Stephen King – „Outsider”

Tagi

, ,

Opis:

Bestialska zbrodnia. Śledztwo pełne znaków zapytania. Stephen King, znajdujący się w szczególnie owocnym okresie twórczości, przedstawia jedną ze swoich najbardziej niepokojących i wciągających opowieści.

W parku miejskim znalezione zostaje zmasakrowane ciało jedenastoletniego chłopca. Naoczni świadkowie i odciski palców nie pozostawiają wątpliwości: sprawcą zbrodni jest jeden z najbardziej lubianych obywateli Flint City. To Terry Maitland, trener drużyn młodzieżowych, nauczyciel angielskiego, mąż i ojciec dwóch córek. Detektyw Ralph Anderson, którego syna Maitland kiedyś trenował, nakazuje przeprowadzić natychmiastowe aresztowanie w świetle jupiterów. Maitland ma wprawdzie alibi, ale Anderson i prokurator okręgowy wkrótce zdobywają kolejny niezbity dowód: ślady DNA. Sprawa wydaje się oczywista.

Kiedy w toku śledztwa zaczynają wychodzić na jaw przerażające szczegóły, porywająca opowieść Kinga wchodzi na wyższe obroty, napięcie narasta, aż staje się niemal nie do zniesienia. Terry Maitland na pozór jest miłym człowiekiem, ale czy ma drugie oblicze? Odpowiedź szokuje – tak jak szokować potrafi tylko Stephen King.

https://www.proszynski.pl/Outsider-p-35596-.html

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Lubię twórczość Stephena Kinga. I mimo że często psioczę i narzekam na pewne elementy jego powieści, jest to jeden z niewielu autorów, do których tak często wracam. Jego książki od zawsze kojarzą mi się z dobrą rozrywką, gęsią skórką i/lub ciarkami na plecach. Bo Kinga czyta się dla tajemnic. Dla mrocznych zagadek. I ożywających koszmarów.

Tragedia, jak odra, świnka czy różyczka, jest zaraźliwa. Tym, co ją odróżnia od tych chorób, jest brak szczepionki.

Dlatego Outsider wydaje się na początku wręcz spokojny. Akcja rozwija się powoli, a czytelnik buduje sobie fabułę z fragmentów układanki. W tym przypadku nie jest to trudne. King umyślnie podaje nam wszystko na tacy. I właśnie dlatego czułam, że jest coś nie tak. Że wszystko zbyt idealnie się układa i prędzej czy później zostaniemy oszukani.

Niesamowite, jak łatwo, będąc w trzewiach ziemi, uwierzyć w coś, co przedtem wydawało się nie tylko niemożliwe, ale wręcz śmiechu warte.

Zdecydowanie polecam! Fabuła wbiła mnie w fotel. Przy okazji „Outsidera” Stephen King eksponuje różne ludzkie wady, a jego bohaterowie mają wiele z nas samych. Dlatego z jednej strony jest ciekawie, z drugiej zmusza do przemyśleń.

Reklamy

Marissa Meyer – „Scarlet”

Tagi

, ,

Opis:

Saga Księżycowa, #2

Baśniowo-futurystyczna opowieść, w której Czerwony Kapturek spotyka Kopciuszka.

Cinder – bohaterka pierwszego tomu bestsellerowej Sagi Księżycowej powraca i kolejny raz wpada w wielkie kłopoty. Tymczasem po drugiej stronie świata znika babcia Scarlet Benoit. Szybko okazuje się, że Scarlet nie wie o niej wielu rzeczy. Nie wie także o śmiertelnym niebezpieczeństwie, w jakim przeżyła całe swoje życie. A kiedy spotyka Wilka, pięściarza, który może posiadać informacje o miejscu pobytu jej babci, wzbrania się przed zaufaniem mu. Coś ją do niego jednak przyciąga. A jego do niej.

Kiedy Scarlet i Wilk wyjaśniają jedną tajemnicę, natychmiast napotykają na następną, a to prowadzi ich do Cinder. Teraz razem muszą stale być o krok przed Levaną, mściwą królową Księżycowych.

Przygoda trwa w tej świeżej opowieści, łączącej elementy baśni o Kopciuszku i Czerwonym Kapturku.

Scarlet. Saga Księżycowa, tom 2

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Często zaczynam się zastanawiać, jak długo książki podobne do „Scarlet” będą sprawiały mi przyjemność. Budziły tę dziecinną radość, pobudzały wyobraźnię i przenosiły z nostalgią w czasy dzieciństwa, gdy każda lektura otwierała drogę do nowego świata. Takie odczucia budzą we mnie szczególnie serie, które bazują lub odwołują się do tradycyjnych motywów i baśni.

Nie dziękuj mi za mówienie ci prawdy, kiedy kłamstwo byłoby dla ciebie zbawieniem.

