Szczepan Twardoch – „Pokora”

Po Królu i Królestwie przyszedł czas na Pokorę. Intrygująca okładka zdaje się skrywać równie wyjątkową historię. Tak w istocie jest, chociaż po przeczytaniu całości, mam mieszane uczucia, które trudno jednoznacznie opisać. Z jednej strony książkę dobrze mi się czytało, przedstawiona historia mnie wciągnęła, porusza wiele trudnych tematów. Z drugiej strony postać głównego bohatera traciła w moich oczach z każdą kolejną stroną. I to rzutowało na całość.

„Pokora“ to rozważania o wojnie, własnej tożsamości i zagubieniu zwykłego człowieka. To smutny obraz bohatera, który jest marionetką w rękach innych. Cel swojego życia upatrujący w kobiecie, która wykorzystuje go i poniża, tak samo jak jego prześladowcy. Przez to można odnieść wrażenie, że Alois Pokora jest z góry skazany na porażkę. Tym bardziej uderza w czytelnika, jak się z takim losem godzi i akceptuje, płynąc na fali wydarzeń.

Polecam, chociaż to lektura wymagająca. Nie poprawi Wam humoru. Prędzej postawi w obliczu bezradności i rozczarowania.

Szczepan Twardoch – „Królestwo”

Opis od wydawcy na końcu wpisu, ze względu na spoilery, które według mnie znacząco wpływają na odbiór Króla i Królestwa.

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Król, #2

„Król” Szczepana Twardocha był dla mnie jedną z najlepszych książek, które przeczytałam w 2018 r. Byłam niezmiernie ciekawa kontynuacji. Tego, czy utrzyma poziom swojej poprzedniczki. Jak się jednak okazało, „Królestwo” reprezentuje sobą coś zupełnie innego. Czytając Króla, czuło się radość życia, branie z niego pełnymi garściami, w Królestwie zaś przewija się śmierć i chęć przetrwania. Jednak jest w tym pewna logika. W końcu życie i śmierć są jak dwie strony tej samej monety.

– Z dumą możesz nosić tylko ten znak, który nakładasz na siebie sam. (…) Ten, który nosisz, bo musisz, zawsze będzie znakiem hańby. Piętnem. Oznacza się tylko zwierzęta, ludzie znaki nakładają na siebie dobrowolnie.

Zmiana klimatu książki wpłynęła na moje czytanie. Króla wręcz pochłaniałam, zaś przez Królestwo musiałam przedzierać się siłą. Nie zrozumcie mnie źle. Jest bardzo dobrze napisane, ale czułam się przytłoczona. Przez to szło mi jak po grudzie. I zdecydowanie nie mogę powiedzieć, by czytanie sprawiało mi przyjemność. Mimo wszystko jest to bardzo wartościowa lektura, która na pewien czas ze mną zostanie.

To, czy kto dobry, czy zły, to nie jest zawsze to samo. Inaczej się jest dobrym w salonie, inaczej w Treblinkach. Ale czasy są takie, że już się nic nie liczy z rzeczy, które się godzą albo nie. Wszystko się godzi i nic się nie godzi.

Ogromny plus dałabym przede wszystkim za kreację postaci. Bohaterowie są dopracowani do najdrobniejszych szczegółów. Ich historie, naznaczone smutkiem i cierpieniem, najmocniej oddziaływają na wyobraźnię. To one zmuszają do zastanowienia i budzą w czytelniku wiele emocji.

Zdecydowanie polecam, choć uprzedzam, że „Królestwo” to dość wymagająca lektura.

***

Opis:

Zaskakująca kontynuacja jednego z największych bestsellerów ostatnich lat

Ryfka ma jeden cel — przetrwać. W swojej kryjówce pielęgnuje na wpół przytomnego Jakuba Szapirę, który niczym nie przypomina niegdysiejszego postrachu stolicy. Kobieta nocami wychodzi na gruzowisko, którym po polskim powstaniu stała się Warszawa. Zdobywa pożywienie, obmyśla plan dalszej ucieczki, pieniądze wymienia na coś znacznie cenniejszego — na broń. Jej oczy widzą upadek dawnego „królestwa” Szapiry, jej nozdrza rozpoznają zapach porzuconych resztek jedzenia, jak i trupi odór, a do jej uszu dochodzą coraz to nowe pogłoski. Podobno pod ruinami byłego getta żyje nieomal mityczny Ares, krwią podpisujący swoje nazistowskie ofiary…

