Richelle Mead – "Ostatnie Poświęcenie"

Seria: Akademia Wampirów, T: 6 (Ostatni)
 

Moja ocena 9/10

Zakończenie serii bardzo przyzwoite. Wartka akcja, nieprzewidziane w niej zwroty czyli wszystko co w ostatnim tomie cyklu być powinno. Bohaterowie jak zwykle charyzmatyczni i emocjonalni. Autorka podkreśla, jak ważne jest poczucie własnych zdolności i siły ducha. Jak wiele człowiek jest w stanie osiągnąć, kiedy jest pogodzony sam ze sobą. 

Poświęcenie ma w tym tomie różne znaczenia, nie tylko takie namacalne i bezpośrednie… ale również poświęcenie własnego „ja” dla kogoś innego, dla jego celów czy by go chronić. Przypadek Rose i Lissy jest tego dobrym przykładem. Widać to gdy w poprzednich tomach Rose rozważa swoje relacje z przyjaciółką. To co jest wymagane, to co chce dać, i to czego nie może ze względu na ich więź. Musi odsunąć swoje „ja” dla dobra kogoś innego, co budziło czasem nie tylko frustrację a rozdarcie. Z drugiej strony ile powinna dać, by nie stracić siebie? Ale kiedy doszła już wewnętrznie do kompromisu, zrobiła to co należało.

Ważne było też ukazanie przebaczenia, którym bohaterowie musieli sami siebie obdarzyć, co umocniło ich jako osoby. Często zdarza się, ze z jakiegoś powodu nie możemy sobie czegoś wybaczyć. Lecz ten fakt tylko nas ogranicza. Jak to zostało pokazane, przebaczenie samemu sobie to trudna droga, długotrwały czasem proces, ale dzięki niemu człowiek zaczyna cieszyć się tym co ma. Dostrzega piękno, którego wcześniej czasem nie dostrzegał.

Jak by nie patrzeć, czytanie całej serii to nie była tylko przyjemna przygoda… ale także poznawanie samego siebie. 

Jak i na ile… potrafilibyśmy się odnaleźć w podobnych sytuacjach, pomijając w nich elementy fantastyczne? – na to pytanie każdy sam musiałby sobie odpowiedzieć. Ale ta seria w całości zachęca do zadawania takich pytań.

Richelle Mead – "W mocy ducha"


Moja ocena: 5/10

  Jak to bywa z seriami książek, często zdarza się tak, że nie trzymają one jednolitego poziomu. Któraś zawsze w oczach czytelników jest lepsza lub gorsza. W moich oczach „W mocy ducha” jest tą lekko gorszą. Nie można powiedzieć, że jest ona zła. Czyta ją się względnie. Posiada rozbudowaną fabułę, wartką akcję w niektórych momentach, nie jest nudna. Ale prawdę powiedziawszy w moim odczuciu, czegoś jej zabrakło … 😛 Chociaż ciężko mi sprecyzować czym jest to „coś”.

  Tak jak zawsze miałam wiele przemyśleń na temat akcji czy bohaterów, tak teraz te akcje przeszły u mnie bez echa. Jednak dopiero te ostatnie rozdziały zaczęły pobudzać moją ciekawość na tyle, bym znów zaczęła zadawać sobie pytania co będzie dalej, co się stanie lub kto za tym stoi. I jak wiadomo, zwykle gdy akcja się zaczyna to książka musi się niestety skończyć. 🙂

  Kto chce poznać całą serię musi przeczytać ten tom. 😉 I wielu pewnie się on spodoba… Dla mnie głównym pozytywnym aspektem przeczytania tej pozycji, jest rozbudzenie ciekawości co do ostatniego tomu tej serii.
  W ramach małej synestezji 😉 Piosenka, która pasowałaby mi do tego tomu i do serii 🙂 Jonathan Davis – „Slept so long” z filmu „Królowa Potępionych” (kontynuacji słynnego „Wywiadu z wampirem” Anne Rice)

„I’ve killed a million petty souls
But I couldn’t kill you”


Richelle Mead – "Przysięga Krwi"

   * Do Madzi 😉 – Ostatnio rozmawiałyśmy o „Pięknych Istotach”. I film i książkę uważam za interesujące, a różnice w fabule pozwalają oceniać je raczej jako dwa odrębne byty. Biorąc, że książka to tak naprawdę część serii, akcja tam musiała zostać inaczej rozegrana (już wydane są 3 z 4 książek z tej serii)… a film to film ^^ w ograniczonym czasie chciano pokazać jak najwięcej.

   Na dzisiaj umieszczę tu moją opinię na temat książki Pani Richelle Mead – „Przysięga Krwi” (Seria Akademia Wampirów cz.4), którą zamieściłam również na moim koncie w serwisie lubimyczytać.pl. I będę moje opinie/recenzje zamieszczać i tu i tam. Tu jako zbiór wszystkich książek i opinii w jednym miejscu. Tam jako po prostu opinię.



   Rzadko zdarza mi się czytać serię, która daje mi taką pierwotną radość czytania. Kiedy każda z książek trzyma wysoki poziom i które wzbudzają takie zainteresowanie, że aż człowiek chce się dowiedzieć co jest dalej. Uwielbiam książki, które nie dają się łatwo zaszufladkować i łatwo „dopowiedzieć”, co jest moją zmorą przy dużej ilości innych książek z tego gatunku. Według mojej oceny postacie zostały wykreowane tak, że nie można się z nimi nudzić, dlatego z książki na książkę seria jest wciągająca. Nie tylko nie są oni typowymi przedstawicielami jakiś konkretnych cech czy pozycji… ale każde z nich przeżywa własne konflikty wewnętrzne, kiedy poznajemy ich szerzej. A kiedy myślimy że już ich poznaliśmy, okazuje się, że tak właściwie są inni lub bardziej skomplikowani niż mogłoby się to wydawać na początku. Tak samo historia jest logicznie przedstawiona, czytelnik nie jest w stanie się w niej pogubić a wszystkie elementy są tak dopasowane, by tworzyły idealnie jedną całość. Kwestie sporne lub niewyjaśnione, znajdują swoje odzwierciedlenie w dalszych częściach historii. Nie są one zostawione sobie samopas i bez odpowiedzi. Dlatego książkę czyta się nie tylko łatwo, ale z czasem dostrzega zawiłość w historii, że wszystko ma swój powód i przyczynę (które poznaliśmy wcześniej lub dopiero poznamy). Innymi słowy wszystko może już nie być takie same jak było …

   By móc zabrać się za tą pozycję, radzę przeczytać poprzednie części historii. Często się wraca do momentów, które wydarzyły się wcześniej i wpływają one na wzajemne relacje bohaterów. Bez poznania sedna sprawy można opacznie zrozumieć motywację postaci. Przeczytać się ją tak da … ale zawsze będzie czegoś brakowało. 😉 

   Biorąc, że sama nie lubię spoilerów, nie będę zamieszczać tutaj zbyt szczegółowych informacji na temat fabuł opisywanych przeze mnie książek. Jeśli ktoś nie czytał książki tylko popsuje mu to obraz i chęć czytania, … ale będę się starać przekazać główne przesłanie (takie subiektywne mimo wszystko). A Ci którzy nie czytali zawsze mogą znaleźć notki na temat książek na różnych portalach.