W przypadku „Scarlet” Czerwony Kapturek spotyka Kopciuszka, i ja to kupuję, bo w sumie, dlaczego nie? Czy nigdy nie zdarzało Wam się zastanawiać, jak postacie z różnych książek mogłyby dobrze się dogadywać… lub wręcz przeciwnie? Co ciekawe forma takich crossoverów nie tylko mi nie przeszkadza, a wręcz w wielu przypadkach staje się atutem. Podtrzymuje pamięć o postaciach, które wydają się kultowe.

– No to jesteśmy martwi.
– Nie, teraz już wiem. To na pewno w tę stronę.
– Nie masz adresu?
– Kapitan zawsze zna położenie swojego statku. To coś jak psychiczna więź.
– Gdyby tylko był z nami jakiś kapitan…

Pierwsza część Sagi Księżycowej mnie zachwyciła, druga rozbudziła apetyt na więcej i nie pozostaje mi nic innego, jak sięgnąć po kolejną część. Polubiłam głównych bohaterów, a ich historie – chociaż bardzo unowocześnione – wciąż przypominają mi czasy dzieciństwa. I w sumie nie wiem, w jakim stopniu oceniam samą Scarlet, a w jakim tamten fajny, błogi czas.

Zdecydowanie polecam!

Harlan Coben – „Krótka piłka”

Tagi

, , ,

Opis:

Myron Bolitar, #2

Mecz US Open zostaje przerwany przez odgłos strzału.

Ofiarą okazuje się zabita przed stadionem dwudziestoczteroletnia tenisistka, Valerie Simpson. Sześć lat wcześniej zapowiadała się na gwiazdę, jednak nieoczekiwane załamanie nerwowe położyło kres jej karierze. Valerie zamierzała jednak wrócić do sportu, a jako swojego agenta zaangażować właśnie Myrona Bolitara.

W przerwanym meczu brał udział klient Myrona, Duane Richwood, świetnie rokujący młody, ciemnoskóry debiutant. Chociaż kiedy padał strzał, cały stadion widział go walczącego na korcie, to właśnie Duane stał się podejrzanym numer 1.

Myron nie ma wyjścia – aby ocalić karierę i dobre imię swojego klienta, musi działać szybko. Razem ze zblazowanym przyjacielem, Winem, będzie musiał połączyć kawałki układanki, które pokierują ich do ekskluzywnego klubu, w którym pewnej letniej nocy popełnione zostało morderstwo…

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Świat wielkiego sportu jest idealnym miejscem do osadzenia fabuły kryminału. Mamy w nim wielkie pieniądze, sławę i zawiść. Wiele motywów i potencjalnych podejrzanych. Wystarczy dodać tylko coś zaskakującego, od siebie i już mamy przepis na ciekawą książkę. Mam wrażenie, że o dziwo, mało jest książek wykorzystujących ten temat (lub przynajmniej żadna nie wpadła dotąd w moje ręce).

Nie można zadowolić wszystkich, więc trzeba zadowolić siebie.

„Krótka piłka” zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Szybko przeniosłam się do przedstawionego świata i wczułam w rolę obserwatora gwiazd tenisa, chociaż prawdę mówiąc, ten sport nigdy mnie specjalnie nie kręcił. W ramach powieści było to jednak coś nowego i intrygującego. Zwłaszcza gdy towarzyszymy bohaterom, którym daleko do ideału.

– Zawsze ten sam stary Myron, co? Nigdy się nie zmienisz. Dziwię się, że jeszcze nikt cię nie skasował.
– Nie tak łatwo mnie zabić.
– Może i nie.
– A ponadto jestem świetnym tancerzem. Nikt nie lubi zabijać świetnego tancerza. Tak niewielu nas pozostało.

Jak dla mnie postacie wykreowane przez Cobena, mają w sobie to „coś”. Albo się ich kocha, albo nienawidzi. Kibicuje im lub wręcz przeciwnie. Przez to fabuła wydała mi się bardziej wiarygodna. Myron jest niejednoznaczny, o cierpkim poczuciu humoru i kąśliwej ironii, z pewnym kompleksem „spaczonego” bohatera, który nie umie odpuścić i po trupach dochodzi do sprawiedliwości, chociaż wiąże się to ze skrzywdzeniem wszystkich wokół. Na DKK specjalnie wybraliśmy książkę o tematyce sportowej i tak padło po prostu na „Krótką piłkę”, ale żałuję, że nie znam oblicza Myrona z pierwszej części.

Książka mi się podobała, choć w wielu miejscach była na swój sposób przewidywalna i czuło się, że pewne elementy układanki zbyt gładko wskakują w swoje miejsca. Mimo to świetnie się bawiłam przy czytaniu, każda kolejna strona wciągała mnie coraz bardziej, a humor rozładowywał atmosferę.

Zdecydowanie polecam!