Evžen Boček – „Dziennik kasztelana”

Tagi

, ,

Opis:

Evžen Boček po raz kolejny zabiera nas na zamek. Ale tym razem nie na zamek Ostatniej Arystokratki. Tym razem na zamek, w którym… straszy!

Młody kasztelan przyjeżdża z Pragi, by zaopiekować się zamkiem na morawskiej wsi. Ma nadzieję, że ten wyjazd pomoże mu uporządkować swoje życie i swoją rodzinę. Szybko jednak okazuje się, że nic nie jest takie, jak to sobie wyobrażał. Stare i zimne mury nie dają poczucia bezpieczeństwa, tylko niepokój. Środowisko wsi i pobliskiego miasteczka nie przynosi ukojenia, tylko osaczenie. I do tego te dziwne dźwięki. Gramofon włączający się samowolnie w środku nocy. Czy w takich warunkach można wychowywać kilkuletnią córkę?
Evžen Boček nie stroni w Dzienniku kasztelana od humoru, ale nie jest on tak pierwszoplanowy jak w Arystokratce.

Dziennik kasztelana to książka, w której każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie.

https://stara-szkola.com/product/dziennik-kasztelana/

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

W lato często chcemy sięgać po książki lekkie i odprężające. W końcu ciepła pogoda skłania do relaksu. Po dłużącej mi się „Historii Lisey” potrzebowałam książkowego resetu i na pomoc przyszedł mi „Dziennik Kasztelana”, który jakiś czas temu wgrałam na swój telefon. Muszę stwierdzić, że Dziennik spełnił swoje zadanie.

Zamek zaczyna być żelazną kulą, którą dobrowolnie uwiesiłem sobie na szyi. Wizja, że to moja stacja końcowa, jest nieznośna. A jednocześnie nie potrafię sobie wyobrazić życia gdziekolwiek indziej.

Choć Dziennik różni się od tego, co znamy z „Ostatniej Arystokratki”, jest tutaj podobny klimat. Lekkość. Humor. Groteskowe sytuacje. Dawka pozytywnej energii zamknięta w formie książki. Poznajemy innych bohaterów, inny zamek, ale pewne rzeczy się nie zmieniają, np. muflony. Życie takiego kasztelana nie jest lekkie, o czym przekonujemy się na każdym kroku.

Polecam! Fani Ostatniej arystokratki powinni być zadowoleni.

Stephen King – „Historia Lisey”

Tagi

, ,

Opis:

Krwawa i baśniowa love story
Minęły dwa lata od śmierci Scotta, męża Lisey Debusher Landon. Spędzili razem 25 lat we wspaniałym związku, który spajało głębokie, chwilami wręcz przerażająco intymne uczucie. Scott był sławnym, nagradzanym pisarzem, autorem bestsellerów, ale i bardzo skomplikowanym człowiekiem. Zanim się pobrali, Lisey dowiedziała się od ukochanego o krwawych źródłach jego twórczości. Później zrozumiała, że było takie miejsce, do którego Scott zawsze wracał – miejsce przerażające i zarazem kojące, które mogło pochłonąć go żywcem lub obdarować pomysłami i myślami, po to, by miał siłę dalej żyć. Teraz nadszedł czas, by Lisey stawiła czoło demonom Scotta, czas by udała się do Boo`ya Moon. To, co wydaje się początkowo tylko porządkowaniem dokumentów po zmarłym mężu przez wdowę, staje się podróżą w głąb mroku, w którym przebywał za życia Scott Landon.
„Historia Lisey” jest bez wątpienia najbardziej osobistą i szczerą powieścią Stephena Kinga. Sam autor mówi o książce: „jest o miłości, małżeństwie, więzach krwi i szaleństwie”.

https://www.proszynski.pl/Historia_Lisey-p-30891-.html

Moja ocena: Ujdzie w tłumie (**)

Nie jest tajemnicą, że bardzo lubię książki Stephena Kinga. To niezaprzeczalny fakt. Niestety przy „Historii Lisey” bardzo się męczyłam. Doceniam tę historię, jako opowieść o silnych uczuciach między bliskimi sobie ludźmi i o poświęceniu, które pojawia się w życiu. Bohaterowie dobrze wpisują się w wybraną narrację i rzeczywiście od pewnego momentu zaczynam kibicować tytułowej Lisey.

