Pyun Hye-Young – „Popiół i czerwień”

Opis:

„Ostrzeżenia przed niebezpieczeństwem słyszymy częściej niż relacje z groźnych zdarzeń, ale kiedy w końcu niebezpieczeństwo nadchodzi – robi to bez zapowiedzi.”

Głównym bohaterem powieści Popiół i czerwień Pyun Hye-young jest badacz w firmie farmaceutycznej, którego normalne życie zostaje przewrócone do góry nogami, gdy pewnego dnia firma wysyła go do kraju C. Na lotnisku dowiaduje się o panującej w obcym kraju epidemii i zostaje poddany kwarantannie. Bez możliwości kontaktu z nikim znajomym od tej pory musi radzić sobie sam, a gdy dowiaduje się, że na dzień przed jego wyjazdem została brutalnie zamordowana jego była żona, a on jest głównym podejrzanym, jego pierwszym odruchem jest ucieczka. Ale to dopiero początek jego przygód, bo tak jak zdanie otwierające utwór ostrzeżenia przed niebezpieczeństwem słyszymy częściej niż relacje z groźnych zdarzeń, ale kiedy w końcu niebezpieczeństwo nadchodzi – robi to bez zapowiedzi…

http://kwiatyorientu.com/ksiazki/czerwone-i-popiol-pyun-hye-yun/

Moja ocena: Dobra (***)

Czy zdarza Wam się czytać książki, których atmosfera przytłacza i odrzuca, ale paradoksalnie przez to wciąga jeszcze bardziej? Tak czułam się, czytając „Popiół i czerwień”. Mając w pamięci inną książkę tej koreańskiej autorki pt. „Dół”, o której możecie poczytać »tutaj«, postanowiłam sięgnąć po kolejny tytuł. Choć książki diametralnie się od siebie różnią, za ich cechę wspólną można uznać skupienie się na człowieku.

Nie ma wirusa, który może zabić całą populację. Nawet jeśli 99,99 procent umrze, ci, którzy przeżyli, ci, którzy mają naturalną odporność, przetrwają. Tak jak bardzo toksyczna trutka sprawia, że słabe gryzonie stają się silniejsze, tak epidemie wzmacniają ludzki gatunek. I tak jak szczury, gatunku ludzkiego nie da się łatwo wytępić.

Powieść to historia mężczyzny, którego imienia nie poznajemy. Obserwujemy różne zawirowania losu, które go dotykają i jak, koniec końców, sam musi sobie z nimi poradzić. To obraz samotności i alienacji, w dodatku spotęgowany przez autorkę, poprzez umiejscowienie głównego bohatera w obcym kraju z minimalną znajomością języka i w obliczu epidemii. To wszystko składa się na smutną historię o wyobcowaniu, którego sami nie chcielibyśmy doświadczyć.

Strach przed zarażeniem wyparł współczucie. Żyli jak śmieci, ale śmiertelna choroba zakaźna odbierała im możliwość wyboru między życiem a śmiercią, Nie to, żeby dążyli do lepszego życia – po prostu bali się śmierci.

Niestety z jakiegoś powodu nie byłam w stanie współczuć mężczyźnie. W wielu kwestiach problemy, które się generowały były wyłącznie jego winą, a niektóre ważne sytuacje spływały po nim jak po kaczce. To nie jest typ bohatera, który mi odpowiada. Jednak książkę czytało mi się zaskakująco dobrze.

Polecam!

Pyun Hye-Young – „Dół”

Opis:

Dół to historia Ogiego, który pewnego dnia budzi się w szpitalu i dowiaduje się, że miał wypadek samochodowy, w którym nie tylko stracił żonę, ale także uszkodził kręgosłup. Jego jedyną opiekunką jest opłakująca śmierć córki teściowa. Samotne dni w łóżku stają się okazją do rozpamiętywania przeszłości. Ogi wspomina żonę i jej obsesyjną pielęgnację ogrodu, który stanowił dla niej ucieczkę od problemów. Teraz ogrodem zajmuje się teściowa, ale zamiast o niego dbać, wyrywa wszystkie rośliny i kopie dół.  Co kryje się za tym działaniem?

