Tagi

, ,

scott-bez-litosci_1

Opis:

Koniec XIX wieku, Stany Zjednoczone, groźna natura i wstrząsająca historia, która rozgrywa się na prowincji. Gdy trzech mężczyzn dotarło do samotnego domu w głębi lasu, z całej rodziny tylko Elspeth, położna z małego miasteczka, i jej syn Caleb cudem uniknęli śmierci. Po tej rzezi matka i syn podążają tropem morderców, by za wszelką cenę dowiedzieć się, kto i dlaczego dokonał straszliwej zbrodni…

http://www.grupawydawniczafoksal.pl/ksiazki/bez-litosci.html

Trailer – https://youtu.be/ZFru712DOeQ

Moja ocena: Dobra (***)

Do lektury Jamesa Scotta przyciągnęła mnie okładka. Zimowy krajobraz, a pośród niego stojący samotnie, płonący dom. Ten obraz jest na swój sposób niepokojący. W dodatku skłania do odpowiedzi na kilka pytań: Czyj jest ten dom? Co się stało? Dlaczego płonie? Na wszystkie pytania w końcu otrzymujemy odpowiedź, ale wtedy okazuje się, że rodzą one kolejne – bardziej mroczne i niebezpieczne.

Ale okładka to tylko mały przedsmak. Pierwsze na co zwróciłam uwagę, kiedy w końcu zaczęłam czytać, to na atmosferę. Od samego początku przyciągała, była niepokojąca. Trochę jak cisza przed burzą. Jak się okazało porównanie to nie było całkowicie bezzasadne. „Bez litości” rozpoczęło się mocnym akcentem. Wydawać by się mogło, że od tego momentu autor trochę odpuści i odczeka, żeby zadać czytelnikowi kolejny cios. Nic bardziej mylnego.

Miałam wrażenie, że z każdą kolejną stroną jest coraz bardziej niebezpiecznie. Poczucie, jakby za chwilę miało wydarzyć się coś złego jedynie się potęgowało. Z jakiegoś powodu bardzo przypominało mi to stare westerny – faceci w kapeluszach stojący na ulicy, czekający na moment, kiedy wyciągną broń. A między nimi wiatr leniwie podnoszący tumany kurzu. Do chwili wystrzału wszystko zwalnia, jakby zamiera w oczekiwaniu. Sekundy wydają się wiecznością… No a potem wszystko natychmiast przyspiesza.

Według mnie jedną z mocniejszych stron tej książki jest kreacja postaci. Przede wszystkim widać to przez pryzmat Caleba i jego matki i ich relacji między sobą. Oboje muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością. Walczyć, aby przeżyć. Ale to nie wszystko. Chłopiec nagle staje się małym mężczyzną, który musi chronić matkę i pomścić swoją rodzinę. Zbyt szybko wkracza w niebezpieczny świat dorosłych w którym nikt nie ma skrupułów.

Polecam!

P.S. Książka niezmiernie mi się podobała, ale na ocenę ogólną wpłynął fakt, że miałam kompletnie dość głównej bohaterki. Budziła we mnie wszelkie możliwe negatywne odczucia.

 

Reklamy