Ronnie O’Sullivan, Simon Hattenstone – „Running. Autobiografia mistrza snookera”

Opis:

„Niezależnie od tego, jak często go przeklinam, snooker jest grą, którą kocham nad życie”.

Uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Ojciec skazany za zabójstwo. Bolesne rozstanie z kobietą życia poznaną na spotkaniu anonimowych narkomanów… Bieganie, które okazało się ucieczką i szansą na lepsze jutro.

Szczera spowiedź legendy snookera Ronniego O’Sullivana. Książka o smutkach i radościach życia – wielkich sukcesach, jak pięć tytułów mistrza świata czy maksymalny brejk wbity w rekordowym czasie, ale też spektakularnych klęskach. Nie tylko tych ponoszonych przy snookerowym stole.

Bezkompromisowa opowieść nietuzinkowego sportowca. Autobiografia człowieka, który zrozumiał, że kiedy dzieje się źle, trzeba znaleźć coś, co nada życiu sens.

https://www.wsqn.pl/ksiazki/running-autobiografia-mistrza-snookera/

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Tym wpisem chciałabym zaproponować Wam książkę poświęconą Ronniemu O’Sullivanowi. Rzadko czytam biografie i autobiografie, dlatego cieszę się, że spotkania DKK motywują do sięgnięcia po inne gatunki. Tym bardziej, gdy staramy się poznać czytelnicze zainteresowania innych osób chodzących na klub. Jak widać po ocenie, lektura mi się podobała, co być może przełoży się na kolejne czytelnicze wybory. Już mam chrapkę na biografię Keanu Reevesa.

Życie ma talent do kopania w tyłek. Gdy wszystko ci się układa, robi to, by przypomnieć, kto tu rządzi.

Co do samego Ronniego O’Sullivana, jego nazwisko nic mi nie mówiło. Nigdy nie interesowałam się snookerem. Wiedziałam tylko, że gra różni się od bilarda. Tyle. Dopiero poprzez czytanie zaczęłam poznawać tę barwną postać i grę, której poświęcił swoje życie. I choć część zasad dalej jest mi obca, nie przeszkadzało mi to zupełnie w odbiorze.

Ale snooker i bieganie mają również wiele wspólnego. W obu tych dyscyplinach jesteś zdany wyłącznie na siebie. To od ciebie zależy, czy będziesz zawiedziony, czy staniesz w blasku chwały. To sporty na wskroś indywidualne. W snookerze chodzi jednak o technikę, podczas gdy bieganie to krew, flaki, potężna determinacja i sztuka znalezienia w sobie czegoś, co pozwoli ci jechać dalej. Po każdym wyścigu, gdy ledwo żywy przekraczasz linię mety, wmawiasz sobie, że już nigdy nie doprowadzisz się do takiego stanu. Ale robisz to za każdym razem. Piekielny ból przeszywa twoje ciało, a ty zastanawiasz się, jakim cudem dobiegłeś do końca. To cecha niemal wszystkich biegaczy – nawet tych, którzy sprawiają wrażenie, że wygrywają łatwo, szybko i przyjemnie.

Bardziej niż snooker, do autora przekonała mnie jego druga pasja, czyli bieganie. Tylko kiedy ktoś biega, jest w stanie zrozumieć tę ciągłą potrzebę rozmawiania o bieganiu i kontaktu z innymi biegaczami. I gdy się już zacznie, okazuje się, że chcecie pokonywać życiówki, wkurza Was, gdy podczas trasy wywali Endomondo lub mija Was biegacz 60-70+, i robi to z lekkością, w dodatku z uśmiechem na ustach. Nogi Was już nie bolą, tylko macie kontuzję. Trochę jak na jednym internetowym memie: „– Jestem biegaczem. – To powiedz coś po biegacku. – Z kontuzją biegłem”. „Running” na swój sposób przypomina mi inną książkę o pasji do biegania, czyli „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” Murakamiego. Zestawienie tych dwóch książek i ich autorów, z jednej strony sportowca, z drugiej pisarza, udowadnia tylko, że biegać może każdy.

Kiedyś emocje brały nade mną górę. Musiałem sięgać dna, bym nie miał już innego wyjścia, jak tylko piąć się w górę. Mam nadzieję, że już więcej nie wpadnę w tę spiralę.

Polecam! Bardzo dobrze mi się czytało. Język jest bardzo przystępny, co zapewne zawdzięczamy Simonowi Hattenstone. Jak na kogoś, kto nic nie wie o snookerze, bawiłam się całkiem nieźle. Nie wątpię, że dla fanów tego sportu „Running” to pozycja obowiązkowa. Mogą odkryć wiele smaczków, które nie były takie oczywiste i poznać motywacje swojego mistrza.