Dół to opowieść o relacjach międzyludzkich w najtrudniejszych momentach życiowych. O brutalnej samotności i izolacji od świata zewnętrznego. Odsłania psychikę postaci, ujawniając realia i fakty z przeszłości. Najbardziej imponująca jest złożoność i moralna równość każdego z bohaterów: czytelnik nigdy nie jest pewien, komu ufać i kogo się bać.

http://kwiatyorientu.com/ksiazki/dol/

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Z każdą kolejną przeczytaną książką dochodzę do wniosku, że życie pisze najlepsze scenariusze i samo w sobie potrafi być jednocześnie słodko-gorzkie. A czasem nawet dość przerażające. Powieść koreańskiej autorki doskonale wpisuje się w ten ton, ponieważ „Dół” pokazuje, jak w jednej chwili człowiek może stracić wszystko. Nie jest to nowy motyw, z pewnością znalazłoby się wiele innych powieści na ten temat, bo jest dość uniwersalny i sam w sobie trochę oklepany. Jednak nawet kotleta trzeba umieć odgrzać.

Zdaniem Oghiego nie było lepszego określenia niż stwierdzenie „w sam raz do popełniania wszelkich błędów”. Czterdziestka była wiekiem dojrzałości do grzechu z dwóch podstawowych powodów: albo miało się zbyt dużo, albo niewystarczająco. Innymi słowy czterdziestka oznaczała, że łatwo robić złe rzeczy, bo ma się władzę, z gniewu czy z poczucia zapomnienia.

Jeśli szukacie literatury z dynamiczną akcją, to „Dół” nie jest dla Was. Powieść rozgrywa się powoli, mocno skupiając się na przeżyciach Oghiego – głównego bohatera. Książka jest napisana bardzo przystępnie, ale potrzebowałam czasu, żeby się nią delektować, pomyśleć nad opisanymi wydarzeniami i szerzej: o życiu.

Ten thriller psychologiczny dopada czytelnika powoli, atakując z ukrycia, kiedy coraz bardziej zaczynamy odczuwać niepokój podczas z pozoru zwykłych momentów. Opisane wydarzenia są racjonalne i wiarygodne, ale przez cały czas nie opuszczało mnie uczucie, że coś jest jednak bardzo nie tak. I chociaż nie mogłam tego uczucia wytłumaczyć, narastało do ostatnich stron. Zakończenie nie jest jednoznaczne. W tym miejscu sami możemy sobie dopowiedzieć dalszą część tej historii.

Dokładnie zobaczył wyraz jej twarzy, gdy usłyszała lekarza mówiącego, że prognoza jest pomyślna. Nigdy wcześniej jej takiej nie widział. Była przerażona i zaniepokojona. Jakby pytała samą siebie, czy to naprawdę ona pomogła Oghiemu wyzdrowieć, czy zięć, który przeżył, podczas gdy jej córka zmarła, naprawdę powinien dalej żyć, czy rzeczywiście dzięki niej jego stan nadal będzie się poprawiał. Miał wrażenie, że ten wyraz jej twarzy będzie widział częściej. Obawę, że Oghi może wyzdrowieć. Nadzieję, że się tak nie stanie.

W mojej ocenie „Dół” podkreśla tajemniczość i niejednoznaczność, którą często spotykałam w literaturze azjatyckiej. I nieważne, czy przedstawiane wydarzenia są bliższe realiom czy przypominają świat rodem ze snu, dynamizm akcji i fajerwerki ustępują powolnemu budowaniu napięcia. Nacisk położony jest raczej na wewnętrzne przeżycia bohaterów niż efekty specjalne czy opisy otoczenia.

Zdecydowanie polecam!