Tagi

, ,

czlowieknietoperz

„Za każdym razem, gdy bada się historię morderstwa, człowiek zostaje w jakiś sposób zraniony. Niestety z reguły za morderstwem kryją się ludzkie brudy i smutne historie, motywy znacznie mniej wyrafinowane niż te, które można odnaleźć w powieściach Agathy Christie. Na początku uważałem się za kogoś w rodzaju rycerza sprawiedliwości, ale teraz niekiedy czuję się jak śmieciarz.”

Książki Nesbø widziałam nie raz i nie dwa. Słyszałam i wyczytałam wiele pochlebnych opinii na ich temat, aż w końcu sama postanowiłam zapoznać się z twórczością tego autora. Jestem z tego powodu zadowolona.

Opis:

Norweski policjant Harry Hole przybywa do Sydney, aby wyjaśnić sprawę zabójstwa swej rodaczki, Inger Holter, być może ofiary seryjnego mordercy. Z miejscowym funkcjonariuszem, Aborygenem Andrew Kensingtonem, Harry poznaje dzielnicę domów publicznych i podejrzanych lokali, w których handluje się narkotykami, wędruje ulicami, po których snują się dewianci seksualni. Przytłoczony nadmiarem obrazów i informacji początkowo nie łączy ich w logiczną całość. Zrozumienie przychodzi zbyt późno, a Harry za wyeliminowanie psychopatycznego zabójcy zapłaci wysoką cenę…

http://publicat.pl/dolnoslaskie/oferta/kryminaly/czlowiek-nietoperz_65,2410,465.html

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

Ludzie boją się tego, czego nie rozumieją. A tego, czego się boją, nienawidzą.

Kiedy sięgnęłam po książkę, będąca pierwszą częścią historii Harrego Hole`a, pierwsze na co zwróciłam uwagę to tytuł. Nie wiedziałam, co mam myśleć. Brzmiało to niczym jakaś część historii o Batmanie, choć jakby nie patrzeć, walka za złem i zbrodnią byłaby w tym wypadku elementem wspólnym. Odsuwając od siebie głupie skojarzenia, wzięłam się do czytania… i od razu polubiłam tego specyficznego policjanta.

Akcja rozgrywa się w Australii. Jak dla mnie kolejny plus. Ta podróż była odświeżająca, pobudziła wyobraźnię, zachwyciła. Nie było tu może zbyt wielu opisów krajobrazowych, ale każde miejsce ma swoje atmosferę. Połączono ją z typowymi elementami wyczuwalnymi w kryminałach skandynawskich. W ten sposób dostajemy całkiem ładnie zaserwowaną fabułę.

Książkę czytało mi się bardzo szybko, miała dla mnie całkiem „lekki” charakter, choć to duże uogólnienie i może nie całkiem oddaje to, co rzeczywiście chciałabym tymi słowami przekazać. Literatura, w której mamy do czynienia ze śmiercią, z reguły taka nie jest i być nie powinna. Jednak nie można zapomnieć, że w książkach opisywana zbrodnia albo dzieje się jakby obok, albo czasem jest przybliżona człowiekowi z taką dokładnością i dbałością o szczegóły, że nie wiadomo, jak sobie potem z czymś takim poradzić. I w tym upatruję różnicę między literaturą „lekką” i „ciężką” w tej konkretnej tematyce.

W tradycyjnej literaturze kryminalnej każdemu szacownemu detektywowi nieomylny nos pozwala wyczuć, kiedy ludzie kłamią. Bzdura! Ludzka natura jest jak wielki nieprzenikniony las, którego dogłębne poznanie nikomu nie jest dane. Nawet matka nie zna najgłębszych tajemnic własnego dziecka.

Niemal wszyscy bohaterowie w jakiś sposób mnie zaskoczyli. Każda postać z osobna ma mocno zarysowaną osobowość, którą poznajemy coraz szerszej wraz z rozwojem historii. A wspominane już miejsce akcji nadaje całości smaczek, bowiem duża część fabuły zawiera w sobie wątek ludności aborygeńskiej, jej kultury i wierzeń. Związków z naturą i utożsamianiu się z nią. Obrona własnej tożsamości na tle wielokulturowego społeczeństwa staje się elementem najważniejszym.

Polecam!

Reklamy