Martyna Raduchowska – „Fałszywy pieśniarz”

Opis:

Szamanka od umarlaków, #3

Bezpośrednia kontynuacja Szamanki od umarlaków i Demona Luster.

Ekipa śledcza Wydziału Opętań i Nawiedzeń wkracza do ogrodu Kusiciela, aby odkryć ostatni element układanki. Ekshumacja zwłok nieznanego mężczyzny daje początek serii tragicznych wydarzeń. We Wrocławiu dochodzi do przerażających samobójstw, mroczna przeszłość Kruchego powraca, by upomnieć się o jego duszę, Ida zaś przekonuje się, że dar szamanki od umarlaków w niepowołanych rękach grozi katastrofą, a życzenia potrafią być niebezpieczne szczególnie wtedy, gdy się spełniają…

https://www.gwfoksal.pl/falszywy-piesniarz-martyna-raduchowska-sku5aff6693f7d9c86d4edf.html

Moja ocena: Dobra (***)

Pamiętając, z jaką przyjemnością czytałam poprzednie dwa tomy Szamanki od umarlaków, wiedziałam, że prędzej czy później sięgnę po kolejną część. Już na pierwszy rzut oka historia wydaje się bardziej mroczna i tajemnicza niż była. Nieco tłumi czarny, wisielczy humor, który był nieodłącznym elementem tej serii. Nie znaczy, że nie ma go wcale, ale zrobiło się „poważniej”. I między innymi z tego powodu czytało mi się ten tom inaczej.

– Trochę węglowodanów i od razu poczujesz się lepiej (…). Wiem, co mówię, przeprowadzam regularne eksperymenty na własnym organizmie. Mam dwóch braci i cztery siostry, a to mnie matka uważa za zakałę rodzi…
– Jestem jedynaczką – przerwała mu Ida nieco oschlej, niż zamierzała.
– Yhym… (…) No cóż, nie zazdroszczę. W moim przypadku presja wygórowanych oczekiwań rozłożyła się przynajmniej na siedem głów, a co siedem, to, wiadomo, nie jedna. Wolę sobie nawet nie wyobrażać, co by było, gdybym miał ją znosić solo…

Chciałam poznać zakończenie tej historii. Nie zraziłam się pierwszymi mieszanymi odczuciami i przerzucałam kolejne strony. Tak mniej więcej od połowy, powieść porwała mnie jak dawniej. Od tego momentu czytało mi się znacznie lepiej i szybciej. Bardziej kibicowałam również głównym bohaterom. I choć nie wybuchałam głośno śmiechem jak kiedyś, skupiłam się na innych aspektach tej historii.

– (…) Wolę mieć cię na oku i osobiście dopilnować żebyś nie narobiła głupstw. Jeśli trafisz do kwatery głównej, to znając twoje destrukcyjne skłonności, rozpieprzysz nam system od środka i nie będzie czego zbierać.
– Ha. Ha. Bardzo śmieszne.
– Ja wcale nie żartowałam.

– Pięćdziesiąt procent szans to jednocześnie bardzo mało i bardzo dużo.

Akcję „Fałszywego pieśniarza” oraz postawę głównej bohaterki Idy, można podsumować jednym, acz trafnym stwierdzeniem – uważaj, czego sobie życzysz, bo możesz to dostać. I jak to w życiu. Nie znasz dnia ani godziny, często otrzymujesz coś z całą dobrocią inwentarza, w zupełnie inny sposób niż sobie to wyobrażasz. Świat Idy staje na głowie, a jej zamierzenia i plany robią zwrot o 180 stopni. W pewien sposób jej postać jest odzwierciedleniem każdego z nas. Zalicza wzloty i upadki, ma gorszy dzień, często traci wiarę w siebie. Popełnia błędy. Dlatego tym bardziej jej kibicujemy.

– Ja też jako wybryk natury od najmłodszych lat byłam intruzem we własnym domu (…). I potem rozpaczliwie pragnęłam gdzieś należeć, komuś się przypodobać na tyle, by uznał mnie za swoją. Trochę to trwało, ale z czasem zrozumiałam, że wciskając się na siłę w cudze ramy, sama siebie traktuję jak wyrzutka, który nigdzie nie pasuje.

Polecam! Historia mi się podobała, choć jak wspomniałam, czułam niedosyt tego specyficznego humoru, za który tak polubiłam tę serię. Zakończenie też pozostawiało trochę do życzenia. Niemniej wszystkie ważne wątki zostały dopowiedziane, a wszystkie trzy części złożyły się na interesującą całość.

Martyna Raduchowska – „Demon Luster”

Raduchowska - Demon Luster

Czyżby to był ten moment, w którym przeszedł na ciemną stronę mocy? Zleciał z drzewa na łeb, stracił pamięć i, ubzdurawszy sobie, że jest panem zniszczenia, wlazł w lustro i tyle go widzieli?

Seria, którą kocham za humor. Takiego zaciesza przy czytaniu lub wręcz śmiania się głośno (z boku wygląda pewnie dziwnie, i można by się zacząć zastanawiać, czy tam w głowie wszystko po kolei, czy któraś klepka się nie obluźniła) dawno nie miałam. 😀

Czytaj dalej „Martyna Raduchowska – „Demon Luster””

Martyna Raduchowska – "Szamanka od umarlaków"

S: Szamanka od umarlaków, T:1

„Medium, któremu do głowy nie przyszło, że demonowi można najzwyczajniej w świecie spuścić łomot, zebrało się w sobie i kopnęło czarta z całej siły. Nie widziało, w co kopie, grunt, że celnie.”

Czytaj dalej „Martyna Raduchowska – "Szamanka od umarlaków"”