzieję, że w nowej krainie czeka lepsza przyszłość dla rodziny. Jej matka, Cora, zrobi wszystko i pójdzie wszędzie dla mężczyzny, którego kocha, nawet jeśli oznacza to pójście w nieznane.

Na początku Alaska wydaje się być odpowiedzią na ich modlitwy. W dzikim, odległym zakątku kraju odnajdują się wśród niezależnej społeczności silnych mężczyzn i kobiet.

Ale wraz z nadejściem zimy i ciemnościami obejmującymi Alaskę, kruchy stan psychiczny Ernta pogarsza się. Wkrótce niebezpieczeństwa na zewnątrz bledną w porównaniu z zagrożeniami wewnątrz. W ich małej chacie, pokrytej śniegiem, przez osiemnaście godzin nocy, Leni i jej matka poznają straszliwą prawdę: są sami. Na zewnątrz nie ma nikogo, kto by mógł ich uratować.

W tym niezapomnianym portrecie ludzkiej słabości i odporności Kristin Hannah ujawnia niezłomny charakter współczesnego amerykańskiego pioniera i ducha ginącej Alaski – miejsca o niezrównanym pięknie i niebezpieczeństwie. „Wielka samotność” to odważna, piękna, pełna życia opowieść o miłości, stracie i walce o przetrwanie…

https://www.empik.com/wielka-samotnosc-hannah-kristin,p1193261797,ksiazka-p

Moja ocena: Dobra (***)

Przyznam się, że „Wielka samotność” to moje pierwsze spotkanie z Kristin Hannah. Nie czytałam „Słowika”, choć okładka do niego nie raz rzuciła mi się w oczy. W dodatku starałam się nie nastawiać do książki. Podejść do niej na świeżo. Bez stereotypów. Chociaż tytuł sam w sobie wiele czytelnikowi sugeruje. Nie napawa optymizmem.

– Coro, Alaska przyciąga dwa typu ludzi. Takich, którzy za czymś gonią, i takich, co przed czymś uciekają. Na tych drugich lepiej mieć oko. I nie tylko przed ludźmi trzeba się tu pilnować. Alaska potrafi w jednej chwili być uroczą Śpiącą Królewną, a w drugiej wredną suką z obrzynem. Mamy takie powiedzenie: tutaj można raz popełnić błąd, drugi ciebie zabije.

Przy upale lejącym się z nieba, literacka podróż w miejsce zimne i odludne, wydaje się dobrą opcją. W tym przypadku trafiamy na Alaskę. I wizyta ta wcale nie przypomina przyjemnej atmosfery, wyłaniającego się z mglistych wspomnień baru w „Przystanku Alaska”. To opowieść o toksycznych relacjach, zmaganiu się z własnymi słabościami i o szukaniu samego siebie.

– Jak naprawdę wygląda? – spytała Matthew po lekcjach następnego dnia. Dzieci wokół nich zbierały rzeczy i szykowały się do wyjścia. – Co jak wygląda? – Zima.
Zastanawiał się chwilę.
– Jest piękna i straszna. Wtedy się dowiadujesz, czy Alaska jest dla ciebie. Większość przybyszów ucieka stąd jeszcze przed końcem zimy.
– Wielka samotność – wyszeptała. – Tak Robert Service nazywał Alaskę.
– Żebyś wiedziała – przytaknął z powagą.

Jestem w pewnej rozterce, bo sama nie wiem, co właściwie myśleć o Wielkiej Samotności i do kogo jest skierowana ta książka. Po spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki nawet odjęłam jej dwie gwiazdki na Goodreads. To nie tak, że mi się nie podobała, zwróciłam uwagę na rzeczy, których wcześniej nie zauważyłam. Poruszony temat był interesujący i ciekawie przedstawiony. Jednak z każdą kolejną stroną autorka coraz bardziej odchodziła od obranej drogi, dodając elementy pasujące do innych gatunków literackich. W tym przypadku niestety psuje to wykreowane wcześniej postacie, widać wyraźny dysonans między kolejnymi częściami. I w zależności od oczekiwań i preferencji czytelnika, książka może kogoś rozczarować. W dodatku porusza temat zespołu stresu pourazowego, co ma wpływ na odbiór książki. Nie jest to lekka i łatwa lektura.

Polecam, choć tylko od Was zależy, czy wybierzecie się w tę niebezpieczną podróż. Alaska u Kristin Hannah obiecuje wiele nadziei i rozczarowań. Ja zostałam zauroczona przez jej atmosferę i kryjącą się w niej dzikość. Sama wiem, że przez to przymykałam oczy na wiele innych rzeczy.