Tagi

, ,

Setterfield - Trzynasta opowieść

Kiedy bierze się do rąk książkę nowego autora, którego nigdy przedtem się nie czytało, zawsze ma się nadzieję na coś szczególnego.

Książka o książkach, pisarstwie i rodzinie. Nie jest to jednak pierwsza lepsza historia. Jest to OPOWIEŚĆ. Wszystko jest tu osnute mgłą tajemnicy, wciągające od pierwszych słów, lecz im bardziej dajemy się ponieść i im więcej wiemy, tym okazuje się, że nic nie jest takie, jakie się nam wydawało. Od samej opowieści, po jej główną bohaterkę.

Opis:

Obie są samotne.

Obie skrywają bolesną tajemnicę swoich narodzin.

Obie zamknęły się w świecie książek.

Margaret Lea – zwyczajna dziewczyna, córka antykwariusza z Cambridge, która bardziej kocha książki niż ludzi, i Vida Winter – największa pisarka naszych czasów, żyjąca z dala od świata, tajemnicza legenda łącząca siłę starożytnej bogini i czarownicy. Vida Winter nie ma prawdziwego nazwiska, za to ma setki biografii. Żadna nie jest prawdą. Wszystkie są zmyśleniem. Teraz, ponaglana śmiertelną chorobą, chce wreszcie wyjawić prawdę. Prawdę, która prześladowała ją przez całe życie. Wybiera Margaret – dlaczego? Skąd wie, że tylko ta dziewczyna ją zrozumie? Rozpoczyna się walka z prawdą i o prawdę. Ożywają wielkie uczucia, grzeszne namiętności, przeklęte i tragiczne postaci, duchy przeszłości.

http://www.wydawnictwoamber.pl/kategorie/proza-swiatowa/trzynasta-opowiesc,p38

Moja ocena: Oby więcej takich (*****)

+ Książki, książki i jeszcze raz książki

+ atmosfera

+ tajemnica

+ styl

***

Nigdy nie zaczynam lektury, nie upewniwszy się, że jestem w bezpiecznej pozycji, odkąd w wieku siedmiu lat, siedząc na wysokim murku, czytałam Wodne dzieci i tak urzekły mnie opisy podwodnego życia, że nieświadomie rozluźniłam mięśnie. Zamiast unosić się na wodzie, która tak wyraziście opływała mnie w wyobraźni, gruchnęłam na ziemię i straciłam przytomność. Do dziś wyczuwam bliznę pod grzywką. Czytanie może być niebezpieczne.

Diane Setterfield przedstawia nam piękną stylowo opowieść. Bardzo ładnie napisaną, przystępną, którą można wręcz pożreć (lub to ona pożera nas i nasz czas, jakby na to nie spojrzeć). Nie lubię określenia współczesna klasyka, ale w tym wypadku byłoby ono najzupełniej trafne. Książka przywodzi na myśl XIX–wieczne opowieści i jak się przekonacie pod koniec tego postu, czyli w książkowych inspiracjach, jest ich tam pełno. Jeśli ktoś jest fanem tego typu literatury „Trzynasta opowieść” powinna pod względem stylu przypaść Wam do gustu. Nie oczekujcie tu jednak wiele miłości. Lub raczej nie takiej, jakiej byście się zapewne spodziewali.

Szukałam swojej bliźniaczki. Tam, gdzie powinna być. U mojego boku.

Setterfield porusza temat miłości wśród rodzeństwa, a ściślej ujmując – miłości bliźniaków. Jest ona silniejsza niż jakakolwiek inna. Często się mawia, że człowiek szuka drugiej połówki, czyli uczucia „dopełnienia” własnej osoby przez inną. Bliźniaki nie odczuwają tego w taki sposób, bo już są w „parze”. Ta relacja, sama w sobie specyficzna, ma wpływ na ich całe życie. W tym przypadku bliźniaczość okazuje się przekleństwem. Dlaczego? Sprawdźcie sami 🙂

 – Bezduszność. Szczególnie szokująca u dziecka.
Nie patrzył na nią, pozwoliła więc sobie na grymas zniecierpliwienia. Najwidoczniej niewiele wie o dzieciach.
– Rzeczywiście bezduszność. Chociaż dzieci są zdolne do wielkiego okrucieństwa. Tylko nie lubimy tak o nich myśleć.

