O czym się nie mówi, czyli stosiki wstydu.

W ramach akcji #zostańwdomu człowiekowi zaczynają przychodzić do głowy coraz dziwniejsze pomysły. W moim przypadku wpadłam na inicjatywę, która nie tylko zajmuje sporo czasu, ale również uchyla rąbka tajemnicy, jak to naprawdę jest z moim stosikiem wstydu. Taki masochizm co prawda, jednak prędzej czy później, i tak trzeba by się z nim zmierzyć. Spróbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie: ile mam aktualnie rozpoczętych serii wydawniczych. I ile z tych książek zapycha niekończącą się listę do przeczytania.

Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że wydawnictwa wychodzą z założenia, iż jak już coś wydają, to idealną cyfrą jest co najmniej trójka. Jak w wierszu o pierścieniu z Władcy Pierścieni – „Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem” itd. Dlatego czasem boję się sięgnąć po coś na chybił trafił, bo potem najczęściej okazuje się, że to książka z serii. Dobrze, jeśli chociaż to pierwszy tom. ^^

Przygotowałam sobie Arkusz kalkulacyjny, otworzyłam Goodreads i Lubimy Czytać, i zaczęłam nierówną walkę. W sumie zeszło mi na to cały dzień. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, to sporządziłam plan działania. Wyglądał następująco:

  • Zadanie 1: Wypisać wszystkie rozpoczęte serie.
  • Zadanie 2: Wypisać stan aktualny, czyli na którym tomie z ilu się stanęło.
  • Zadanie 3: Określić czy chcemy czytać dalej, postawić sobie + jeśli tak, – jeśli nie.

Ponadto zebrałam serie w grupy robocze, dodając w arkuszu kolejne kolumny.

  1. Serie ukończone.
  2. Serie porzucone, do których nie mamy zamiaru w ogóle wrócić. Nawet ja, choć staram się doczytać kiepskie książki do końca, mam części z serii, które tak mierziły, że zostały odrzucone w kąt. A tym samym wszystkie pozostałe.
  3. Serie odkurzone, czyli takie, które uważało się za dawno zakończone, a autorzy ostatnio coś dodali bądź zapowiedzieli. Szok i niedowierzanie, zwłaszcza jeśli poprzednie tomy miały odpowiednie zakończenie.
  4. Grzechy wydawców, gdy seria nie zostaje wydana do końca i można tylko doczytać po angielsku. Lub nie.
  5. Jednorazowe przygody, czyli zakupy i prezenty, które okazały się częścią z serii.
  6. Serie przeczytane tylko po angielsku. Mam takich mało, ale wtedy przynajmniej nie muszę czekać na wydawnictwa.

Podsumowując, trochę się tego znalazło. Kolorami oznaczałam szansę na skończenie serii. Krwisto czerwony na zdecydowane nie, żółty – do zastanowienia. Najbardziej optymistyczny był kolor zielony, czyli serie zakończone. I tak wyszło tego całkiem sporo. Pominę milczeniem te kilka serii, które dopiero chciałabym rozpocząć i grzechy wydawców, którzy nie dokończyli wydawanych przez siebie serii.

106 – tyle serii rozpoczęłam w latach 2013-2020. Skończyłam z nich 39. Nie dokończyłam 33. Wśród tych porzuconych są zarówno te serie, które mnie wkurzyły albo takie, których w ogóle nie zamierzałam czytać (jednorazowe przygody w ramach DKK lub prezentów), lub grzechy wydawców, których nie chce mi się kończyć w oryginale. 27 serii mam zamiar przeczytać, a nad 7 się zastanawiam. Więc albo zostaną dokończone albo porzucone.

Ta spontaniczna akcja pozwoliła mi przypomnieć sobie, jakie fajne książki udało mi się przeczytać. Zrewidowała również stan wpisanych książek w serwisach. Przede wszystkim zmusiła jednak do zastanowienia się i przejrzenia listy to-read. Spontanicznie dodane przed laty książki, już nie wzbudzają takiego entuzjazmu. Teraz z jednej strony czekają mnie wirtualne porządki, z drugiej czytanie niedokończonych serii. I tutaj puściłabym jako motyw przewodni melodię z „Niekończącej się opowieści”. 😉

A jak tam Wasze stosiki wstydu?

Zaproszenie i Stos #2

Dzisiejsza notka, to z jednej strony chęć pochwalenia się moimi wczorajszymi zakupami w Biedronce, z drugiej zaś rzecz ważniejsza… zaproszenie do polubienia niedawno utworzonej strony bloga na Facebooku. Można tam znaleźć nie tylko informacje o recenzjach, ale też ciekawostki ze świata książek, muzyki (z książek lub w formie moich skojarzeń, tak jak pojawia się tutaj na blogu) itp.

W takim razie zapraszam 😀

https://www.facebook.com/czytamjestempodrugiejstronielustra

Wracając do zakupów:

Różnorodnie, mam nadzieję ciekawie 😉 Ja sama chyba najbardziej jestem ciekawa książki „Jest legendą”. Która jest antologią autorów zajmujących się literaturą grozy. I jest tam King… Mam nadzieję „stary” King.

Tak… no to tyle 🙂

Liebster Blog Award i Stosik #1

Na recenzję „Daru Wilka” musicie jeszcze poczekać ale chciałam się chociaż podzielić dwoma wiadomościami. Po pierwsze serdecznie dziękuję Wiktorii M. z http://ksiazkikatniss.blogspot.com za nominację do Liebster Blog Award.

W ramach przypomnienia:

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Nie mam niestety czasu na szukanie blogów, które już nie byłyby nominowane, jak i pomysłu na własne pytania. Jak w przyszłości coś mi zaświta puszczę to w ruch a na razie podzielę się chociaż odpowiedziami.

Czytaj dalej „Liebster Blog Award i Stosik #1”