(…) świat jest tak pusty i pozbawiony miłości, kiedy nie ma na nim nikogo, kto by wrzasnął twoje imię i przywrzeszczał cię do domu.

Jednak z jakiegoś powodu nie mogłam się odpowiednio skupić na tej historii. Kolejne strony szły mi raczej topornie i gdybym się nie zawzięła, byłaby to jedna z nielicznych książek, których nie skończyłam. Gdy dotarłam do końca, ucieszyłam się, że to już za mną. Ale nie towarzyszyło mi uczucie satysfakcji, które odczuwa każdy czytelnik po przeczytaniu dobrej książki.

Wspomnienia zniekształcają perspektywę, a te najbardziej żywe potrafią całkowicie unicestwić czas.

Książki nie skreślam, ale widocznie to nie był na nią odpowiedni czas i miejsce. A jak Wam się podobała?

Camilla Läckberg – „Syrenka”

Tagi

, ,

Opis:

Szósta część rewelacyjnej sagi o Fjällbace!

We Fjällbace w tajemniczych okolicznościach ginie mężczyzna. Cztery miesiące później przypadkowy spacerowicz natrafia na jego zwłoki w skutym lodem jeziorze. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy znajomy zmarłego, pisarz Christian Thydell, zaczyna dostawać anonimowe pogróżki. Zaniepokojony zwierza się Erice Falck, a ona pokazuje jeden z listów Patrikowi. Patrik jest przekonany, że Christianowi grozi niebezpieczeństwo. Ktoś szczerze go nienawidzi i nie zawaha się spełnić groźby. Kiedy znalezione zostają zwłoki kolejnego mężczyzny, policja doszukuje się wspólnego wątku, a trop prowadzi w przeszłość…

Saga kryminalna Camilli Läckberg osiągnęła światowy sukces czytelniczy. To nie tylko mroczne thrillery, ale również doskonałe powieści obyczajowe, znakomicie oddające klimat współczesnej szwedzkiej prowincji. Od lat zajmują czołowe miejsca na europejskich listach bestsellerów. Książki Läckberg przetłumaczono na ponad 35 języków. Jesienią 2011 roku rozpoczęły się zdjęcia do międzynarodowej produkcji filmowej „Morderstwa we Fjällbace”, osnutej na kanwie jej powieści.

https://www.czarnaowca.pl/kategorie/bez_kategorii/syrenka,p1181049681

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Ciepła pogoda, powrót po macierzyńskim do pracy i ogólny zastój czytelniczy sprawiły, że czytanie idzie mi wolno. Wpisy będą się pojawiać, choć rzadziej i dość nieregularnie. Mam nadzieję, że szybko wrócę na normalne tory i chociaż raz w tygodniu uda mi się coś na bloga wrzucić. A teraz nadrabiam wpis dotyczący książki Camilli Läcberg pt. „Syrenka”.

Człowiek nigdy nie wie wszystkiego o drugim człowieku. Nawet o tym ukochanym, z którym żyje na co dzień.

Co ciekawe, fabuła w zarysie była mi znajoma, ponieważ dawno temu oglądałam filmy na podstawie książek tej autorki. Na szczęście zapomniałam szczegółów, więc czytając, odkrywałam tę historię na nowo. I nie żałuję. Książka mnie zainteresowała. Co ważne, nie czułam się przytłoczona faktem, że czytam serię nie po kolei. Pewnie wnikliwi czytelnicy tej serii znajdą dla siebie liczne smaczki, jednak brak znajomości poprzednich części nie odbiera przyjemności z czytania.

Sprawiał wrażenie, jakby był nieobecny duchem. Nawet w towarzystwie nie dawał do siebie dostępu. Jakby tkwił w szklanej bańce. Paradoksalnie przyciągało to ludzi do niego. Człowiek zawsze pożąda niemożliwego.

Syrenka ma to, co lubimy w literaturze skandynawskiej. Specyficzną atmosferę i aurę tajemnicy. Dodatkowo z każdą kolejną stroną przedstawione wydarzenia coraz bardziej wciągają czytelnika. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Były elementy, które nieco mnie irytowały, były też takie, które pozytywnie mnie zaskoczyły. Summa summarum ogólny odbiór tego tomu był bardzo dobry. Czy sięgnę po poprzednie części? Raczej nie, ale jest to związane z brakiem czasu, a nie chęci.

Polecam!