Opowieści to liczne zagadki. Tutaj również mamy ich co nie miara. Wraz z rozwiązaniem jednej, rodzi się kolejna. Sumują się one, przeplatają, zmieniają nasze spojrzenie. W końcu zaczynamy zastanawiać się kto jest kim w tej historii. I po prawdzie nie możemy mieć pewności. Nie wiadomo co jest prawdą, a co kłamstwem. A jeśli to wszystko było jednak inaczej? Jeśli nas oszukano? Jeśli to tylko kolejna zmyślona historia pisarki–bohaterki?

Polecam!

P.S. Na bazie książki powstał film

Trochę cytatów z całej gamy. Ta książka wręcz nimi sypie.

Ludzie znikają, kiedy umierają. Ich głosy, śmiech, ciepło ich oddechu. Ich ciało. A w końcu także kości. Wygasa żywa pamięć o nich. To okropne i naturalne zarazem. Niektórzy jednak unikają tego unicestwienia. Bo istnieją nadal w książkach, które piszą. Możemy odkryć ich na nowo. Ich usposobienie, ton ich głosu, ich nastroje. Pisanym słowem mogą nas rozgniewać albo uszczęśliwić. Mogą pocieszyć. Mogą wprawić w zakłopotanie. Mogą odmienić. Mogą to wszystko, chociaż są martwi. Jak muszki zastygłe w bursztynie, jak zwłoki zamarznięte w lodzie, to, co zgodnie z prawami natury powinno było przeminąć, przez cud atramentu na papierze zostaje zachowane. Jest w tym coś z magii.”

“Wichrowe Wzgórza, czytała je pani?
– Mm hmm.
– A Jane Eyre?
– Mm-m.
– Rozważna i romantyczna?
– Hm-m.
Odwrócił się i spojrzał na mnie poważnie.
– I przypuszczam, że czytała pani te książki więcej niż jeden raz.
Kiwnęłam głową, a on się nachmurzył.
– Czytała je pani w kółko? Wiele razy?
(…) Sięgnęłam po receptę. Zamaszystym pismem zapisał: sir Arthur Conan Doyle Przygody Sherlocka Holmesa. Po dziesięć stron dwa razy dziennie, aż do zakończenia kuracji.”

„– Wyobraź sobie pas transmisyjny, który prowadzi do wielkiego paleniska. A na tym pasie są książki. Wszystkie egzemplarze z całego świata wszystkich książek, które kochasz. Jedna po drugich. Dziwne losy Jane Eyre, Vilette, Kobieta w bieli…
– Miasteczko Middlemarch – dorzuciłam.
– Dziękuję. Miasteczko Middlemarch. I wyobraź sobie dźwignię z dwiema plakietkami: „włącz” i „wyłącz”. W tej chwili dźwignia jest wyłączona. A obok niej ktoś stoi, trzymając na niej rękę. Już ma ją uruchomić. A ty możesz go powstrzymać. Masz w ręku pistolet. Wystarczy, że naciśniesz spust. Co zrobisz?
– Nie, to głupie!
– Już włącza dźwignię. Pas transmisyjny rusza.
– Nie, to zbyt skrajne! Zbyt wydumane!
– Pierwsza zsuwa się do ognia Shirley.
– Nie lubię takich gier.
– Teraz George Sand zajmuje się płomieniem.
Westchnęłam i zamknęłam oczy.
(…)
A co ja czułam? Wstyd. Bo skłamałam. Oczywiście bardziej kochałam książki niż ludzi. Oczywiście cenniejsza była dla mnie Jane Eyre niż jakaś anonimowa osoba z ręką na dźwigni. Oczywiście każdy utwór Szekspira był więcej wart niż ludzkie życie. To oczywiste. Tylko w odróżnieniu od panny Winter wstydziłam się do tego przyznać.

Inspiracje:

– Charlotte Brontë – „Dziwne Losy Jane Eyre”

– Charlotte Brontë – „Shirley”

– Charlotte Brontë  – „Vilette”

– Emily Brontë – „Wichrowe Wzgórza”

– Wilkie Collins – „Kobieta w bieli”

– Horace Walpole – „Zamczysko w Otranto”

– Mary Elizabeth Braddon – „Tajemnica Lady Audley”

– Robert Louis Stevenson  – „Doktor Jeckyll i pan Hyde”

– Jane Austen – „Rozważna i romantyczna”

– Jane Austen – „Emma”

– Anthony Trollope  – „Brylanty Eustachego”

– sir Arthur Conan Doyle – „Przygody Sherlocka Holmesa”

– Charles Dickens – „Ciężkie czasy”

– Charles Kingsley – „Wodne dzieci”

– George Eliot – „Miasteczko Middlemarch”

Reklamy