Tagi

, , ,

Hunter - Zmiennoskóra

(…) ludzie wolą nie widzieć odmienności, inności czy osobliwości. Wolą raczej to, co nietypowe, wcisnąć w akceptowalne szufladki, jak dziecko, które wkłada kwadratowy klocek w okrągły otwór.

W ramach nowego roku nabrałam ochoty na jakąś lekką książkę, w którą mogłabym się najzwyczajniej w świecie wgryźć. O wytypowaniu „Zmiennoskórej” zadecydowała okładka. Wręcz zachwycam się nią ❤ Podobny klimat przemawia do mnie w okładce „Chłopców” Ćwieka, więc wiadomo, że przeczytam.

Opis:

Bestia. Przebiegła, silna, niebezpieczna. I dziewczyna o bursztynowych oczach. Złączone w jedno. Na śmierć i życie. Na zawsze.

Kiedy wampir wyrywa się spod kontroli, kiedy ludzie stają się łowną zwierzyną i szybkim posiłkiem, trzeba wezwać profesjonalnego zabójcę. Jane Yellowrock wyśledzi każdego. I zabije każdego, kto na to zasługuje. Bo Bestia ma jeden cel – polowanie. No, z małym wyjątkiem, kiedy chodzi o kociaki.

W świecie gdzie wampiry i wiedźmy są zwykłymi członkami społeczeństwa, umiejętności Jane Yellowrock budzą strach. Czuje się go nawet w pytaniu, jakiego pod żadnym pozorem nie można zadać:

Czym jesteś?

http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki/zmiennoskora-446

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

+ skóry, motory i krew,

+ „normalne” wampiry

+ brak typowego love story (+++++)

+ akcja

+ humor

***

Jestem maniaczką herbaty. Mój sensei wprowadził mnie w herbaciany świat, gdy byłam nastolatką. Uczyłam się o rodzajach mieszanek i ceremoniach zaparzania w każdej wolnej chwili po tym, jak mnie stłukł na kwaśne jabłko, a po drodze nauczył walczyć po męsku.

Od strony wizualnej książki bardzo wiele zależy. To w jaki sposób się nam książkę poda, zależy czy się ją kupi, czy nie, dostrzeże w bibliotece, czy nie. To czy za okładką stoi treść o podobnym poziomie, to już inna sprawa. Do książki Hunter podeszłam jedynie z chęcią przeczytania czegoś łatwego. I tyle. W tym względzie mnie nie rozczarowała. A porwała fabułą i akcją. Do tego okraszono to wszystko dawką specyficznego humoru („wampirella” <3). Oczywiście, gdyby ktoś chciał się poprzyczepiać do czegoś, to by na pewno coś znalazł, począwszy od sztampowości motywu wampirów, po podrasowaną bohaterkę. Ale chyba nie o to tu chodzi, prawda?

Łysy facet, który otworzył, na pewno był człowiekiem – choć rozmiarami zawstydziłby zawodnika wrestlingu, nafaszerowanego sterydami kulturystę, a nawet trolla. I pewnie nie tylko ich.

Po pierwsze, polubiłam główną bohaterkę, która z całą pewnością mogłaby zaprzyjaźnić się z Buffy. Po drugie, nie ma tu love story (yes, yes, yes!). Oczywiście są tutaj ciacha i robi się gorąco, ale nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia, niuchnięcia, czy czegoś, aż po grób. Nikt się na biedne wampiry nie rzuca z sercami w oczach. A koledzy po fachu uczą się szacunku do Jane, gdy uciera im na każdym kroku nosa. Pierwszy punkt i drugi łączą się ze sobą, ponieważ bohaterka to silna przedstawicielka płci pięknej, wie jak posługiwać się bronią, walczyć, zabijać. Tutaj to jej siła, drapieżność, bezczelność i indywidualizm świadczą o tym, jak ludzie i nieludzie na nią reagują. Jak bardzo są nią zainteresowani. Ponieważ niebezpieczeństwo przyciąga. A ona jest niebezpieczna.

Ochroniarz wyciągnął broń. Wielkiego gnata. Mężczyźni zawsze muszą pokazać, kto ma dłuższego. Głupota. Dlaczego nigdy nie pozwalają, żebym tylko ja była uzbrojona?

„Pomalowałam usta krwistoczerwoną szminką. Barwy wojenne, coś w tym guście.”

Jane ma swoją tajemnicę. A polowanie, którego się podejmuje, staje się kluczem do poznania własnej tożsamości i przywołania zapomnianych wspomnień. Jest najbardziej pod względem psychologicznym rozwiniętą postacią, można powiedzieć, że to teatr jednego aktora, ale nie oznacza to, że inni zostali potraktowani po macoszemu. Wręcz przeciwnie. Każdy z nich dodaje własną cegiełkę do tej historii.

Wszędzie były dywany i chodniki, tylko z pozoru rozłożone chaotycznie – byłam pewna, że ich miejsca nie są przypadkowe, przecież goście mogliby się potknąć, gdyby było inaczej, prawda? A może wampiry się nie potykają? Wyobraziłam sobie, jak Leo potyka się i upada na twarz, przygryzając kłami wargę. Bestia roześmiała się cicho, niemal straciłam dech w piersi, nim się opanowałam.

Polecam!

P.S.  W ramach nowej organizacji muzycznych inspiracji, będą się one pojawiać  w ramach playlist na YT  >>>>>Tutaj<<<<< Przy każdym poście zawierającym muzykę pojawi się odpowiedni odnośnik. Na YT będą playlisty z jednym utworem, jeśli tylko taki utwór w danej książce jest, ale tutaj pojawi się tylko sam filmik 😉

Advertisements