Tagi

, , ,

Opis:

Osobiste dramaty, miłości, zdrady i rozstania, świecące pustkami kieszenie i marzenia o fortunie. Nadzieja na sprawiedliwy świat, do którego nieuchronnie wdziera się Zagłada.

Zwyczajna rodzina. Nathan tęskni za Nowym Jorkiem, Rywka marzy o wycieczce nad morze. Wychowują szóstkę dzieci, które szybko dorastają: Rena zakochuje się ze wzajemnością w żonatym mężczyźnie, Rudek idzie na filologię klasyczną, ale jest realistą, więc znajduje pracę w Syndykacie Świec. Hesio i Salek ulegają fascynacji ideą komunizmu i grozi im aresztowanie, a Wela i Nusek nie mogą się już doczekać tej wymarzonej dorosłości.

Poznajemy każdego z bohaterów osobno, zaprzyjaźniamy się z nimi, odkrywamy ich słabości, sekrety i najskrytsze pragnienia, wchodzimy w ich świat, pełen kolorów, smaków, zapachów.

Czy domyślają się, co przed nimi? Kiedy konflikty narodowe zaczynają narastać, do świata Stramerów powoli wkrada się coś, czego jeszcze nie rozumieją. Choć już przeczuwają.

https://www.wydawnictwoliterackie.pl/produkt/3651/stramer

Moja ocena: Bardzo dobra (****)

Przygotowując się na kolejny Dyskusyjny Klub Książki, przeczytałam książkę Mikołaja Łozińskiego pt. „Stramer”. Tytuł odnosi się do nazwiska bohaterów, których życie jako czytelnicy obserwujemy. Saga żydowskiej rodziny, której losy związane są z Tarnowem, obrazuje zmiany, jakie dokonały się w ciągu czterdziestu lat – od początku XX w. do II Wojny Światowej.

– Trzeba wiedzieć, kiedy przegrać – powiedział Rudek. – To trudniejsze niż wygrywanie.

Początkowo czytało mi się ciężko. Z pewnością miało na to wpływ moje podejście do głowy rodu, czyli Nathana Stramera, który wrócił do Polski z USA. Irytował mnie od pierwszej strony, zrzucając winę za wszystko na innych ludzi: zaczynając od swojego brata Bena, który nie zatrzymał go w Stanach, przez swoje dzieci i żonę, po społeczność, w której żyli. Nietrafione biznesy rozlatywały się przez jego postępowanie, ale nawet nie próbował dłużej się nad tym pochylić. Nikt nie jest idealny, ale brakowało mi chwili na refleksje. Niemniej była to jedna z najbardziej barwnych postaci i nigdy nie było wiadomo, czego się po nim spodziewać.

Przyjechał zginąć na sprawiedliwej wojnie, oddać życie w słusznej sprawie, ale po kilku miesiącach już nie wiedział, czy ta wojna jest sprawiedliwa, sprawa słuszna i czy na pewno chce jeszcze zginąć.

Jak w wielu innych książkach, z każdą kolejną stroną czytało mi się coraz lepiej, a losy żydowskiej rodziny wciągały mnie bardziej. Przede wszystkim podobała mi się atmosfera. Z jednej strony widzimy bardzo „ludzkie” przedstawienie tych ludzi, to nie są żadni bohaterowie pełni patosu, z drugiej strony wiemy, co się za chwilę wydarzy i możemy tylko patrzeć, jak to na nich wpłynie. Wbrew pozorom nie odczuwałam przez cały czas przytłaczającego smutku, który jakoś nierozerwalnie łączy się z lekturami o tej tematyce. Nie było ciągłego podkreślania, że Żydzi byli ofiarami. Owszem byli, ale przede wszystkim byli jednak ludźmi, którzy mieli swoje pragnienia, marzenia i cele w życiu, dopiero zawirowania historii sprawiły, że część z nich doświadczyła niewyobrażalnego zła. Często literatura skupia się tylko na tych złych momentach, a „Stramer” Łozińskiego pozwala nam spojrzeć na te sprawy nieco inaczej.

Zdecydowanie polecam!