Dawid, syn Szapiry, przeżył wywózkę z Umschlagplatz. O losie ojca niewiele wie, bo też mało go on obchodzi. W ukryciu wspomina dawne czasy i przedwojenną potęgę Jakuba. Spotkał w życiu wielu złych ludzi, ale nikt nie jawi mu się gorszym niż Jakub Szapiro…

Opowieść Ryfki i historia Dawida układają się w zaskakującą kontynuację „Króla”, jednego z największych bestsellerów ostatnich lat. Chwytająca za gardło opowieść o wojnie oraz bezkompromisowe spojrzenie na oprawców i ofiary. Żydzi, Polacy i Niemcy. I to najtrudniejsze wyzwanie… pozostać człowiekiem.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

https://szczepantwardoch.pl/krolestwo/

Elżbieta Cherezińska – „Królowa”

Opis:

Nigdy nie wiesz, kto się za ciebie modli.

Narodził się Knut. Trzecie dziecko Świętosławy, jedyne, które w chwili przyjścia na świat okrzyknięto „synem królowej”. Coraz więcej graczy przestawia piony tej historii. Bolesław w sekrecie przed siostrą swata Tyrę z Tryggvasonem, jarl Sigvald, powtarzając: „jomswikingowie nie wtrącają się w sprawy królów”, sam zaczyna w nich mieszać. Sven pielęgnuje swą niechęć do Olava, „drugiego wodza”. Tyra znika.

Tak kończy się Harda. Teraz nadchodzi czas Królowej. Nowi gracze i nowy wymiar tej historii. Od Roskilde do krainy zórz polarnych. Od Poznania przez Merseburg do Budziszyna, przez wszystkie wielkie wojny Bolesława. Od Pragi po Kijów. Od Gniezna przez tajemniczy Kałdus. I do Anglii, bo przecież nie jest tajemnicą, kim stanie się „syn królowej”…

https://sklep.zysk.com.pl/krolowa.html

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

Harda, #2

„Królowa” opowiada dalsze losy córki Mieszka I – Świętosławy. Podobnie jak w przypadku poprzedniej części, mocną stroną powieści jest wartka akcja, interesujący bohaterowie, intrygi i dodatkowo jako wisienka na torcie, jedna z największych bitew morskich z udziałem wikingów. Muszę przyznać, kolejny raz zostałam oczarowana. Historia podana w taki sposób pobudza wyobraźnię i zachęca do dalszych poszukiwań. Elżbieta Cherezińska łącząc prawdę historyczną i fikcję, stworzyła lekturę, która zostaje w pamięci bardziej niż nie jeden podręcznik. I w tym dostrzegam atut tej książki, rozwija wiedzę, chociaż niesie ze sobą niebezpieczeństwo – wszystko podane jest tak płynnie, że może być ciężko oddzielić jedno od drugiego. Nie zdziwiłabym się, gdyby na jakiejś kartkówce, ktoś przytoczył fragmenty książki.

– Kobiety władców dzielą się na żony i nałożnice. Żony zaś mogą być rodzicielkami dzieci lub królowymi. Jedne i drugie ozdobią swe czoła i piersi klejnotami. Lecz królowe zawsze noszą w sercu ciernie.

Dyplomacja. Sztuka takiego mówienia „nie”, aby odsunięty usłyszał „tak”. Uczył się tej gry, ale wciąż nie był pewien, czy chce w nią grać.

Postać Świętosławy uosabia wszystkie kobiety i ich wewnętrzną siłę, którą musiały kierować się, jeśli chciały liczyć na wzięcie losu we własne ręce. Najpierw podporządkowane ojcu, później mężowi, pewną swobodę uzyskiwały dopiero jako wdowy. Jednak królowe poza rządzeniem musiały odnaleźć się jeszcze w roli żon i matek. W serii o Hardej znajdziemy wiele interesujących postaci. Oczywiście główne skrzypce grają tu kobiety, ale zostały otoczone rzeszą mężczyzn. Każdej bohaterce i każdemu bohaterowi tej książki poświęcono choć chwilę, co bardzo rozbudowuje powieść. Jak dla mnie kolejny atut.

– Nie ma smoka, to nas nie zeżre – sapał z tyłu Zarad. – Jest smok, będą i skarby i nas zeżre. To po co nam skarby, jak? … Trupa złotem nie przystroisz.

Serię o córce Mieszka z pewnością będę polecać zarówno fanom historii Polski, jak i fanom fantastyki. Wydaje mi się, że jedni i drudzy powinni się dobrze bawić – ci pierwsi, szukając prawdziwe wydarzenia i postaci, ci drudzy za wizję Walhalli, mistycyzm i cuda.