Tagi

, ,

szczyrba-punkt-l_02

Opis:

„Punkt Lagrange’a” Jacka Szczyrby to powieść polityczna, a raczej polityczno-sensacyjna, rozgrywająca się na tle ostatniego dwudziestopięciolecia. Na jej kolejnych stronach, przewijają się różnorodne, barwne postacie: dawnych, choć wciąż aktywnych, pracowników służby bezpieczeństwa; byłych opozycjonistów; pewnego dociekliwego księdza; podwójnego (a może i potrójnego?) emerytowanego szpiega; historyka szpiegowskich wojen; gangsterów i nie zawsze trzeźwych biznesmenów; handlarzy bronią, ich cichych mecenasów; pięknych kobiet…

Poprzez pogmatwane zaułki dynamicznej akcji, niczym mantra przewija się nachalne, choć i dziwnie nieirytujące pytanie, skierowane jakby wprost, bezpośrednio w stronę czytelnika: dlaczego świat jaki oglądasz przez szklaną szybę telewizora tak mało przypomina świat za oknem? Dlaczego to co takie ładne i kolorowe tak czasem wiele traci przy bliższym kontakcie? Czy to Cię nie zastanawia? Nie chcesz, nie chciałbyś odkryć prawdy o rzeczywistości, w której żyjesz? Dokąd to nowe odkrycie Cię poprowadzi? Na to pytanie odpowiedzą (być może) ostatnie strony powieści.

http://minerwa.net/ksiegarnia/index.php?id_product=14&controller=product

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Wystarczy wiedzieć o kimś wystarczająco dużo, by móc wykorzystać ten fakt na własną korzyść. Jeśli zebrać informacje o danej osobie na później, szczególnie wszelkie sprawki, brudy, które każdy człowiek próbuje ukryć przed innymi, można zyskać parę asów w rękawie. „Punkt Lagrange’a” pokazuje jak zrobić z tego prężnie działający mechanizm. Jak jedna sprawa, jedno zdanie czy słowo może zdecydować o losie jednostki, czy osiągnie ona szczyt czy spadnie na samo dno. Do grona innych przegranych i niepokornych.

Lubię być dobrze poinformowany. Informacja, to dziś najlepiej notowana waluta. Za odpowiednie informacje można kupić wszystko. Człowiek dobrze poinformowany podejmuje trafne decyzje. Mało tego, podejmuje je znacznie wcześniej, niż matołkowie niedoinformowani. Dzięki temu zyskuje się przewagę. To również polisa ubezpieczeniowa na przyszłość. Nadchodzą pewne… zmiany.

Książka w pewnych momentach przypominała mi film pełen akcji, intryg i zemsty. A wszystko to osadzone w Polsce, w której ciągle daje się wyczuć specyficzną atmosferę PRL-u. Przeszłość nie odeszła w cień. Żyje dalej pod inną postacią. Fabuła to swoiste połączenie przeszłości i teraźniejszości, ale także… wizja przyszłości.

Walka ma sens tylko wtedy, kiedy jest skuteczna. A my dziś nie możemy pozwolić sobie na starcie w polu, musimy prowadzić inną grę…

Wskazówkę do treści kryje w sobie tytuł. Czym jest punkt Lagrange’a? Podając za ciocią Wikipedią to punkt libracyjny, czyli miejsce w przestrzeni, w układzie dwóch ciał powiązanych grawitacją, w którym ciało o pomijalnej masie może pozostawać w spoczynku względem ciał układu. Brzmi dość zawile, ale kiedy tylko przeczytałam takie wyjaśnienie, na myśl przyszedł mi główny bohater – Texas. Jest on sam między dwoma wielkimi siłami i nie da się go przyporządkować do żadnej z nich. Walczy z wszelkimi przejawami komunizmu, ale nie akceptuje liberalizmu i pobłażliwości Zachodu. Jak samotny wilk wyrównuje rachunki z systemem.

Kropla drąży skałę. Każda brednia sączona do głów odpowiednio długo wywiera w końcu wpływ na umysły. Zwłaszcza te mniej skomplikowane. To nawet nie musi być działanie specjalnie finezyjne, byle było realizowane konsekwentnie…

Książka przywodzi mi trochę na myśl Matrixa i pytanie „co jest prawdziwe?” Ponieważ to, co nas otacza, wcale nie musi takie być. Podobnie rzeczy, w które wierzymy. Przynajmniej/bynajmniej w kontekście tego, co potrafią podawać nam pewne media. Jednak tylko niektórzy zdają sobie sprawę z mistyfikacji i propagandy i z tego właśnie powodu są eliminowani. By nie mogli zaszkodzić misternie stworzonej iluzji. Jednak Texas podobnie jak Neo zaczyna ustalać i wprowadzać własne reguły gry.

Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

Wydawnictwu Podziemnemu

wydawnictwo_podziemne

Reklamy